Reklama
Reklama
Reklama

Potężna lawina błotna w Tybecie. Setki osób zaginionych, wśród nich 260 obcokrajowców

Co najmniej 558 osób uznano za zaginione, a trzy poniosły śmierć po potężnej lawinie błotnej, która zeszła w tybetańskim powiecie Gyirong przy granicy z Nepalem. Wśród poszukiwanych po chińskiej stronie jest 260 obcokrajowców. Po stronie Nepalu bilans tragedii sięga już 162 ofiar.

Flash flood causes widespread destruction in northern Nepal
powstałe osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2. (fot. NARENDRA SHRESTHA / PAP / EPA)
  • Katastrofa w rejonie Gyirong objęła obszary po obu stronach granicy chińsko-nepalskiej, a skala zagrożenia wciąż pozostaje trudna do pełnego oszacowania.
  • Akcję ratunkową komplikują nie tylko zniszczona infrastruktura i trudny teren, ale również możliwość kolejnych gwałtownych zjawisk.
  • Naukowcy chcą sprawdzić, czy obserwowane w Himalajach przyspieszenie topnienia lodu mogło mieć związek z wydarzeniami, które doprowadziły do tragedii.

Potężna lawina błotna zeszła w środę rano w powiecie Gyirong w Tybecie, bezpośrednio przy granicy z Nepalem. Chińskie media państwowe poinformowały, że po katastrofie 558 osób uznano za zaginione, a trzy osoby poniosły śmierć. Jednocześnie po nepalskiej stronie granicy liczba ofiar wzrosła do 162.

Według państwowej agencji Xinhua wśród osób poszukiwanych po stronie chińskiej znajduje się 260 obcokrajowców. Nie podano jednak, jakich narodowości są poszukiwani.

Z ustaleń przywołanych przez Reutersa wynika, że tragedię mogło bezpośrednio poprzedzić oberwanie się potężnego masywu lodowego. Wskazuje na to analiza zdjęć satelitarnych wykonanych przez Planet Labs.

Reklama
Reklama

Profesor Gupta z Uniwersytetu Sikkim, ekspert w dziedzinie geologii inżynieryjnej, ocenił, że doszło do zawalenia znacznej części czoła lodowca. W trakcie obrywu masa lodu miała porwać ze sobą ogromne ilości skał i osadów.

Amerykańska służba geologiczna USGS podała natomiast, że powstałe osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2. Katastrofa doprowadziła również do gwałtownych powodzi błyskawicznych, które niosły ze sobą gruz i spływały dolinami po obu stronach granicy.

Setki ratowników w akcji

Po chińskiej stronie w działaniach ratunkowych uczestniczy blisko 800 ratowników i strażaków. W poszukiwaniach wykorzystywane są m.in. psy tropiące, drony oraz skanery pozwalające wykrywać oznaki życia.

Zaopatrzenie na miejsce dostarczają wojskowe i cywilne samoloty. Akcję utrudniają jednak warunki terenowe. Zablokowane i wąskie drogi sprawiają, że strefa zniszczeń pozostaje całkowicie niedostępna dla ciężkiego sprzętu.

Dodatkowym zagrożeniem są nocne opady deszczu, które zwiększyły ryzyko kolejnych osuwisk i spadających głazów.

„Operacje ratunkowe wciąż napotykają szereg trudności z powodu niestabilności jeziora zaporowego w górnym biegu rzeki i wąskich dróg” – przekazał telewizji CCTV Li Qipu z chińskiej Zbrojnej Policji Ludowej.

Reklama
Reklama

Katastrofa dotknęła również Nepal. Według tamtejszej policji liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 162 osób. Władze informowały jednocześnie, że los ponad 400 osób pozostaje nieznany.

Wśród zaginionych znajduje się 28 funkcjonariuszy policji.

Naukowcy zbadają wpływ zmian klimatu

Tragedia może stać się również przedmiotem szczegółowych badań dotyczących wpływu zmian klimatycznych na bezpieczeństwo regionu Himalajów.

Zgodnie z raportem ONZ z 2023 roku w ciągu ostatnich 30 lat Himalaje straciły z powodu globalnego ocieplenia blisko jedną trzecią lodu. Tempo jego topnienia miało w tym czasie wzrosnąć o 65 proc.

Naukowcy zapowiedzieli szczegółowe analizy, które mają pomóc ustalić, w jakim stopniu drastyczne zmiany klimatyczne przyczyniły się do środowego kataklizmu.

Reklama
Reklama

Relacjonowanie wydarzeń na miejscu jest dodatkowo utrudnione. Kontrolowany przez Chiny Tybet pozostaje na co dzień niedostępny dla zachodnich dziennikarzy, co w praktyce ogranicza możliwość niezależnego relacjonowania sytuacji z obszaru dotkniętego katastrofą.

Źródła: Zero.pl, Reuters, PAP
Tagi: Nepal
Reklama
Reklama