Reklama

Koniec łatwego dostępu. Nowe limity NFZ uderzą w pacjentów

Reklama

System publicznej ochrony zdrowia w Polsce znalazł się w punkcie zwrotnym. Narodowy Fundusz Zdrowia musi radykalnie ciąć wydatki. Dla milionów pacjentów oznacza to znacznie trudniejszy dostęp do diagnostyki i leczenia.

NFZ
Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadza limity na badania. (fot. Tupungato / Shutterstock)
  • Ze względu na ogromny deficyt (nawet 23 mld zł w 2026 r.), NFZ drastycznie ogranicza finansowanie nadwykonań w badaniach takich jak MRI, TK czy kolonoskopia.
  • Ograniczenie dostępu do badań uderzy nie tylko w osoby z chorobami przewlekłymi, ale również w pacjentów onkologicznych przed diagnozą, co może prowadzić do wykrywania nowotworów w zbyt zaawansowanych stadiach.
  • Kryzys finansowy, wywołany m.in. niedoszacowaniem kosztów podwyżek płac w sektorze, zmusi zamożniejszych pacjentów do korzystania z prywatnej opieki, podczas gdy pozostali utkną w wielomiesięcznych kolejkach.

Reklama

Kryzys w NFZ. Powrót limitów na kluczowe badania i widmo kolejek

Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), borykający się z gigantyczną dziurą budżetową szacowaną na kilkanaście, a w perspektywie 2026 r. nawet 23 mld zł, wdraża drastyczny plan oszczędnościowy – pisze Rynek Zdrowia. Najważniejszym i najbardziej kontrowersyjnym elementem tych zmian jest przywrócenie limitów na świadczenia, które dotychczas były nielimitowane, w tym na kluczowe badania obrazowe.

Polacy o ochronie zdrowia: NFZ do likwidacji, więcej pieniędzy w systemie. Sondaż Zero.pl

Od kilku lat pacjenci przyzwyczaili się do tego, że badania takie jak:


Reklama

  • rezonans magnetyczny (MRI),
  • tomografia komputerowa (TK),
  • gastroskopia
  • kolonoskopia,

Reklama

nie podlegają sztywnym limitom finansowym.

Placówki medyczne mogły badać tylu pacjentów, ilu zgłosiło się ze skierowaniem, a NFZ był zobowiązany zapłacić za każde wykonane świadczenie.

Nowe wytyczne zmieniają tę zasadę. Fundusz planuje ograniczyć finansowanie tzw. nadwykonań (czyli badań przeprowadzonych ponad podstawowy kontrakt). Według nowych założeń, za badania wykonane ponad limit NFZ miałby płacić jedynie 40 proc. ich wartości, i to z dużym opóźnieniem.


Reklama

Dla szpitali i centrów diagnostycznych oznacza to, że każde badanie „nadmiarowe” stanie się nierentowne. W efekcie placówki, w obawie o płynność finansową, już teraz zaczynają „mrozić” terminy i ograniczać liczbę przyjmowanych pacjentów do bezpiecznego minimum wynikającego z podstawowej umowy.


Reklama

W kogo uderzą zmiany?

Choć oficjalnie pewne grupy pacjentów – tacy jak osoby z kartą onkologiczną (DiLO), dzieci czy osoby po 75. roku życia – mają mieć zachowany priorytetowy dostęp, eksperci ostrzegają przed „efektem domina”.

  • Pacjenci onkologiczni. Statystyki pokazują, że nawet jedna trzecia pacjentów, u których ostatecznie diagnozuje się nowotwór, zaczyna swoją ścieżkę poza systemem DiLO. Opóźnienie w dostępie do tomografii czy rezonansu na etapie wstępnej diagnozy może oznaczać wykrycie choroby w stadium znacznie bardziej zaawansowanym, co drastycznie zmniejsza szanse na wyleczenie.
  • Pacjenci z chorobami przewlekłymi. Osoby wymagające regularnej kontroli (np. neurologicznej czy gastrologicznej) zostaną zepchnięte na koniec wydłużających się kolejek. Szacuje się, że liczba wykonanych badań TK może spaść o blisko pół miliona, a rezonansów o ponad 600 tysięcy w skali roku.
  • Osoby czekające na operacje. Wiele zabiegów planowych (np. ortopedycznych) wymaga aktualnych wyników badań obrazowych. Brak dostępu do diagnostyki automatycznie przesunie terminy operacji.

Przyczyny finansowej zapaści NFZ

Eksperci wskazują, że obecna sytuacja nie jest wynikiem nagłego błędu, lecz splotu kilku czynników.


Reklama

  • Wpływy ze składki zdrowotnej nie nadążają za rosnącymi kosztami nowoczesnego leczenia.
  • Ustawowe podwyżki wynagrodzeń dla personelu medycznego, choć słuszne, nie zostały w pełni zabezpieczone dodatkowymi środkami w budżecie Funduszu.

Reklama

Placówki medyczne muszą pokrywać wyższe pensje z tych samych pieniędzy, które powinny być przeznaczone na leki i badania.

Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że sytuacja jest trudna, a „kroczący wzrost kosztów jest nie do udźwignięcia” bez systemowych reform lub znaczącego zwiększenia dotacji z budżetu państwa. Jednak w obliczu innych wydatków państwowych, ochrona zdrowia wydaje się tracić priorytet.

Najbardziej dramatycznym skutkiem cięć w NFZ jest pogłębienie nierówności społecznych. Pacjenci, którzy będą mieli taką możliwość, wykupią badania prywatnie, by nie czekać miesiącami na diagnozę. Ci, których na to nie stać, utkną w wielomiesięcznych kolejkach. Środowisko medyczne alarmuje, że jest to „krok wstecz o kilkanaście lat”, który uderza w fundamenty powszechnej opieki zdrowotnej.


Reklama