Politycy Koalicji Obywatelskiej zapowiadali, że po wyborach rozliczenie afery Pegasusa będzie priorytetem. Komisja śledcza do dziś nie przedstawiła jednak swoich ustaleń, a państwo nie uregulowało zasad, na jakich służby mogą posługiwać się takimi narzędziami. Zero.pl poznało raport Fundacji Panoptykon. Wnioski dla rządzących są miażdżące.

- Mimo zdecydowanych zapowiedzi z kampanii wyborczej rząd do dziś nie rozliczył afery Pegasusa.
- „Zmieniły się jedynie realia personalne. Po 2023 r. na czele wszystkich służb specjalnych stanęły nowe osoby” – ocenia Fundacja Panoptykon w najnowszym raporcie. Wnioski z niego publikujemy jako pierwsi.
- W Polsce wciąż aktualne są stare problemy: narzędzia spyware są potrzebne służbom, ale nielegalne, a nad ich stosowaniem nie ma realnej kontroli.
– Głównym problemem w braku rozliczeń z Pegasusem po 2023 r. jest przekonanie w resorcie sprawiedliwości, prokuraturze i u ministra koordynatora służb specjalnych, że Pegasus był czasami dobry, a czasami zły, kiedy jego zakup i użycie były od początku przestępstwem – ocenia gen. Krzysztof Bondaryk, dyrektor departamentu bezpieczeństwa i spraw obronnych MSWiA, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
To także jedna z głównych tez raportu przygotowanego przez Fundację Panoptykon, którego treść poznał portal Zero.pl. Eksperci od lat analizują zastosowanie narzędzi do kontroli operacyjnej w Polsce. To m.in. rozpatrując ich skargi Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) potwierdził, że brak kontroli nad inwigilacją w Polsce narusza prawa wszystkich obywateli, bez względu czy kiedykolwiek będą oni podsłuchiwani.
Czytaj także: Media: Ziobro opuścił Węgry. Jest zdjęcie z lotniska
Po 2,5 roku od wyborów parlamentarnych społecznicy udowadniają, że koalicji rządzącej nie powiodły się ani rozliczenie afery, ani wprowadzenie skutecznych mechanizmów kontroli operacyjnej, ani nawet stworzenie jasnych zasad dotyczących używania przez służby oprogramowania szpiegującego.
Oprogramowanie do inwigilacji lejtmotywem kampanii
Pegasus to oprogramowanie szpiegujące stworzone przez izraelską firmę NSO Group. Polska kupiła licencję na jego używanie w 2017 r. Środki pochodziły z Funduszu Sprawiedliwości. Pod decyzją, by je uruchomić, podpisał się ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.
Według danych przedstawionych po wyborach 2023 r. przez Adama Bodnara (od grudnia 2023 r. do lipca 2025 r. minister sprawiedliwości) w latach 2017-2022 służby miały użyć tego typu narzędzi jak Pegasus wobec 578 osób. Także wobec polityków opozycji, prokuratorów, prawników i aktywistów. Lista w całości nigdy nie została ujawniona, do opinii publicznej trafiły tylko pojedyncze nazwiska.
Najgłośniejszym przypadkiem był Krzysztof Brejza, w czasie wyborów parlamentarnych w 2019 r. szef sztabu Platformy Obywatelskiej. Jak przypomina Panoptykon w swoim raporcie, telefon polityka został zhakowany co najmniej 33 razy w trakcie kampanii wyborczej. Z urządzenia wyciągnięto m.in. 80 tys. wiadomości SMS, historię kontaktów, hasła do serwisów internetowych, zdjęcia, maile i dane lokalizacyjne.
Skala politycznego znaczenia afery była tak duża, że Pegasus był jednym z motywów kampanii wyborczej Koalicji Obywatelskiej przed wyborami w 2023 r. Podczas konwencji programowej w Tarnowie Krzysztof Brejza zapowiadał, że po zmianie władzy państwo „zapewni bezpieczeństwo telefonów i korespondencji”, a obywatele zyskają możliwość sprawdzenia, czy byli inwigilowani przez służby.
Prace komisji okazały się politycznym teatrem
Polityczne zapowiedzi, przynajmniej dotychczas, okazały się pustosłowiem. Jak zauważa w raporcie „Demokracja na podsłuchu. Polska wobec Pegasusa i oprogramowania szpiegującego” Panoptykon, powołana do zbadania afery sejmowa komisja śledcza przez wiele miesięcy bardziej przypominała polityczny spektakl niż organ zdolny do sprawnego wyjaśnienia afery.
Prace komisji regularnie paraliżowały spory proceduralne, problemy z doprowadzeniem świadków oraz konflikty wokół zakresu jej działania. W dodatku we wrześniu 2024 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że uchwała Sejmu powołująca komisję jest niezgodna z konstytucją. W związku z tym Prawo i Sprawiedliwość uznało komisję za nielegalną.
Czytaj także: Ziobro w USA. W sieci burza a Żurek mówi, co dalej
Bezradność komisji pokazała też sprawa Zbigniewa Ziobry. Były minister wielokrotnie ignorował wezwania, kwestionując legalność komisji po wyroku TK. Kolejne zapowiedzi „ostatecznych terminów” i przymusowych doprowadzeń kończyły się medialnym spektaklem. Ostatecznie Ziobro stawił się na komisji, a jego przesłuchanie trwało 8 godzin.

Poseł PiS, były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na posiedzeniu sejmowej Komisji śledczej ds. inwigilacji systemem Pegasus. (fot. Marcin Obara)
Sprawozdanie komisji spóźnione i częściowo tajne
Mimo problemów komisja ds. Pegasusa przesłuchała 79 osób, dane 22 z nich zostały utajnione (byli to np. funkcjonariusze służb). Zapowiedziała też przygotowanie raportu podsumowującego. W połowie lutego 2026 r. Tomasz Trela (Lewica) przekonywał, że raport trafi do opinii publicznej do końca marca. Tymczasem, co zresztą podkreśla Panoptykon w swym opracowaniu, do dziś dokumentu nie ma.
W Zero.pl przewodnicząca komisji Magdalena Sroka (PSL) tłumaczyła opóźnienia tym, że sprawozdanie musi być podzielone na część tajną i jawną. I prace nad tą pierwszą zajmują najwięcej czasu. – Wiem już, że przedstawimy również odtajnione dokumenty i to będzie miało duże znaczenie w sprawie oceny całej sytuacji. Właśnie dlatego końcówka prac trwa nieco dłużej. Będzie jeszcze kilka nieznanych faktów – zapowiedziała.
Kiedy raport sejmowej komisji ds. Pegasusa? Posłanka Sroka wyjaśnia opóźnienie
Oznacza to, że opinia publiczna prawdopodobnie nigdy nie pozna do końca okoliczności afery Pegasusa. Eksperci Panoptykonu krytycznie oceniają także działalność specjalnego zespołu śledczego Prokuratury Krajowej, który bada legalność używania tego narzędzia przez państwowe służby.
Zdaniem twórców opracowania po zmianie władzy doszło przede wszystkim do wymiany personalnej na szczytach służb specjalnych, ale nie do systemowej reformy nadzoru nad nimi. Rząd ograniczył się głównie do kosmetycznych zmian w rozporządzeniach dotyczących kontroli operacyjnej, a kluczowe projekty reform zostały porzucone lub wdrożone tylko częściowo.
Politycy i polityczki nie zrealizowali zapowiedzi wprowadzenia kontroli nad działaniami służb. Oznacza to też, że nie zmieniły się ramy prawne stosowania oprogramowania szpiegującego.
Panoptykon
I to właśnie jest, po braku rozliczenia afery, drugim najpoważniejszym zarzutem, który wynika z raportu Panoptykonu. Zgodnie z wyrokiem ETPCz prawa Polaków nadal są łamane. – Narzędzia takie jak Pegasus są stosowane, tego już nie cofniemy. Natomiast to nie oznacza, że musimy się godzić z tym, żeby one były stosowane na zasadach wolnoamerykanki. A dzisiejsze zasady stosowania podsłuchów są właśnie wolnoamerykanką – mówi Wojciech Klicki, jeden z autorów raportu.
„Polski system prawny nie daje podstaw, żeby korzystać z takiego oprogramowania. Mimo szumnych zapowiedzi władze nie wprowadziły zmian prawnych pozwalających je stosować, a system nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną pozostaje wysoce wadliwy. Oznacza to, że polskie służby działają w niejasnym otoczeniu prawnym, a obywatele i obywatelki nie są chronieni przed nadużyciami” – czytamy w raporcie.
Programy typu spyware – w czym jest problem?
Tymczasem kłopot nie dotyczy wyłącznie polityków czy osób publicznych. Pegasus i podobne narzędzia pozwalają służbom nie tylko podsłuchiwać rozmowy albo czytać wiadomości. Umożliwiają praktycznie pełne przejęcie telefonu: dostęp do zdjęć, maili, historii lokalizacji, komunikatorów, bankowości elektronicznej, a nawet zdalne uruchamianie mikrofonu i kamery.
W ocenie autorów raportu obecne przepisy w ogóle nie były tworzone z myślą o tego typu technologii. Kontrola operacyjna miała pozwalać służbom śledzić bieżącą komunikację przez określony czas. Tymczasem spyware umożliwia także dostęp do danych historycznych, nawet sprzed wielu lat, a w niektórych przypadkach również ingerowanie w zawartość urządzenia.
To właśnie dlatego część prawników i sędziów uważa, że Pegasus nie mieści się w definicji klasycznej kontroli operacyjnej. W 2023 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał, że obowiązujące przepisy nie pozwalają służbom na włamywanie się do telefonów i przełamywanie zabezpieczeń urządzeń za pomocą spyware.
Jednocześnie służby nadal mogą występować do sądów o zgodę na kontrolę operacyjną praktycznie bez realnej kontroli. Jak przypomina Panoptykon, sądy akceptują ponad 99 proc. takich wniosków.
Sytuacja prawna nie zmieniła się nawet po tym, jak kwestia kontroli operacyjnej trafiła do umowy koalicyjnej.
