
„Historyczny moment” i „niezwykły krok” – tak o rozmowach z Xi Jinpingiem mówił Donald Trump, który przyjął chińskiego przywódcę w Waszyngtonie. – Mimo tych słów nie obserwujemy żadnego przełomu dyplomatycznego ani odprężenia w relacjach tych krajów – podkreśla Łukasz Kobierski, ekspert ds. Chin i prezes Instytutu Nowej Europy.
- Xi wraz z małżonką Peng Liyuan w piątek kończą trzydniową wizytę państwową w Waszyngtonie. Było to trzecie w ciągu roku spotkanie przywódców dwóch największych gospodarek świata.
- Trump po rozmowie z Xi Jinpingiem w Białym Domu podkreślił, że nawiązał z chińskim przywódcą „wielką przyjaźń opartą na wzajemnym szacunku i interesach”. Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej stwierdził za to, że spotkanie w Waszyngtonie było „historyczne”.
- Łukasz Kobierski, ekspert ds. Chin i prezes Instytutu Nowej Europy, podkreśla, że jednym z głównych punktów rozmów między rywalizującymi ze sobą mocarstwami był rozejm handlowy. – Na razie udało się go przedłużyć o kilka miesięcy, ale to dość krótki czas – podkreśla.
Xi Jinping tuż po przylocie do USA nazwał spotkanie z Donaldem Trumpem „historycznym momentem”, a do tego stwierdził, że rozmowy z prezydentem Stanów Zjednoczonych były „bardzo istotne” dla relacji obu mocarstw. Podobny wydźwięk miały komentarze prezydenta USA, który podkreślał wyjątkowość pierwszej od ponad dekady wizyty państwowej przywódcy Chin w Waszyngtonie.
Chińska agencja państwowa Xinhua stwierdziła za to, że w relacjach USA i Chin wykonano „historyczny krok”, który pomoże w budowaniu stabilności i przewidywalności w relacjach chińsko-amerykańskich.
Łukasz Kobierski, ekspert ds. Chin, w rozmowie z Zero.pl stwierdził, że te wypowiedzi mogą być elementem gry dyplomatycznej między przedstawicielami dwóch gospodarczych potęg.
– Moim zdaniem jest to kupowanie sobie czasu przez obie strony. USA potrzebują go na odbudowę potencjału przemysłowego, zabezpieczenie technologii oraz redukcję zależności strategicznych. Chiny natomiast skupiają się na wzmacnianiu niezależności, dywersyfikacji rynków zbytu i uodpornieniu swojej gospodarki na ewentualne restrykcje ze strony Waszyngtonu. W efekcie nie obserwujemy żadnego przełomu dyplomatycznego ani odprężenia w relacjach mimo słów obu przywódców o dobrych relacjach między nimi – mówi prezes INE.
USA i Chiny przedłużają zawieszenie broni w gospodarczej wojnie
Rozejm w wojnie handlowej między USA i Chinami będzie obowiązywał do stycznia 2027 r. Umowa, którą przedłużono podczas spotkania w Waszyngtonie, nie stanowi oficjalnego zakończenia wojny gospodarczej między potęgami, lecz czasowe zawieszenie broni, które miało powstrzymać strony przed nakładaniem na siebie kolejnych ceł.
– Na razie rozejm handlowy udało się przedłużyć o dwa miesiące, ale to dość krótki czas – podkreśla Kobierski. Jak dodaje, kolejną istotną sprawą dla obu stron była sytuacja Tajwanu.
– Według wielu analityków Xi podczas trwającej od środy wizyty chciał wymusić zablokowanie sprzedaży przez USA uzbrojenia Tajwanowi. Xi w jednym ze swoich przemówień podczas wizyty powiedział, że ma nadzieję, że strona amerykańska będzie trzymać się właściwego stanowiska sprzeciwiającego się niepodległości Tajwanu – podkreślił prezes Instytutu Nowej Europy.
Xi Jinping w Waszyngtonie domagał się m.in. tego, aby USA oraz inne państwa sprzeciwiły się staraniom wyspy o niepodległość.
– To stały punkt chińskiej dyplomacji – stwierdza Kobierski i dodaje: – Administracja USA tymczasowo wstrzymała w maju tego roku realizację i wysyłkę wielomiliardowych pakietów uzbrojenia na Tajwan. Kwestia ta stanowi element targu dyplomatycznego z Pekinem. Dla Tajwanu oznacza to poważne ryzyko osłabienia zdolności obronnych. Nie wiemy, jak zakończy się ta sprawa, ale niezależnie od decyzji, nie spodziewałbym się w krótkim terminie inwazji Chin na Tajwan – podkreśla ekspert.
Putin szykuje Rosję na kolejny ruch. Czy Polska ma się czego obawiać?
„Władze USA nie są w stanie z dnia na dzień uniezależnić się od Chin”
Istotną kwestią w relacjach USA i Chin są też metale ziem rzadkich. Już przed wizytą Xi Jinpinga amerykańskie media nazywały je „newralgicznym narzędziem nacisku Pekinu na Waszyngton”. Wprowadzone przez Pekin w 2025 r. ograniczenia eksportu tych surowców do USA doprowadziły do zakłóceń dostaw i odbiły się na światowym przemyśle. Pokazały także zależność Stanów Zjednoczonych od chińskich dostaw i ograniczyły pole manewru Waszyngtonu w sporze handlowym i technologicznym z Pekinem.
– Metale ziem rzadkich to jedna z głównych kart przetargowych Chin – przyznaje Łukasz Kobierski. Jak dodaje ekspert, władze USA nie są w stanie z dnia na dzień zmienić tej sytuacji ani uniezależnić się od Chin.
– Według różnych raportów nawet do trzeciej dekady tego wieku byłoby to trudne do zrobienia. Chiny nie tylko wydobywają znaczną część metali ziem rzadkich, ale przede wszystkim kontrolują ponad 90 proc. globalnych zdolności ich rafinacji oraz niemal cały rynek produkcji zaawansowanych magnesów trwałych. Chiny nie muszą całkowicie zakazywać eksportu, by wywierać presję na USA. Posługują się skomplikowanym systemem licencji eksportowych, opóźniając przesyłki lub czasowo wstrzymując dostawy. Przedstawiciele Komunistycznej Partii Chin zapewne wykorzystują te atuty w rozmowach – podkreśla ekspert.
Najważniejszym zastosowaniem metali ziem rzadkich – odpowiadającym za około 95 proc. wartości zużycia – jest produkcja magnesów trwałych. Magnesy te pozwalają budować wydajne i stosunkowo niewielkie silniki, stosowane m.in. w pojazdach elektrycznych, turbinach wiatrowych oraz systemach wojskowych. Inne zastosowania metali ziem rzadkich obejmują katalizatory, światłowody, diagnostykę medyczną i wyświetlacze.
Trump i Xi Jinping o Ukrainie. Ekspert: omawiano temat wojny
Podczas rozmów Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem była też poruszana sprawa rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Choć oficjalnie Chiny deklarują neutralność, w praktyce są kluczowym partnerem gospodarczym i politycznym Putina. Waszyngton uważa, że Pekin posiada realne narzędzia nacisku na Moskwę. Trump w trakcie rozmów chciał skłonić Xi do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków mediacyjnych i ograniczenia politycznego poparcia dla działań Kremla.
– Z notatek z rozmów wiemy, że omawiano temat wojny na Ukrainie, ale moim zdaniem nie był on kluczowy podczas tych rozmów. Jeśli dojdzie do jakichś znaczących decyzji Trumpa w tej kwestii, to nie wiązałbym jej z rozmowami z Xi – podkreślił Kobierski.
Może też Cię zainteresować:

