Reklama

Nawet 15 stopni na plusie. Zima w odwrocie? Bynajmniej

Reklama

Nadchodzi gwałtowne ocieplenie, ale to tylko cisza przed kolejnym uderzeniem. Modele nie mają wątpliwości: zima jeszcze wróci, a klucz do wszystkiego leży wysoko nad Arktyką.

Topniejący śnieg w ogródku
Topniejący śnieg w ogródku (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Do Polski napływa cieplejsze powietrze. Temperatury wzrosną nawet o 10–15 st. C, a już w weekend w całym kraju pojawią się wartości dodatnie.
  • W środę termometry pokażą od 10 do 13 st. C, a na Dolnym Śląsku nawet 14 st. C. Na południu możliwe jest 15 st. C, co na chwilę przypomni wczesną wiosnę.
  • Ocieplenie ma być przejściowe. W pierwszej połowie marca możliwy jest powrót mrozów i śniegu w związku z osłabieniem wiru polarnego.

Reklama

Ocieplenie przyjdzie szybko, ale nie zostanie na długo

Najbliższe dni przyniosą wyraźną zmianę w pogodzie. Do Polski zacznie napływać cieplejsze powietrze, a temperatury wzrosną nawet o 10–15 st. C w porównaniu z obecnymi wartościami. Już od weekendu w całym kraju pojawią się dodatnie wskazania termometrów. Na zachodzie możliwe będą wartości rzędu 8–9 stopni, a w kolejnych dniach ocieplenie obejmie następne regiony.

Na początku tygodnia lokalnie mogą pojawić się temperatury dwucyfrowe. W środę na przeważającym obszarze kraju termometry wskażą od 10 do 13 st. C, a na Dolnym Śląsku nawet 14. Na południu Polski możliwe są wartości sięgające 15 stopni. Aura przez chwilę może przypominać wczesną wiosnę.

Ciepło także w USA. Ten sam mechanizm działa po obu stronach Atlantyku

Podobne ocieplenie prognozowane jest również w Stanach Zjednoczonych. Jak informował dziennik The Augusta Chronicle, za wzrost temperatur odpowiada silny napływ powietrza z południa. Synoptycy podkreślają jednak, że ten układ ma charakter przejściowy.


Reklama

To ważny sygnał, bo zarówno w Europie, jak i w Ameryce Północnej za chwilowe ocieplenia i późniejsze gwałtowne ochłodzenia odpowiada ten sam globalny mechanizm.


Reklama

Choć nadchodzące dni mogą uśpić czujność, prognozy długoterminowe nie pozostawiają złudzeń. Modele meteorologiczne wskazują na poważne zaburzenie wiru polarnego. Jego osłabienie może skutkować kolejną falą zimna, która według obecnych wyliczeń może dotrzeć do Europy, w tym do Polski, w pierwszej połowie marca.

Synoptycy nie wykluczają powrotu mrozów oraz opadów śniegu, nawet jeśli wcześniej pogoda będzie przypominać wiosnę.


Reklama

Czym jest wir polarny i dlaczego jego kondycja ma znaczenie

Wir polarny to rozległa, zimowa cyrkulacja atmosferyczna utrzymująca się nad biegunami. Można ją porównać do potężnej kopuły bardzo zimnego powietrza, sięgającej przez troposferę aż do górnych warstw stratosfery, na wysokość około 50 kilometrów. Otacza ją pierścień silnych wiatrów, czyli prąd strumieniowy, który oddziela arktyczne masy powietrza od cieplejszych mas z południa.


Reklama

Jak wyjaśnia brytyjska meteorolog Gemma Plumb, zimą różnice temperatur między Arktyką a równikiem są największe, ponieważ biegun północny nie otrzymuje światła słonecznego. To sprzyja powstawaniu bardzo silnego prądu strumieniowego, który utrzymuje zimne powietrze „zamknięte” na północy. Ten układ, wraz z krążącymi masami powietrza, nazywany jest wirem polarnym.

Dla meteorologów kondycja wiru polarnego jest kluczowa przy prognozowaniu pogody na tygodnie do przodu. Stabilny wir oznacza, że arktyczne powietrze pozostaje nad północą. Gdy jednak ulega osłabieniu lub deformacji, prąd strumieniowy zaczyna meandrować, a zimne masy powietrza spływają na południe.

Wtedy „prawdziwa” zima dociera do średnich szerokości geograficznych, przynosząc silne mrozy i intensywne opady śniegu w Europie, Ameryce Północnej czy Azji.


Reklama

Efekt domina w atmosferze. Skutki pojawiają się z opóźnieniem

Nagłe ocieplenie stratosferyczne uruchamia serię zmian, które stopniowo „schodzą” w dół atmosfery – od stratosfery do troposfery. To dlatego skutki widoczne przy powierzchni Ziemi pojawiają się dopiero po kilku tygodniach.

Jak podkreśla Plumb, maksymalny wpływ tego zjawiska na pogodę może utrzymywać się nawet przez dwa miesiące. To oznacza, że po krótkim epizodzie wiosennej aury zima może jeszcze wrócić – i to z wyraźną siłą.


Reklama

Źródła: Zero.pl, PolskieRadio24

Reklama