Reklama
Reklama
Reklama

Netanyahu rzuca wyzwanie Trumpowi. Rakowski: Bibi patrzy na Iran i wybory

TYLKO NA

Odrzucenie przez Benjamina Netanyahu amerykańskiego 15-punktowego planu dla Gazy otwiera nowy spór na linii Jerozolima–Waszyngton. Pomysł zakłada m.in. stopniowe wycofywanie izraelskich wojsk z Gazy w zamian za rozbrojenie Hamasu. – Bibi pokazał, że chce wykazać nadrzędność i sprawczość na potrzebę polityki wewnętrznej – mówi Zero.pl ekspert ds. Bliskiego Wschodu Paweł Rakowski.

Washington,D.c.,,Usa,-,April,7,,2025:,United,States,President
Donald Trump i Benjamin Netanjahu podczas spotkania w Białym Domu (fot. Shutterstock)
  • Benjamin Netanyahu, odrzucając pokojowy plan Trumpa demonstruje niezależność wobec USA – chce pokazać, że mimo bliskich relacji z Donaldem Trumpem Izrael sam wyznacza granice możliwego porozumienia.
  • Premier musi pilnować własnej koalicji – radykalna prawica sprzeciwia się ustępstwom wobec Hamasu, a przed wyborami Netanyahu nie może pozwolić sobie na wrażenie kapitulacji.
  • W tle jest Iran i zmieniający się układ sił na Bliskim Wschodzie – państwa regionu coraz wyraźniej próbują budować własne mechanizmy bezpieczeństwa, czego przykładem jest porozumienie obronne Arabii Saudyjskiej, Turcji i Pakistanu. – Moim zdaniem czeka nas okres wyjątkowo niestabilny i wyjątkowo paskudny – mówi Zero.pl ekspert ds. Bliskiego Wschodu Paweł Rakowski.

„To się sprawdza w Izraelu w sondażach”

Benjamin Netanyahu, odrzucając 15-punktowy amerykański plan pokojowy, postawił warunek – Izrael nie ma wycofać się z Gazy, dopóki Hamas nie zostanie całkowicie rozbrojony. – Bibi jest niezadowolony z tego, co się dzieje na odcinku irańskim, więc przetrzymuje temat Gazy. Wykorzystał ten moment, by pokazać, że mimo nacisków amerykańskich przyjaciół będzie prowadził samodzielną politykę. To się sprawdza w Izraelu w sondażach – coś tam im drgnęło – mówi Paweł Rakowski.

Trump i Netanjahu przy jednym stole. „Chcą przetestować przeciwników”

Netanyahu znajduje się pod presją własnej prawicowej koalicji, której najbardziej radykalni partnerzy sprzeciwiają się ustępstwom wobec Hamasu i wycofaniu izraelskiej armii. Jednocześnie premier zbliża się do kolejnych wyborów, dlatego przyjęcie planu Trumpa bez dodatkowych gwarancji mogłoby zostać przedstawione przez jego przeciwników jako kapitulacja. Odrzucając dokument, Netanyahu wzmacnia więc przekaz, że to Izrael – a nie Waszyngton – decyduje o warunkach zakończenia wojny.

– Jeśli chodzi o relacje z USA – Netanjahu podkreśla, że mimo dobrych kontaktów z USA i układów z Trumpem, to on się będzie stawiał i sprzeciwiał Amerykanom. Kwestia podmiotowości, a nie przedmiotowości – mówi Rakowski.

Reklama
Reklama

„Cały region patrzy na Iran”

Sytuacja na linii Netanjahu-Trump ma wpisywać się w szerszą układankę na Bliskim Wschodzie związaną m.in. z wojną Ameryki i Izraela z Iranem. – Cały region patrzy na Iran. Ostatnie kilkanaście dni to czas samoorganizowania się regionu w nowej rzeczywistości, w której Ameryka jest, ale telefon do Waszyngtonu przestaje być główną, decydującą instancją. Towarzystwo samodzielnie się układa, czego przykładem jest deal saudyjsko-turecko-pakistański – mówi ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Chodzi o nowe porozumienie obronne Arabii Saudyjskiej, Turcji i Pakistanu, zgodnie z którym atak na jedno z państw ma być traktowany jako atak na wszystkie. To sygnał, że państwa regionu próbują budować własny system bezpieczeństwa zamiast całkowicie opierać się na gwarancjach USA.

Netanjahu ostrzega Iran przed atakiem. Zapowiada potężny odwet

W tle jest przede wszystkim Iran. Ostatnie wydarzenia pokazały państwom Bliskiego Wschodu, że muszą być przygotowane na scenariusz, w którym Waszyngton nie będzie jedynym gwarantem bezpieczeństwa. Rijad, Ankara i Islamabad nie tworzą jeszcze odpowiednika NATO, ale wzmacniają współpracę wojskową i próbują zwiększyć własne możliwości odstraszania. 

„Okres wyjątkowo niestabilny i wyjątkowo paskudny”

W praktyce Netanyahu ma grać na czas, presję i zmianę warunków porozumienia. Jego problem, według ekspertów, polega na tym, że musi jednocześnie zadowolić dwa różne elektoraty. Twarda prawica oczekuje kontynuowania wojny i zdecydowanego zwycięstwa nad Hamasem, podczas gdy Trump potrzebuje sukcesu dyplomatycznego i wygaszenia konfliktu. Odrzucenie planu pozwala Netanyahu uniknąć natychmiastowej konfrontacji z własnymi sojusznikami, ale zwiększa ryzyko sporu z Trumpem – politykiem, od którego izraelski premier jest obecnie bardziej zależny niż w poprzednich latach.

– Moim zdaniem czeka nas okres wyjątkowo niestabilny i wyjątkowo paskudny, bo za wszystkimi działaniami stoją bezwzględne wybory w Izraelu – 27 października. Tam idzie walka na noże. Trzeba liczyć się z tym, że jak Netanjahu przegra, to ucieknie do USA. Do tego wybory cząstkowe w USA również mogą mieć wpływ na politykę amerykańską na odcinku irańskim – podsumowuje Paweł Rakowski.

Reklama
Reklama

 

Źródło: Zero.pl
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Tagi: IzraelUSA
Reklama
Reklama