Nagłe oberwanie się części lodowca było najprawdopodobniej główną przyczyną katastrofalnej powodzi, która w kilka godzin zniszczyła tereny przygraniczne Nepalu i chińskiego Tybetu. Naukowcy badający źródło kataklizmu wskazują na problem szybko topniejącego lodu w Himalajach.

- Do katastrofy doszło w środę rano na granicy Tybetu i Nepalu. W wyniku żywiołu zginęło co najmniej 360 osób, a ponad 1300 uznaje się za zaginione. Fala błota i gruzu zniszczyła infrastrukturę oraz miasta popularne wśród turystów.
- Wstrząs wywołany uderzeniem fragmentu lodowca w dno doliny zarejestrowano na sejsmografach z magnitudą 5,2. Pierwotnie kataklizm błędnie przypisywano trzęsieniu ziemi.
- Poziom wody w rzekach wzrósł o siedem do dziewięciu metrów w zaledwie 30 minut.
- Eksperci wskazują wstępnie, że na katastrofę mogły wpłynąć dwa procesy: ruchy tektoniczne oraz zmiana klimatu.
Z najnowszych doniesień wynika, że w efekcie gwałtownej powodzi zginęło co najmniej 360 osób, a ponad 1300 uznaje się za zaginione. Na nagraniach z miejsca kataklizmu widać potężną falę wody, lodu, ziemi i kawałków skał, która niszczyła wszystko na swojej drodze.
„Musimy zacząć rozmawiać o najgorszym”. Zmiany zachodzą szybciej niż prognozowano
To nie było trzęsienie ziemi
Początkowe doniesienia mówiły o trzęsieniu ziemi, które miało wywołać osuwanie się ziemi, a to z kolei miało doprowadzić do lawin błotnych i gwałtownej powodzi. Jak wynika jednak z informacji przekazanych przez amerykańską agencję geologiczną (USGS), katastrofa została wywołała przez „oberwanie się lodowca”, czyli oderwanie się jego części.
Siła uderzenia fragmentu lodowca w dno doliny była tak duża, że początkowo uznano je za trzęsienie ziemi o magnitudzie 4,4. Dopiero później USGS poinformowała, że źródło wstrząsu było inne, a sejsmografy zarejestrowały magnitudę 5,2.
Jak powiedział BBC dr Simon Cook, ekspert z Uniwersytetu w Dundee, według ustaleń jego zespołu oberwała się dolna część lodowca w pobliżu szczytu Langtang Lirung, znajdująca się około 15 km na zachód od miejsca powodzi.
Lodowiec uruchomił lawinę
Z badań naukowców wynika, że lodowiec oberwał się w kierunku północno-zachodnim, a następnie przemieścił na zachód z prądem rzeki. Ogromne osuwisko wody, błota, skał i lodu przetoczyło się przez doliny w Parku Narodowym Langtang i spłynęło w dół rzek Lhende Khola, Bhote Koshi i Trishuli.
Z informacji przekazanych przez Międzynarodowe Centrum Zintegrowanego Rozwoju Terenów Górskich (ICIMOD) wynika, że poziomy wody w rzekach w dół biegu wzrosły od siedmiu do dziewięciu metrów w ciągu 30 minut, a kilka stacji monitorowania zostało zmytych lub uszkodzonych.
Gwałtowne powodzie błyskawiczne spustoszyły miasta w północnym Nepalu, w tym wiele obszarów popularnych wśród turystów wspinaczkowych i pielgrzymów.

Na nagraniach z miejsca kataklizmu widać potężną falę wody, lodu, ziemi i kawałków skał, które niszczyły wszystko na swojej drodze (fot. NARENDRA SHRESTHA / PAP/EPA)
Dramatyczne relacje ocalałych
Na nagraniach udostępnionych w sieci widać falę gruzu i błota, która w ciągu kilku sekund niszczyła wszystko na swojej drodze: budynki, mosty, drogi i ludzi.
– To była potężna fala błota, która szła prosto w naszym kierunku – opowiadał cytowany przez The Guardian Keshav Prasad Baral.
– Przybliżając się do naszego domu, cały czas się podnosiła. Wyżej i wyżej. Kiedy zobaczyłem, jak się wdziera, próbowałem jeszcze chwycić rękę mojej żony i wciągnąć ją na taras. Ale została zmyta przez błoto. Cztery lub pięć godzin później przyleciał helikopter, żeby mnie uratować. Moja żona wciąż jest gdzieś pod błotem. Odeszła.
Z kolei Bibek Kumal mówił, że na początku – gdy inni podnieśli alarm – nie wiedział, co się dzieje. – Zacząłem biec. Ale wtedy z hukiem nadciągnęła ściana wody, jakby to było trzęsienie ziemi – opowiadał.
Fala zniosła go w dół rzeki pośród błota i gruzu, ale „na szczęście utknął na drzewie mango”. – Gdyby nie było tam tego drzewa, utonąłbym – powiedział dziennikarzom The Guardian.
Dramatyczne opisy ocalałych nie zdziwiły Hatima Sharifa, hydrologa z Uniwersytetu Teksańskiego w San Antonio. Jak podkreślił, błoto i woda poruszające się z tak dużą prędkością tworzą śmiertelną kombinację „jak płynny beton”, której nie da się prześcignąć.
Co było przyczyną oberwania się lodowca?
Mike Searle, profesor nauk o Ziemi na Uniwersytecie Oksfordzkim, powiedział BBC, że cały proces tworzenia się powodzi błyskawicznej mógł zająć godziny lub nawet dni.
– Najpierw mogło dojść do osuwiska. Woda spiętrzyła się, zatamowała rzekę, a potem pękła w jednej ogromnej, wielkiej powodzi – ocenił.
Searle dodał, że siłę i natężenie powodzi mogła spotęgować topografia terenu. Ekspert zwrócił uwagę, że Langtang Lirung leży na grani wysokich Himalajów i po obu stronach góry znajdują się „niewiarygodnie strome doliny”, co mogło wpłynąć na prędkość przemieszczania się fali powodziowej.
Jak zastrzegają naukowcy, nadal nie wiadomo, co doprowadziło do oberwania się lodowca Searle wskazuje, że przyczyną mogły być ruchy tektoniczne, które wpływają na wypiętrzanie się Himalajów.
– W miarę jak góra podnosi się, lodowiec staje się coraz bardziej stromy i jest nieuniknione, że jego części odpadają – ocenił.
Rola zmian klimatu
Zazwyczaj jednak uwolnione fragmenty są mniejsze i zostają sprawnie usunięte przez prąd rzeki. Tym razem natomiast wydaje się, że oderwał się ogromny fragment lodowca, co Searle uważa za „bardzo nietypowe”.
Jego zdaniem mogły nałożyć się dwa procesy – ruchy tektoniczne i „zmiana klimatu z rosnącymi temperaturami i szybkim topnieniem lodowców”.
Jedna z niedawnych analiz ICIMOD wskazuje, że lodowce w Hindukuszu i Himalajach tracą obecnie lód dwukrotnie szybciej niż w 2000 r.
W ostatnich latach do podobnych powodzi i osuwisk z powodu topniejących lodowców dochodziło m.in. w Indiach, Włoszech czy Szwajcarii.
Jak zaznacza dr Cook, trudno ocenić, czy każde z podobnych zjawisk zostało wywołane zmianą klimatu. Jednak „widać, że mogła mieć wpływ”.
– Przy ocieplającej się planecie topnienie lodowców jest nieuniknione. Wieloletnia zmarzlina, która częściowo trzyma niektóre zbocza górskie razem, ociepla się i rozmarza oraz ulega degradacji. Zatem osuwisk ziemi, powodzi, wylewów jezior, zawaleń lodowców będzie tylko więcej – ocenił Cook.
Może zainteresuje Cię także:

