Reklama
Reklama

Reklama

Dwa nowe Turbolety Straży Granicznej stoją w hangarze. Maszyny za 120 mln zł nie patrolują granic

Reklama

Dwa nowe samoloty Turbolet L-410, kupione przez Straż Graniczną za blisko 120 mln zł, permanentnie uziemione. Maszyny miały całodobowo patrolować polskie granice. Jak ustaliło RadioZET.pl, od momentu dostarczenia Turboletów w połowie listopada przez długi czas nie wykonywały regularnych lotów operacyjnych i stały w hangarze bazy przy lotnisku w Gdańsku.

zrzut-ekranu-2026-02-19-063129
Dwa nowe Turbolety Straży Granicznej za 120 mln zł stoją w hangarze. (fot. Straż Graniczna / Straż Graniczna)
  • Dwa nowe maszyny Turbolet L-410, kupione przez Straż Graniczna za blisko 120 mln zł, przez miesiące nie wykonywały regularnych lotów i stały w hangarze w Gdańsku.
  • W Biurze Lotnictwa SG są tylko dwaj dowódcy uprawnieni do pilotowania Turboletów, co przy czterech maszynach znacząco ogranicza możliwości operacyjne formacji.
  • Straż Graniczna zapłaciła blisko 250 tys. zł za przegląd i wymianę części w fabrycznie nowych samolotach, dzieląc zamówienie na dwie części poniżej progu przetargowego.

Reklama

Pod koniec listopada płk Grzegorz Pietyra, dyrektor Biura Lotnictwa SG, zapowiadał w rozmowie z TVN24, że nowe statki powietrzne zostaną wprowadzone do służby jeszcze w tym roku, prawdopodobnie w połowie grudnia. Tymczasem, jak informują rozmówcy RadiaZET.pl, przez kolejne miesiące maszyny kurzyły się w hangarze.

Brak pilotów i kwestie rejestracyjne. Co blokuje loty Turboletów L-410?

Oficjalnie wskazywano na kwestie rejestracyjne oraz konieczność objęcia samolotów nadzorem organizacji zarządzającej ciągłą zdatnością do lotu.

Resort spraw wewnętrznych i administracji podkreślał wcześniej, że nowe Turbolety pozwolą na skuteczniejsze wykrywanie naruszeń przestrzeni powietrznej i morskiej w ramach działań Frontexu. W Straży Granicznej są już dwa starsze samoloty tego typu, zakupione w 2020 r. za 110 mln zł. Po dostarczeniu nowych maszyn wcześniejsze skierowano do remontu. W praktyce oznaczało to, że przez pewien czas formacja nie dysponowała ani jednym operacyjnym Turbo­letem.


Reklama

Co ciekawe, dopiero 16 lutego, trzy dni po interpelacji dziennikarzy RadiaZET.pl, Straż Graniczna opublikowała w mediach społecznościowych nagranie z lotu nowego samolotu. Tego dnia odbyły się dwa, około dwugodzinne loty. Maszyny nie patrolowały jednak bezpośrednio granicy, lecz wykonywały przeloty w rejonie na południe od Lęborka.


Reklama

W kolejnych dniach nie wznowiono lotów.

Problemem pozostaje także ograniczona liczba dowódców uprawnionych do pilotowania Turboletów. Według ustaleń RadiaZET.pl w Biurze Lotnictwa SG jest obecnie zaledwie dwóch funkcjonariuszy z takimi kwalifikacjami. Przy czterech samolotach oznacza to poważne ograniczenie możliwości operacyjnych formacji.

250 tys. zł za serwis nowych maszyn. Czy podzielono zamówienie, by uniknąć przetargu?

Dodatkowe wątpliwości budzą wydatki na obsługę nowych maszyn. Z dokumentów, do których dotarło RadioZET.pl, wynika, że Straż Graniczna zleciła przegląd i wymianę sprzęgieł oraz serwomechanizmów w dwóch fabrycznie nowych samolotach. Usługę, na podstawie zapytania ofertowego skierowanego do jednej firmy, wykonała spółka, która wcześniej dostarczyła maszyny.


Reklama

Wystawiono dwie faktury po 122 385 zł brutto każda, co łącznie daje niemal 250 tys. zł.


Reklama

Zamówienia nie objęto przetargiem, ponieważ wartość pojedynczego zlecenia nie przekroczyła ustawowego progu 170 tys. zł netto, od którego wymagane jest postępowanie przetargowe. Można domniemywać, że podział zamówienia na dwie części pozwolił uniknąć pełnej procedury konkurencyjnej.

Rzeczniczka Komendanta Głównego SG mjr Anna Sobieska-Tekień zapewnia, że samoloty są „zdatne do lotu i realizują zadania w ochronie granicy państwowej”, a wymiana części wynika ze ściśle określonego harmonogramu obsługi technicznej producenta. Podkreśla również, że wszystkie wydatki realizowane są zgodnie z zapisami prawa o zamówieniach publicznych.

Sprawa budzi pytania o efektywność wykorzystania środków publicznych oraz realne możliwości operacyjne lotnictwa Straży Granicznej.

Do zarzutów nie odniosło się do tej pory MSWiA.


Reklama