
Ponad 1,3 tys. osób zaginęło po katastrofalnej powodzi błyskawicznej i lawinie na pograniczu Nepalu i Tybetu. Wśród poszukiwanych jest co najmniej 653 obcokrajowców, a liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 168. Stany Zjednoczone zapowiedziały przekazanie 500 tys. dolarów na pomoc poszkodowanym.
- Skala tragedii na pograniczu Nepalu i Tybetu rośnie wraz z kolejnymi informacjami o osobach, z którymi nie udało się nawiązać kontaktu.
- Szczególnie trudna jest sytuacja zagranicznych turystów, pielgrzymów i pracowników, których los pozostaje nieznany.
- Pierwszym znaczącym gestem międzynarodowej pomocy jest deklaracja USA, które przeznaczą pół miliona dolarów na schronienie, żywność i podstawowe potrzeby osób dotkniętych katastrofą.
Katastrofalna powódź błyskawiczna i lawina, które w środę nawiedziły rejon graniczny Nepalu i Tybetu, doprowadziły do śmierci co najmniej 168 osób. Ponad 1,3 tys. osób pozostaje zaginionych, w tym co najmniej 653 obcokrajowców. W obliczu tragedii Stany Zjednoczone zadeklarowały 500 tys. dolarów pomocy dla poszkodowanych.
Nepalski urząd zarządzania kryzysowego NDRRMA poinformował, że po nepalskiej stronie granicy zaginęło 826 osób, w tym ponad 393 zagranicznych turystów. To wyraźny wzrost względem wcześniejszych danych, które mówiły o 403 osobach uznawanych za zaginione.
Po stronie Tybetu, administrowanego przez Chiny, lokalne władze poszukują kolejnych 558 osób. Wśród nich jest 298 Chińczyków oraz 260 obcokrajowców. Chińskie media nie podały dotąd narodowości zagranicznych poszukiwanych.
Łącznie daje to 1384 osoby, których los pozostaje nieznany.
Bilans ofiar śmiertelnych po obu stronach granicy wynosi co najmniej 168 osób, w tym trzy osoby, które zginęły po stronie chińskiej.
Wśród zaginionych setki obcokrajowców
Katastrofa dotknęła liczne grupy zagranicznych turystów i pracowników. Szefowa australijskiej dyplomacji Penny Wong poinformowała, że wśród osób poszukiwanych w Nepalu znajduje się co najmniej 34 Australijczyków.
Według zestawienia AFP w Nepalu nie udało się nawiązać kontaktu ze 142 obywatelami Indii, 53 Ukraińcami, 17 Malezyjczykami, 14 Brytyjczykami, 10 Kanadyjczykami oraz dziewięcioma obywatelami Korei Południowej pracującymi przy budowie elektrowni wodnej.
Wśród zaginionych mają znajdować się także obywatele Japonii, RPA, Singapuru, Portugalii i Holandii.
Część danych pochodzi od prywatnych operatorów turystycznych. Biura podróży zgłosiły brak kontaktu z 11 Amerykanami, jednym obywatelem posiadającym podwójne obywatelstwo amerykańskie i rosyjskie oraz 111 klientami, których narodowości nie udało się dotąd ustalić.
Włoskie i francuskie ministerstwa spraw zagranicznych odnotowały natomiast odpowiednio 90 i 80 swoich obywateli zarejestrowanych w systemach konsularnych na tym obszarze. Potwierdzono już zlokalizowanie i podjęcie akcji ratunkowej wobec dwóch włoskich turystów oraz ich przewodnika. Sytuacja pozostałych osób jest weryfikowana.
MSZ: brak informacji o poszkodowanych Polakach
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że nie posiada informacji o obywatelach Polski, którzy mieliby ucierpieć w wyniku powodzi w Nepalu.
Konsul RP w New Delhi oraz konsul honorowy RP w Katmandu monitorują sytuację. Resort podkreślił, że służby konsularne podejmą działania, jeśli pojawią się informacje o poszkodowanych Polakach.
USA przekażą 500 tys. dolarów
Pomoc dla poszkodowanych zapowiedziały Stany Zjednoczone. Departament Stanu poinformował, że Waszyngton przekaże 500 tys. dolarów za pośrednictwem katolickiej organizacji Catholic Relief Services.
Pieniądze mają zostać przeznaczone na zapewnienie osobom przebywającym w Nepalu schronienia, żywności oraz innych niezbędnych rzeczy.
„Stany Zjednoczone składają najszczersze kondolencje rodzinom i bliskim osób, które straciły życie w niszczycielskich powodziach błyskawicznych w dystrykcie Rasuwa w Nepalu” – przekazały amerykańskie władze.
Waszyngton poinformował również, że próbuje ustalić los Amerykanów, którzy mogli ucierpieć w wyniku katastrofy.
Potężna lawina i gwałtowne powodzie
Do katastrofy doszło w środę na pograniczu Nepalu i Tybetu. Według późniejszych analiz tragedię poprzedziło zerwanie się potężnego masywu lodowego.
Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2, a następnie doprowadziło do gwałtownych powodzi błyskawicznych, które niosły gruz i spływały dolinami po obu stronach granicy.
Wcześniejsze doniesienia mówiły o trzęsieniu ziemi o magnitudzie 4,4 jako przyczynie lawiny i powodzi. Późniejsze analizy USGS wykazały jednak, że nie doszło do trzęsienia ziemi, a zarejestrowane wstrząsy były skutkiem osuwiska.
Kataklizm zniszczył infrastrukturę i lokalne osady wzdłuż górskich dolin.