Reklama

Bez porozumienia w sprawie podwyżek. Czy grozi nam zapaść w ochronie zdrowia?

Reklama

Ministerstwo Zdrowia chciało oszczędzić pięć mld zł na opóźnieniu podwyżek dla pracowników szpitali. Negocjacje ze związkowcami zakończyły się bez porozumienia. Narodowy Fundusz Zdrowia musi znaleźć pieniądze na pensje. Według Mariusza Polaka z serwisu RynekZdrowia.pl przed nami kolejny rok wzrostów zadłużenia NFZ i ryzyko ograniczania przyjęć pacjentów czy przekładania zabiegów.

Negocjacje w sprawie podwyżek bez porozumienia.
Negocjacje w sprawie podwyżek bez porozumienia. (fot. Katarzyna Ledwon / Shutterstock)
  • Negocjacje w sprawie podwyżek dla pracowników szpitali zakończyły się bez porozumienia.
  • Ministerstwo Zdrowia chciało oszczędzić pięć mld zł przez opóźnienie wypłat o pół roku.
  • Wynik dzisiejszych rozmów to wyzwanie dla Narodowego Funduszu Zdrowia. Według eksperta, z którym rozmawialiśmy, może się on również przełożyć na kłopoty pacjentów z dostępem do świadczeń.

Reklama

Dzisiejsze posiedzenie Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia zakończyło się bez porozumienia. Ministerstwo Zdrowia chciało opóźnienia terminu wypłaty podwyżek zaplanowanych na 1 lipca tego roku. Według pomysłu resortu miałyby one zostać zrealizowane dopiero pół roku później, co pozwoliłoby na oszczędności. Strona związkowa powiedziała twarde „nie”.

Kiedy Putin trafi do Hagi? Profesor z USA o zbrodniach wojennych, Norymberdze i Ukrainie

– Bez zgody i porozumienia w obszarze ustawy podwyżkowej nie będziemy w stanie przeprocedować zmian w odpowiednim czasie, więc na ten moment pozostaje ona w niezmienionej formie. Musimy ponieść koszty z tym związane – skomentowała po spotkaniu wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, cytowana na profilu Ministerstwa Zdrowia na X.


Reklama


Reklama

O jakie podwyżki chodzi?

Podwyżki uzgodniono w ustawie z 2017 r., która wprowadzała je dla pracowników ochrony zdrowia zarabiających najniższą krajową. Nowelizacja z 2022 r. połączyła dynamikę wzrostu wynagrodzeń z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce i to bez cezury czasowej.

Zmiana szybko okazała się poważnym obciążeniem dla szpitali, które zwiększały zadłużenie, a na wynagrodzenia przeznaczały nawet 60, 70, 80 proc. wydatków. Dyrektorzy zażądali interwencji władz. Akcentowali rosnącą dziurę budżetową Narodowego Funduszu Zdrowia. Coroczne podwyżki to koszt co najmniej kilkunastu miliardów.

50 tys. zł od państwa na osiemnastkę? Polacy ocenili pomysł


Reklama

Resort chciał zaoszczędzić 5 mld zł

– Sytuacja Ministerstwa Zdrowia i NFZ mocno się skomplikowała – komentuje Mariusz Polak, dziennikarz serwisu RynekZdrowia.pl. Jak tłumaczy, fundusz wszedł w 2026 rok z luką w planie finansowym na poziomie ponad 20 mld zł.


Reklama

Resort zakładał, że dzięki przeniesieniu corocznej waloryzacji pensji pracowników podmiotów leczniczych z lipca na styczeń 2027 roku zaoszczędzi ok. pięciu mld zł.

– Teraz te pieniądze trzeba będzie znaleźć. Przynajmniej 3,5 mld zł, bo tyle potrzeba na najniższy wariant podnoszący minimalne wynagrodzenie pracowników na etatach – mówi Polak. Zauważa, że sytuacja personelu szpitalnego na umowach cywilnoprawnych pozostaje niejasna. Szpitale mają obawy, że koszty zostaną na ich barkach.

Dlaczego nie doszło do porozumienia?

W rozmowie z Zero.pl Mariusz Polak podkreśla, że strona związkowa zespołu trójstronnego była skłonna do negocjacji, pod warunkiem wdrożenia m.in. górnego limitu wynagrodzeń na kontraktach. Początkowo ministerstwo złożyło takową propozycję, ale po spotkaniu z Naczelną Izbą Lekarską – a głównie tej grupy zawodowej to dotyczy – wycofało się z tego.


Reklama

– Zaproponowano jedynie zamrożenie lipcowej waloryzacji płac medyków i od stycznia 2027 obniżenie dynamiki wzrostu podwyżek, co nie zostało zaakceptowane – zauważa Polak.


Reklama

W negocjacjach Ministerstwo Zdrowia nie stawiało sprawy na ostrzu noża. – Rządowi nie były na rękę kolejne protesty, stąd też nie postawił sprawy na twardo – tłumaczy ekspert serwisu RynekZdrowia.pl.

Konsekwencje? Kolejne przypadki odwoływania zabiegów

– Jeżeli koszty podwyżek nie zostaną w pełni sfinansowane przez NFZ, do funduszu nie popłynie wystarczająca dotacja z budżetu państwa. Odbije się to na dostępie do świadczeń dla pacjentów, co widzieliśmy już w ubiegłym roku – prognozuje Mariusz Polak.

– Czy grozi nam zapaść w ochronie zdrowia? – dopytujemy. Mariusz Polak nie odpowiada jednoznacznie, ale podkreśla, że przed nami kolejny rok wzrostów zadłużenia NFZ. – Z roku na rok trwa rolowanie długu, które mamy już od trzech–czterech lat. To kończy się ograniczaniem przyjęć w końcówce roku i przekładaniem zabiegów na kolejny – podsumowuje.


Reklama