
Kara do 20 milionów złotych. Za co? – Tu się da zmieścić wszystko – mówi adwokat Michał Krysztofowicz o ustawie o ujednoliceniu stosowania polskich i unijnych sankcji przygotowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Projekt trafił do komisji sejmowych, pracują nad nim posłowie. Wątpliwości zgłasza już natomiast Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
- Sejm pracuje nad rządowym projektem ustawy o środkach ograniczających. Autorem jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
- Projekt zakłada m.in. wielomilionowe sankcję za „bezpośrednie lub pośrednie wspieranie obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym”.
- Szereg wątpliwości względem projektu zgłasza Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. O opinię zapytaliśmy prawnika.
Jak mówi w rozmowie z Zero.pl adw. Michał Krysztofowicz, część argumentów KRRiT „nie jest bez racji”.
Ustawa ma m.in. umożliwić sankcje wobec osób i podmiotów, które „bezpośrednio lub pośrednio wspierają obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym”. Przepisy mają dotyczyć działań wymierzonych m.in. w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy Polski czy jej pozycję międzynarodową.
Kary do 20 mln zł od urzędnika. KRRiT krytykuje rządowy projekt ustawy
Co to w praktyce oznacza? – Tu się da zmieścić wszystko – stwierdza nasz rozmówca. – Wolałbym zapis np. o „świadomym” a nie „bezpośrednim” wspieraniu, czy precyzyjne zdefiniowanie sformułowania „środowisko informacyjne” – dopowiada.
Jakie będą skutki? – Skończy się na tym, że to sądy będą rozstrzygać, co ustawodawca miał na myśli... – odpowiada adwokat.
Czy karze podlegać będą mogły także media?
– Z projektu ustawy wprost wynika, że środki ograniczające mogą być stosowane względem osób fizycznych lub prawnych, a więc mogę sobie wyobrazić sytuację, że te 20 mln zł będzie musiał zapłacić obywatel X lub spółka Y – odpowiada.
Prawnik o nowym rozwiązaniu: to nonsens
Prawnik zwraca uwagę także na inne zagrożenie. – Proszę spojrzeć na art. 69, który ma wprowadzić nieznany polskiemu prawu karnemu mechanizm możliwości karania za zachowanie, które w momencie wydania wyroku nie jest bezprawne – mówi.
Art. 69. Jeżeli czyn, o którym mowa w niniejszym rozdziale, był w czasie jego popełnienia bezprawny w związku z obowiązywaniem w tym czasie środków ograniczających, a w czasie następującym po popełnieniu czynu, wskutek ich zmiany lub uchylenia, przestał być bezprawny, do czynu tego stosuje się przepisy obowiązujące w czasie jego popełnienia, nie wyłączając przepisów o zatarciu skazania.
– Jeżeli Polska jest demokratycznym państwem prawnym, to akceptacja proponowanego mechanizmu, może być niezgodna z art. 2 Konstytucji, bo w pewnym uproszczeniu sąd miałby stosować przepis, który nie obowiązuje. To nonsens – ocenia.
Wątpliwości KRRiT
Przewodnicząca KRRiT dr Agnieszka Glapiak skierowała pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz posłów pracujących nad ustawą. Regulator podkreśla, że projekt nie był z radą konsultowany na żadnym etapie prac.
Zdaniem Glapiak część przesłanek sformułowano zbyt ogólnie. Może to prowadzić do uznaniowego stosowania nowych regulacji, także wobec legalnie działających mediów. Szefowa KRRiT przekonuje, że dbałość o bezpieczeństwo państwa nie powinna ograniczać swobody działania redakcji i nadawców.
„Mówili wycofać ekrany, dają pracownie AI”. Burza wokół nowego programu MEN
Ocena przewodniczącej jest jednoznaczna: to „próba uderzenia w wolność słowa”. Jak twierdzi, koalicja rządowa po raz kolejny chce wprowadzić do prawa mowę nienawiści, za którą karałby urzędnik z pominięciem sądu.
Projekt przewiduje też sankcje za nadawanie, umożliwianie lub ułatwianie rozpowszechniania treści przez podmioty objęte środkami ograniczającymi. Odpowiedzialność miałaby dotyczyć również reklamowania produktów i usług w takich materiałach.
Kary od urzędu skarbowego
Najwięcej kontrowersji budzi tryb karania. Administracyjna kara pieniężna mogłaby sięgnąć 20 mln zł, a decyzję wydawałby naczelnik urzędu celno-skarbowego. Według KRRiT podlegałaby ona natychmiastowemu wykonaniu, a projekt nie przewiduje klasycznego wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy.
Przewodnicząca krytykuje także pominięcie konstytucyjnej roli Rady, która stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji i interesu publicznego na rynku mediów. Swoje uwagi przekazała m.in. członkom sejmowych komisji: Administracji i Spraw Wewnętrznych, Finansów Publicznych oraz Gospodarki i Rozwoju.
Projekt (druk nr 3003) trafił do Sejmu 6 sierpnia 2026 r., a pierwsze czytanie odbyło się 3 września. Podobne zastrzeżenia KRRiT zgłaszała wcześniej w sprawie ustaw wdrażających unijny akt o usługach cyfrowych (DSA).

