Reklama
Reklama

Reklama

NFZ zmienia zasady finansowania badań. "Wracają limity"

Reklama

Zapłacimy za badania z własnej kieszeni albo poczekamy dłużej – takie mogą być konsekwencje ogłoszonego we wtorek planu Narodowego Funduszu Zdrowia. Od dziś zmieniają się zasady finansowania badań diagnostycznych. Dla publicznego systemu mają przynieść milionowe oszczędności, ale lekarze ostrzegają przed wydłużeniem kolejek.

red-19
– Kupujemy tylko nieco więcej świadczeń za ogromne pieniądze – ocenia prezes NFZ Filip Nowak. (fot. Rafał Guz / Media_Photos / PAP / Shutterstock)
  • NFZ tnie finansowanie badań. Po przekroczeniu limitu pacjentów zapisanego w kontrakcie, przychodnia czy szpital dostaną za nie tylko połowę pieniędzy. 
  • Dla wielu placówek taki mechanizm będzie nieopłacalny. Lekarze prognozują, że po prostu nie będą przyjmować – odwrotnie niż dotychczas – więcej pacjentów, niż zakłada ich umowa z funduszem. 
  • Chodzi między innymi o kolonoskopię czy gastroskopię. Limity na wykonywanie tych badań zniesiono w 2019 r. 
  • Skutki? Część badań może przenieść się do sektora prywatnego. NFZ szacuje, że w w jego budżecie zostanie dzięki takiemu posunięciu 625 mln zł oszczędności. 

Reklama

Narodowy Fundusz Zdrowia opublikował zarządzenie zmieniające sposób rozliczania z placówkami opieki zdrowotnej – od 1 kwietnia fundusz zapłaci mniej za nadwykonania.

Czytaj także: Michniewicz gorzko po meczu Polska-Szwecja: Przez lata się ślizgaliśmy

O co chodzi? Co roku każda placówka umawia się z funduszem, ilu pacjentów przyjmie. Regułą jest jednak, że realnie pacjentów przyjmowanych jest więcej, niż w takim kontrakcie, wtedy NFZ także za nich płaci. Dotychczas fundusz płacił zarówno za pacjentów kontraktowych, jak i tych ponad normę tyle, ile wynosiła wycena za świadczenie. Te reguły jednak ulegają właśnie zmianie. Dla przykładu – NFZ pokryje tylko 50 proc. kosztów za wykonane ponad normę tomografie komputerowe czy rezonanse magnetyczne oraz 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię.


Reklama

Zapowiedź rozporządzenia była znana już wcześniej, jednak środowisko lekarskie liczyło, że NFZ się z niej wycofa lub istotnie ją zmodyfikuje. Najpierw NFZ chciał płacić za nadwykonania 40 proc. W toku konsultacji podniesiono stawki 50–60 proc., jednak sam mechanizm ograniczenia finansowania został utrzymany. A to on budził emocje. 


Reklama

Nowe zasady finansowania badań nie obejmują wszystkich pacjentów. Wyłączone zostały dzieci i młodzież do 18. roku życia, pacjenci onkologiczni z kartą DiLO oraz osoby objęte programem profilaktyki raka jelita grubego.

NFZ zapowiada również dalsze zmiany w systemie oraz monitorowanie skutków wprowadzonych regulacji.


Reklama

NFZ tłumaczy decyzję rosnącymi kosztami

Fundusz uzasadnia zmiany rosnącymi wydatkami na diagnostykę. Jak tłumaczy w opublikowanym w poniedziałek komunikacie prezes NFZ Filip Nowak, w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej liczba świadczeń wzrosła o około 20 proc., natomiast ich wartość aż o 152 proc. – Kupujemy więc tylko nieco więcej świadczeń za ogromne pieniądze  – ocenia Nowak.


Reklama

Argumentuje, że  znacząco wzrosły koszty pojedynczych badań: gastroskopii o 133 proc., kolonoskopii o 82 proc., tomografii komputerowej o 64 proc., a rezonansu magnetycznego o 58 proc. Zdaniem prezesa NFZ winna jest ustawa podwyżkowa, która gwarantuje coroczny wzrost wynagrodzeń personelu medycznego. – W efekcie obciąża to bezpośrednio budżet Funduszu – podsumował Nowak.

Z perspektywy NFZ oznacza to sytuację, w której liczba świadczeń rośnie umiarkowanie, natomiast ich koszt zwiększa się znacznie szybciej. Wprowadzenie stawek spadających po przekroczeniu limitu ma ograniczyć dynamikę tych wydatków i – wedle szacunków – przynieść około 625 mln zł oszczędności w 2026 r.


Reklama

NFZ wskazuje w komunikacie również na nieprawidłowości w realizacji badań. Kontrole wykazały przypadki dzielenia diagnostyki na kilka świadczeń zamiast jednego kompleksowego badania.


Reklama

Zdaniem urzędników funduszu, w ponad 8,2 tys. przypadków na 12 tys. skontrolowanych rezonansów takie działania doprowadziły do zawyżenia kosztów o ponad 1 mln zł. W praktyce oznaczało to zarówno większe wydatki, jak i konieczność wielokrotnego zgłaszania się pacjenta na badania.

Lekarze: to ekonomiczny powrót limitów

Jeszcze przed publikacją zarządzenia, w środowisku medycznym pojawiały się ostrzeżenia dotyczące skutków zmian. W analizie w Kanale Zero Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej przekonywał, że ograniczenie finansowania świadczeń oznacza w praktyce ograniczenie liczby przyjmowanych pacjentów, ponieważ placówki nie są w stanie wykonywać badań poniżej kosztów ich realizacji.

Zwracał uwagę, że dotychczasowy system nadwykonań pozwalał przyjmować pacjentów ponad limit i rozładowywać kolejki. Po zmianach nadwykonania stają się obciążeniem finansowym, a wypłata środków następuje dopiero po zakończeniu roku.


Reklama

W praktyce oznacza to, że po wyczerpaniu kontraktu placówki mogą ograniczać przyjęcia. Pacjenci zostają wówczas postawieni przed wyborem między oczekiwaniem na kolejny rok a wykonaniem badania prywatnie.


Reklama

Kolejna zmiana: finansowanie likwidacji oddziałów

Zmiany w diagnostyce nie są jedynymi, które w ostatnim czasie budzą kontrowersje. Równolegle wprowadzane jest rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia dotyczące funkcjonowania szpitali.


Reklama

Jak wskazywał Jakub Kosikowski na antenie Kanału Zero, nowe przepisy zakładają, że jeżeli oddział nie zrealizuje 98 proc. kontraktu i zostanie zlikwidowany, szpital przez dwa lata będzie otrzymywał połowę jego dotychczasowej wartości.


Reklama

– Jeżeli dyrektor miał oddział, który miał 12 milionów kontraktu (...), to przez najbliższe dwa lata dostanie po 6 milionów złotych – wyjaśniał w materiale.

W jego ocenie oznacza to sytuację, w której finansowanie trafia do placówki mimo zaprzestania leczenia pacjentów w danym zakresie. – Uważam, że to jest pomysł po prostu koszmarny – podsumował.

Mechanizm ten wpisuje się w szerszy problem zarządzania szpitalami, w którym decyzje organizacyjne i finansowe są często powiązane z czynnikami pozamedycznymi.


Reklama