Prokuratura Okręgowa w Olsztynie zbada, jak doszło do przelotu rosyjskiego drona wojskowego na teren Polski. Bezzałogowy statek spadł na ziemię w Osiekach, małej miejscowości obok Bartoszyc, 20 km od granicy z Obwodem Królewieckim.

- Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia bez pozwolenia granicy państwowej przez drona, którego w sobotę znaleziono w polu rzepaku we wsi Osieka.
- Śledczy potwierdzili już, że dron przyleciał ze strony obwodu królewieckiego.
- Wiadomo już też, że był to dron wojskowy przeznaczony do obserwacji.
Śledztwo w sprawie drona poprowadzi prokurator 8 Wydziału do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. O postępowaniu dotyczącym drona poinformowała też Żandarmeria Wojskowa. Z informacji podanych przez śledczych wynika, że dron w nieustalonym miejscu i bez zezwolenia przekroczył granicę państwową. Jego elementy odnaleziono na polach uprawnych w pobliżu miejscowości Osieka w powiecie bartoszyckim.
Rzecznik Żandarmerii Wojskowej, która została wezwana na miejsce zdarzenia, potwierdził, że był to statek wojskowy służący do obserwacji nieposiadający ładunku wybuchowego.
Na miejsce przyjechali też specjaliści z Państwowej Straży Pożarnej i pirotechnicy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, którzy ustalali, czy dron nie stanowił zagrożenia. Maszyna nie była jednak uzbrojona.
Śledztwo będzie toczyło się w kierunku art. 212, ust. 1, pkt 1B ustawy Prawo lotnicze. „Kto wykonując lot przy użyciu statku powietrznego przekracza granicę państwową bez wymaganego zezwolenia lub z naruszeniem warunków zezwolenia podlega karze pozbawienia wolności do lat 5. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku” – brzmi artykuł.
Dron z Rosji przyleciał na teren Polski. Prokuratura prowadzi śledztwo
Śledczy potwierdzili, że dron przeleciał na polską stronę przez granicę ze strony obwodu królewieckiego. Według informacji przekazanych w sobotę, bezzałogowca zauważył właściciel pola podczas prac. Statek spadł na uprawę rzepaku.
Nieoficjalnie wiadomo, że dron miał być opatrzony napisami w cyrlicy i przenosić kamery. Śledczy ani policja nie potwierdzili tych doniesień. – Za wcześnie, żeby mówić na ten temat – stwierdziła tuż po zdarzeniu podkom. Marta Kabelis z bartoszyckiej policji.