
Neosędziowie – do pewnego momentu to słowo było głównie elementem dyskursu politycznego i sporu prawników. Następnie opinię publiczną zbulwersowała sprawa, w której wyrok skazujący mordercę żony i dwóch córek na dożywocie został unieważniony, bo wydał go tzw. neosędzia. Teraz problem zaczyna dotykać życia codziennego wielu Polaków. Po dwóch latach może okazać się, że wyrok rozwodowy po prostu nie istnieje.
- W 2024 r. para z Warmii i Mazur prawomocnie rozwiodła się. Dwa lata później chciała podzielić majątek, ale usłyszała w sądzie, że w świetle prawa wciąż jest małżeństwem.
- Powód? W składzie orzekającym o rozwodzie zasiadała tzw. neosędzia.
- Sąd Okręgowy w Olsztynie nakazał jednak ponowne zbadanie sprawy podziału majątku przez sąd rejonowy.
- Pełnomocnik jednej ze stron stwierdza w rozmowie z Zero.pl, że takie rozstrzygnięcie zapobiegło „kataklizmowi” prawnemu. To jednak nie musi oznaczać końca problemu.
W lipcu opisaliśmy w Zero.pl sprawę procesu dot. zabójstwa na Nowym Świecie. W maju 2022 r. grupa pijanych młodych mężczyzn brutalnie zaatakowała 29-letniego Macieja. Główny sprawca dostał 25 lat za zabójstwo, jego koledzy po siedem lat za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.
Czytaj więcej: Bestialskie zabójstwo na Nowym Świecie. Proces ruszy od nowa. Powód: neosędzia
Sąd Najwyższy uchylił wtedy wyrok w sprawie pobicia. Powód? Orzekała „neosędzia”. Proces miał ruszyć od nowa.
W październiku ubiegłego roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu nakazał powtórzenie procesu osoby skazanej na dożywocie za zabójstwo żony i dwóch córek. W tym przypadku powodem także był „neosędzia” w składzie orzekającym.
Z tej samej przyczyny uchylony został także wyrok ws. skatowania strusia w styczniu 2025 r.
Rozwód nieważny, bo orzekał neosędzia?
W styczniu bieżącego roku pan Mariusz i jego była żona chcieli przed sądem dokonać podziału majątku. Usłyszeli wtedy, że ich rozwód z 2024 r. jest nieważny, bo w składzie orzekającym zasiadała tzw. nęosędzia.
Od tego postanowienia apelacje wniosły obie strony postępowania. Oboje domagali się uchylenia postanowienia i przekazania sprawy Sądowi Rejonowemu w Giżycku do ponownego rozpoznania. W ubiegłym Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał te apelacje za zasadne.
Pełnomocnik jednej ze stron, pana Mariusza, adw. Marcin Szewczyk mówi w rozmowie z Zero.pl, że sąd rejonowy wydając postanowienie posłużył się „kuriozalną konstrukcją”.
Rząd chce nowych kar. Za co? Prawnik: tu się da zmieścić wszystko
– Zamiast zajmować się sprawą o podział majątku – do czego ten sąd w Giżycku był powołany prawidłowo złożonym wnioskiem spełniającym wszystkie wymogi formalne – sprawę zamknął uznając, że wyroku rozwodowego nie ma – dodaje.
„Ewenementem” w tej sprawie – jak mówi nam pełnomocnik pana Mariusza – jest fakt, że Sąd Rejonowy w Giżycku stwierdził nieistnienie wyroku Sądu Okręgowego w Olsztynie, a więc jednostki wyższej w hierarchii sądów.
Do tej pory problem unieważniania rozstrzygnięć sądowych wydanych przez tzw. neosędziów dotyczył głównie spraw odwoławczych, w których sąd drugiej instancji podważał sposób obsadzenia sądu pierwszej instancji. Tym razem sąd ocenił prawidłowość obsadzenia innego sądu w innej sprawie.
Adwokat: uniknęliśmy prawniczego kataklizmu
Prawnik ocenia, że gdyby postanowienie sądu rejonowego nie zostało podważone przez sąd okręgowy, to „mogłoby doprowadzić do podważania setek innych wyroków w całej Polsce zapadłych przez ostatnie lata, gdyż tzw. neosędziów obecnie jest bardzo dużo”.
– W zasadzie każdym sądzie w Polsce, w każdym wydziale, orzekają tzw. neosędziowie, więc prowadziłoby to do zachwiania porządku orzeczniczego w całej Polsce. Zakładam, że na przestrzeni lat byśmy mieli prawniczy kataklizm związany z taką sytuacją, gdzie inne wyroki, czy postanowienia mogłyby być unieważniane w taki właśnie sposób, niejako trochę na skróty – kontynuuje.
Sprawa trafiła jednak do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy. – Miejmy nadzieję, że dokona już merytorycznego rozpoznania tego wniosku i podzieli majątek byłych małżonków – komentuje adwokat.
Akty małżeństw jednopłciowych w Polsce. Przyszły rząd będzie mógł je unieważnić?
Jak na rozstrzygnięcie sądu rejonowego zareagował pan Mariusz? Jak przekazał nam jego pełnomocnik, miał powiedzieć: – Proszę sądu, tego sędziego, obojętnie czy to jest neosędzia, czy nie zagwarantowało mi państwo polskie. I on wydał wyrok w tej sprawie. Mnie nie interesują inne kwestie
– To był dobry komentarz, który można uzupełnić stwierdzeniem, że niezależnie od sporów ustrojowych, jakie się toczą, jakie trwają, niezależnie od dyskursu i od siły argumentów, obywatele nie mogą ponosić konsekwencji sporów politycznych. Państwo musi stanąć na wysokości zadania – dopowiada prawnik.
Kto wydał wyrok rozwodowy? „Długoletnia sędzia z bardzo dużym doświadczeniem”
Czy względem sędziego wydającego w 2024 r. wyrok rozwodowy były jakieś wątpliwości? Nasz rozmówca uważa, że nie, a „sędzia, która wydała wyrok w tej sprawie jest długoletnią sędzią z bardzo dużym doświadczeniem”. – Nie ma wobec niej absolutnie żadnych moim zdaniem przesłanek do tego, żeby kwestionować jej doświadczenie, bezstronność, niezawisłość – dodaje.
– Pamiętam, że jak zaczynałem swoją przygodę z adwokaturą w 2005 r., to pani sędzia już orzekała. Jest to doświadczona i rzetelna sędzia – ocenia.
Czy badanie statusu sędziego jest dzisiaj codziennością pracy adwokata?
– Zdarzają się sprawy, kiedy się temu przeglądamy i wydaje mi się, że po stronie państwa jest uporządkowanie tego, przynajmniej tej kwestii związanej z neosędziami, którzy orzekają od wielu, wielu lat, a nie po stronie prawników, a już w ogóle nie po stronie obywateli zajmowanie się tym problemem – odpowiada.
Jak mówi, zdarza się, że obrońca musi użyć „szerokiego wachlarza argumentów i wtedy każda okoliczność jest brana pod uwagę”.
„Mój klient stracił dwa lata”
Co na decyzji sądu stracił pan Mariusz? Jak się okazuje przede wszystkim czas.
– Około pół roku czekaliśmy na rozpoznanie apelacji od tego postanowienia i teraz będziemy czekali na przekazanie sprawy do Sądu Rejonowego w Giżycku, losowanie składu sędziowskiego, który się tą sprawą zajmie i pewnie w tym roku żadnego terminu dla tej sprawy już nie wyznaczy, biorąc pod uwagę czas, który zazwyczaj upływa od losowania do wyznaczenia pierwszego terminu – stwierdza.
– Mój klient stracił dwa lata – szacuje adw. Marcin Szewczyk.
Czy sąd rejonowy może ponownie uznać, że małżeństwo istnieje? – Każdy sędzia w Polsce ma swobodę orzekania, jest niezawisły i tego wykluczyć nie możemy. Natomiast uważam, że małe jest prawdopodobieństwo, że się tak stanie – odpowiada.
Czy po opisywanym rozstrzygnięciu podobne sprawy nie będą się już powtarzać? Jak sprawdziliśmy, w tym samym wydziale tego samego Sądu Okręgowego w Olsztynie w czerwcu tego roku zapadł wyrok, którego teza brzmi:
„Osoba powołana do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw nie jest sędzią, a wydany przez taką osobę „wyrok” jest orzeczeniem nieistniejącym w znaczeniu prawnoprocesowym”.
Wyrok wydał sędzia Paweł Juszczyszyn. Jaki wydałby werdykt ws. małżeństwa pana Mariusza i jego byłej żony, gdyby sprawa trafiła do niego?
Jaka jest skala problemu? Odpowiada ekspert
Ilu tzw. neosędziów znajduje się teraz w systemie wymiaru sprawiedliwości? – To ok. 25 proc. wszystkich sędziów – odpowiada nam dr Marcin Szwed, konstytucjonalista i ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Jak jednak zaznacza, znaczna część tej grupy to osoby, które po ukończeniu aplikacji sędziowskiej i asesury zostały powołane na urząd sędziego. – Ich statusu raczej nikt nie kwestionuje – dopowiada prawnik.
UOKiK kontra amerykański gigant. Mamy oświadczenie Google
– Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej samo powołanie na urząd sędziego sądu powszechnego z udziałem tzw. nowej KRS, a więc ukształtowanej w 2018 r., nie prowadzi automatycznie do naruszenia standardów niezależności i bezstronności – dodaje.
Przy ocenie statusu sędziego należy brać „indywidualne okoliczności”. – To są takie przypadki, gdzie jakaś osoba otrzymała np. awans o dwa szczeble albo przedtem była delegowana do Ministerstwa Sprawiedliwości albo była rzecznikiem dyscyplinarnym – mówi.
Dr Marcin Szwed uważa, że w celu zaradzenia problemowi potrzebna jest zmiana ustawy. – Niestety nie zapowiada się, żeby taka regulacja miała nastąpić, więc będziemy musieli się dalej z tym problemem męczyć – konkluduje.
Spór o tzw. neosędziów
Spór o tzw. neosędziów dotyczy legalności powoływania sędziów w Polsce po reformie wymiaru sprawiedliwości z 2017 r.
O co w tym chodzi? W 2017 r. zmieniono zasady wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa – organu odpowiedzialnego za wskazywanie kandydatów na sędziów Prezydentowi RP.
Wcześniej sędziowską część KRS (15 z 25 członków organu) wybierali sami sędziowie, natomiast po reformie wyboru tego dokonuje Sejm. Określeniem „neosędziowie” nazywa się sędziów powołanych na wniosek tej nowej, zmienionej KRS.
Część „starych” sędziów uchyla wyroki wydane przez „neosędziów”, a obywatele stają w obliczu niepewności, co do trwałości wyroków w swoich sprawach cywilnych czy karnych.

