Reklama

Nowa Narodowa Strategia Obrony USA. Andrzejczak i Dębski odkrywają drugie dno dokumentu

Reklama

Jakie zapisy znalazły się w nowej Narodowej Strategii Obrony Stanów Zjednoczonych i jakie jest jej ukryte znaczenie? O opublikowanym 23 stycznia dokumencie dyskutowali gen. Rajmund Andrzejczak i Sławomir Dębski – gospodarze Ground Zero, programu Kanału Zero poświęconego geopolityce, polityce międzynarodowej i sprawom wojskowym.

felieton-andrzejczak_poziom_shutterstock
Generał Rajmund Andrzejczak (fot. Shutterstock, Zero.pl)
  • Departament Wojny (Obrony) Stanów Zjednoczonych przedstawił nową Narodową Strategię Obrony.
  • Strategia kładzie nacisk na współpracę USA z sojusznikami. Chiny wymienia jako głównego rywala w relacjach międzynarodowych. Rosję plasuje dopiero na drugim miejscu.
  • Sławomir Dębski ocenił w Ground Zero, że rzeczywistym celem strategii jest obniżenie napięcia w relacjach USA z Chinami i zyskanie czasu na odbudowanie amerykańskiej przewagi politycznej i gospodarczej.

Reklama

W grudniu 2025 r. Stany Zjednoczone ogłosiły nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, a w niej zaktualizowane założenia amerykańskiej polityki zagranicznej. Waszyngton odszedł od dążenia do globalnej dominacji na rzecz starań o utrzymanie równowagi sił. Z tym że Stany Zjednoczone mają mieć zagwarantowaną dominację na zachodniej półkuli.

Ogłoszona 23 stycznia Narodowa Strategia Obrony to dokument precyzujący i uzupełniający te założenia. Tu akcent położono na tzw. Homeland Security, co można rozumieć jako bezpieczeństwo narodowe, a nawet „domowe”. 

– Stany Zjednoczone ewidentnie postrzegają najbliższe otoczenie geograficzne jako swój dom – powiedział w Ground Zero Sławomir Dębski. – Tak myślą imperia – dodał gen. Rajmund Andrzejczak.


Reklama

Współpraca USA z sojusznikami i doktryna Monroe’a

W nowej Narodowej Strategii Obrony podkreślono, że priorytetem Stanów Zjednoczonych jest zapewnienie bezpieczeństwa we współpracy z sojusznikami. Również z Kanadą, z którą relacje zaostrzyły się po buńczucznych wypowiedziach Donalda Trumpa z ostatnich miesięcy. 


Reklama

Autorzy strategii wśród priorytetów wymienili zapewnienie specjalnego statusu Kanałowi Panamskiemu, a także Grenlandii. Za obszar szczególnej uwagi uznali Amerykę Południową. Odwołali się wprost do doktryny Monroe’a. – Znowu jest przywoływana jako odwołanie historyczne, ale i praktyczne – podkreślił Sławomir Dębski. 

Przypomnijmy, chodzi o sformułowaną w 1823 r. doktrynę zakładającą wyłączne prawo Stanów Zjednoczonych do rozszerzania stref wpływów w obszarze obu Ameryk. W zamian USA rezygnowały z ingerencji w sprawy europejskie.

Najważniejszym rywalem USA są Chiny. Rosja? Jest „zarządzalna”

 


Reklama

Gospodarze Ground Zero zwrócili uwagę, że w nowym dokumencie podkreślono, że Stany Zjednoczone nie dążą do izolowania się na arenie międzynarodowej. – To jest strategia równego rozkładania kosztów i odpowiedzialności – ocenił Dębski. Jak dodał, autorzy dokumentu próbują znaleźć równowagę pomiędzy stylem uprawiania polityki międzynarodowej przez Trumpa a dotychczasowymi doświadczeniami USA.


Reklama

– Uważam, że w wielkiej strategii autorów tych dokumentów, niekoniecznie samego Donalda Trumpa, chodzi o to, aby złagodzić ton komunikacji i obniżyć napięcie w relacjach z Chinami, aby zyskać czas na odbudowanie amerykańskiej przewagi w podstawowych, kluczowych domenach mitygujących potencjał chiński. To jest marynarka wojenna, lotnictwo, obrona przeciwrakietowa, sztuczna inteligencja i przestrzeń kosmiczna – tłumaczył Sławomir Dębski.

– Język, którego użyto, definiując Chiny jako rywala, trochę zmienił ciężar gatunkowy. Odszedł od (tonu – red.) konfrontacyjnego, tak jakby Amerykanie sygnalizowali, że potrzebują czasu na odbudowę potencjału – skomentował Rajmund Andrzejczak.

Generał zauważył dalej, że Rosja została określona w strategii jako nieustanne zagrożenie, ale jednak „zarządzalne”. – To jest silny sygnał do Europy: „hej, bierzcie się do roboty”. Skoro Rosja nie jest w stanie przez cztery lata pokonać Ukrainy, to może całe NATO i potęgi gospodarcze Unii Europejskiej (…) mogłyby tę Rosję uczynić jeszcze bardziej zarządzalną – podsumował.


Reklama

Skuteczna obrona Ukrainy w 2022 r.? „Wielki polski sukces strategiczny”

Komentując nową Narodową Strategię Obrony USA i odnosząc ją do historycznych przykładów równoważenia celów i środków, Andrzejczak i Dębski zwrócili uwagę na sytuację Polski. – Musimy sobie uświadomić, że dzisiaj zmieniamy paradygmat myślenia, mówiąc o tym, że największym dramatem, największą tragedią, jaka może się wydarzyć teraz w Polsce, w naszym „złotym wieku”, kiedy jesteśmy dwudziestą gospodarką świata, (…) największą tragedią byłaby wojna i utrata wszystkich szans – ocenił gen. Andrzejczak.


Reklama

Eksperci przyznali, że polska tradycja strategiczna to zarówno spektakularne zwycięstwa militarne, jak i znakomity dorobek intelektualny. Jako przykład realizowanej z sukcesami rodzimej strategii wspomnieli o wspieraniu niepodległej Ukrainy po 1991 r. i po 2022 r. 

– Staramy się wzmacniać Ukrainę, staramy się wzmacniać Białoruś, staramy się znowu jakoś odgrodzić od Rosji. I teraz w 2022 r., gdy dochodzi do wznowienia rosyjskiej agresji na Ukrainę, udzielamy wsparcia Ukrainie. Dostarczamy jej sprzęt, dostarczamy jej uzbrojenie, dostarczamy jej amunicję, dostarczamy jej finansowanie. Dlaczego? Bo obsługuje naszą wielką strategię – mówił Sławomir Dębski. – Opór, który Ukraina stawiła w 2022 r., jest wielkim polskim sukcesem strategicznym – podsumował.

Rajmund Jędrzejczak i Sławomir Dębski skrytykowali opóźnienia w przygotowaniu aktualnych polskich koncepcji strategicznych. Zwrócili również uwagę na Wojska Obrony Terytorialnej, których potencjał – ich zdaniem – wykorzystywany jest często do realizacji zadań pozawojskowych. – Odciągamy tych żołnierzy od szkolenia, od podstawowych zasad, które wynikają z planu użycia sił zbrojnych – podkreślał gen. Andrzejczak.


Reklama

W ocenie ekspertów Ground Zero kluczowe dla utrzymania pokoju i wzrostu polskiego potencjału jest trwałe związanie Polski z NATO i Stanami Zjednoczonymi, a także dalsza współpraca z Ukrainą, Finlandią, Szwecją i państwami bałtyckimi w jednym układzie geopolitycznym.


Reklama