Reklama
Wojsko

Ukraińska „Kartagina”. Tak wygląda wielkie śledztwo antykorupcyjne na szczytach władzy

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) rozbiło kolejną siatkę korupcyjno-przestępczą. Z grupą scamerskich call-center powiązani są oficerowie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), Prokurator Generalny, funkcjonariusze policji i handlarz narkotyków z Rosji. Po operacji „Midas”, która dotknęła ukraińskie elity polityczne, akcja „Kartagina” to kolejne trzęsienie ziemi w Kijowie. A wojna obronna trwa.

Michał Bruszewski
Opinia autorstwa: Michał Bruszewski
Dzisiaj 19:55
5 min
Nabu rozbiło przestępczą sieć - zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock / Shutterstock)

Ledwo ukraińska opinia publiczna otrząsnęła się po aferze korupcyjnej Timura Mindycza, powiązanego z Wołodymyrem Zełenskim medialnego oligarchy, który zbiegł do Izraela, a w Kijowie wybuchła kolejna „polityczna bomba”. Tym razem padło na resorty siłowe.

Dodajmy, że wszystko dzieje się w przeddzień pierwszej rocznicy ucieczki Mindycza z Ukrainy. Zbiegł on z kraju w nocy z 9 na 10 listopada 2025 r. i via Polska uciekł finalnie na Bliski Wschód. W operacji „Kartagina” jest podobnie, ponieważ najwyższy rangą podejrzany w śledztwie, Prokurator Generalny Ukrainy Rusłan Krawczenko uciekł z kraju. Obecnie przebywa w austriackim Wiedniu.

Czytaj także: Kim są „Czarne Rusy”? Enigmatyczny oddział Putina i Łukaszenki w Królewcu

„Kartagina”, jak prawie każde wielkie śledztwo, zaczęła się w cieniu dużej polityki i dotyczyła plagi scamerskich call-center prowadzących swój proceder na terytorium Ukrainy. Łącznie rozbito sieć ponad 50 pseudo call-center, które oszukiwały nieświadome osoby podszywając się pod pracowników banku lub policję. Przestępcy korzystali ze spoofingu, czyli ofierze wyświetlał się autentyczny numer infolinii banków lub istniejących instytucji. Ofiarami byli nie tylko Ukraińcy, ale także Polacy, ponieważ pseudo call-center dzwoniły również za granicę.

REKLAMA
Reklama

Po aresztowaniu Andrija Osipowa ps. „Kryminał” śledczy dotarli do informacji, komu scamerska sieć płaciła za ochronę swoich nielegalnych interesów. Podejrzenie padło na Prokuraturę Generalną i jej szefa Rusłana Krawczenkę. Ten zrezygnował z urzędu i uciekł, a funkcji pozbawiła go oficjalnie Rada Najwyższa Ukrainy. To nie koniec śledztwa, albowiem kolejne tropy sięgają policji i SBU – największej i najbardziej wpływowej na Ukrainie służby wywiadowczej. Oficer SBU utrudniał przeszukania celując do śledczych z broni palnej. Doszło do kryzysu. Okazuje się, że krewki aresztowany to gen. Serhij Duka, pierwszy zastępca szefa Departamentu Ochrony Państwowości Narodowej SBU.

„Ukraińska Prawda” opublikowała kulisy tego głośnego zatrzymania. Dukę przed aresztowaniem miał osłaniać oddział „Alfa” (specnaz) SBU, a sam generał tuż przed zatrzymaniem młotkiem rozbił dysk twardy i dwa telefony. Wiedział, co robi, ponieważ źródłem wiedzy NABU był telefon zatrzymanego wcześniej Osipowa. SBU jednak skapitulowała.

REKLAMA
Reklama

Szef SBU zwolnił kolejnych oficerów i zadeklarował współpracę z NABU. Haracz, który ściągali funkcjonariusze ukraińskiego państwa od gangsterów, wynosił nawet 7 tys. dol miesięcznie od jednego call-center. Ale to nie koniec sprawy, ponieważ ta niczym „kula śniegowa” toczy się w dół. Okazuje się, że gen. Duka nie tylko osłaniał call-center, ale także kartel narkotykowy Chimprom, od którego otrzymał 3 mln dol. w kryptowalutach. Rzecz w tym, że szefem Chimpromu jest Rosjanin – Jegor Burkin o pseudonimie „Meksykanin”.  Jak informuje serwis censor.net, Chimprom jest powiązany z Federalną Służby Bezpieczeństwa Rosji (FSB). 

„Meksykanin jest szefem rosyjskiego kartelu narkotykowego »Chimprom (Khimprom)«, jest również obywatelem Rosji. To on rozszerzył wpływy kartelu narkotykowego na Ukrainie i za granicą” – pisze serwis babel.ua.

NABU zatrzymała także pierwszego zastępcę szefa Departamentu Dochodzeń Strategicznych Policji Narodowej Wołodymyra Cenowa. Jak donosi „Ukraińska Prawda” Rosjanin chciał mieć wpływ jeszcze wyżej, bo na Ihora Kłymenkę, byłego szefa ukraińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

– Po co porządkować sprawy bezpośrednio z ministrem? Zaoferujmy udziały w umowie ludziom, którzy mają na niego wpływ – to cytat z nagranej wypowiedzi, jak doradzano „Meksykaninowi” w sprawie Kłymenki.  

REKLAMA
Reklama

Przestępcy nie tylko okradali i sprzedawali narkotyki. Członkowie organizacji przestępczej ujawnieni w ramach operacji „Kartagina” planowali przeprowadzić brutalny atak na dziennikarza śledczego Denysa Bihusa z powodu jego śledztwa w związku z powiązaną sprawą sieci sprzedaży narkotyków pod nazwą U420.

– Jeśli ten szczur dziś czegoś o nas nie nakręci, zrobi to za pół roku. Ale jeśli oblejemy go kwasem, będzie nie do pokazania – odgrażał się „Meksykanin”.

U420 to sieć sklepów-przykrywek, które oficjalnie handlowały „pamiątkami”, a w rzeczywistości narkotykami. Podobny casus jak sprawa tzw. dopalaczy w Polsce.

Gangsterzy razem z politykami

Operacja „Kartagina” NABU ze wsparciem Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAPO) odsłoniła powód, dla którego przestępcza działalność mogła trwać. Gangsterzy mieli „parasol ochronny” funkcjonariuszy służb, policji i prokuratury. Warto przypomnieć, że NABU oraz SAPO to niezależne instytucja. Chociaż miało być inaczej.

W lipcu 2025 r. Wołodymyr Zełenski wymusił na swojej frakcji w parlamencie przegłosowanie kontrowersyjnej ustawy, która zabierała autonomię NABU i SAPO oraz przenosiła podległość tych instytucji pod Prokuratora Generalnego, którym był… Rusłan Krawczenko. Dzisiaj podejrzany zbieg. Po masowych protestach, pomimo wojny, Zełenski ugiął się i wycofał nowe prawo.

REKLAMA
Reklama

Dwie operacje – „Midas” i „Kartagina” – są podwójnie wstrząsające. Korupcja to problem wielu państw, ale nie każde państwo toczy wojnę obronną przeciw Federacji Rosyjskiej. Codziennie o takiej aferze czytają żołnierze, którzy potem jadą walczyć na front. Ukraina jest często porównywana do Rosji, bo korupcja i oligarchowie. Ale to mylna analogia. Na Ukrainie istnieją wolna prasa i NABU, które patrzą władzy na ręce. I to na ręce nawet na najwyższych poziomach władzy.   

REKLAMA
Reklama