Oświadczenia majątkowe stanowią jedno z nielicznych narzędzi pozwalających śledzić tempo i styl wzbogacania się osób sprawujących władzę. Zestawienie corocznych deklaracji wraz z informacjami o zatrudnianiu konkretnych osób umożliwia odtworzenie przebiegu kariery politycznej oraz weryfikację, czy zamożność nie zbiega się ze zdobyciem mandatu lub podjęciem konkretnej pracy. To właśnie dzięki jawności majątkowej media oraz organizacje strażnicze regularnie ujawniają zjawisko zastanawiających składników majątku polityków.
(Nie)jawne informacje
Jednak system oświadczeń majątkowych w Polsce przypomina archaiczny system zaprojektowany w taki sposób, aby stwarzać pozory transparentności i jednocześnie skutecznie utrudniać szybką i efektywną kontrolę społeczną. Przepisy dotyczące tego, kto i w jakim zakresie ma składać oświadczenia majątkowe, są zawarte w ponad kilkudziesięciu odrębnych ustawach.
Istnieje kilkanaście wzorów formularzy, a przede wszystkim odbywa się to wszystko na papierze. Wielokrotnie publikowane były przykłady wypełnianych oświadczeń odręcznie, nieczytelnym pismem, skanowanych czasem tak, że są one mało czytelne. Do tego oświadczenia majątkowe są publikowane na tysiącach odrębnych stron Biuletynu Informacji Publicznej.
Czytaj także: Demograficzny przełom? „Słabnie odraczanie decyzji”
Często tworzy to barierę nie do przejścia, w szczególności jeśli ktoś chciałby zweryfikować dane z więcej niż jednego oświadczenia majątkowego czy też dane rok po roku. A sam sposób wypełniania pokazuje niechęć tych, którzy podlegają temu obowiązkowi. Oczywiście można usłyszeć, że przepisy nie są precyzyjne, ale nie o to chodzi, najczęściej chodzi o to, aby jednak utrudnić weryfikację wpisanych danych. I co ważne, od lat nikomu nie zależy na zmianach. Moim zdaniem taki chaos ma chronić klasę polityczną przed dociekliwością mediów i organizacji pozarządowych.
Jeden akt
Aktualna większość parlamentarna zapowiadała kompleksową reformę systemu oświadczeń majątkowych, deklarując uchwalenie jednej ustawy, wprowadzenie jednolitego formularza elektronicznego oraz stworzenie centralnego rejestru teleinformatycznego. Podczas zorganizowanej pod koniec 2024 r. przez Centralne Biuro Antykorupcyjne międzynarodowej konferencji poświęconej unifikacji i cyfryzacji oświadczeń majątkowych wskazane zostały niezbędne kierunki zmian. Postulowano zastąpienie odrębnych ustaw jednym aktem prawnym, zlikwidowanie rozproszonych wzorów formularzy oraz wprowadzenie obowiązku składania deklaracji cyfrowo przez dedykowany portal. Zaproponowano również automatyczne łączenie systemu z rejestrami PESEL, CEPiK czy KRS.
Mimo tak jednoznacznych wniosków po raz kolejny skończyło się na obietnicach, a jednocześnie Centralne Biuro Antykorupcyjne ukrywa, co wypracowało i przekazało premierowi w tym względzie. Paradoksalnie ujawnienie projektowanych przepisów dotyczących m.in. nowego systemu oświadczeń majątkowych wymaga batalii sądowej. 20 sierpnia 2026 r. miało odbyć się posiedzenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale sprawę zdjęto z wokandy. Ciekawe, ile jeszcze trzeba będzie czekać, aby zobaczyć, co wymyślono jako hipotetyczną rewolucję.
Niechęć do cyfryzacji oświadczeń ma w mojej opinii głębokie uzasadnienie w interesie własnym klasy politycznej. Wprowadzenie jednolitego cyfrowego rejestru z możliwością maszynowego przeszukiwania i automatycznego porównywania danych rok do roku stanowiłoby kopalnię wiedzy o osobach publicznych. Tylko czy komuś na tym zależy?
Niezdrowa ciekawość
Niedawny przypadek radnego warszawskiej dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej, będącego jednocześnie lekarzem w Warszawskim Szpitalu Południowym, może stanowić przestrogę dla klasy politycznej, aby nie ułatwiać. A to podręcznikowy przykład tego, do czego też służy system oświadczeń majątkowych. W tej historii to wykorzystanie m.in. danych zawartych w oświadczeniu majątkowym doprowadziło do odpowiedzialności indywidualnej, ale też politycznych deklaracji o zmianach w wynagradzaniu lekarzy. A co by było, gdyby wszystkie dane z oświadczeń były na jednej stronie i można byłoby to szybko zweryfikować?
Składanie oświadczeń majątkowych wywołuje stały opór ze strony m.in. części środowiska samorządowego i sędziowskiego.
Sprawdź również: Ukraina ma problem i zwraca się ku Polsce. „Zagrożeń może być z tego powodu wiele”
Najnowszym przejawem tej niechęci jest stanowisko przyjęte przez Zarząd Związku Miast Polskich kilka miesięcy temu, w którym zaapelowano o zaprzestanie publikowania oświadczeń majątkowych w Internecie. Związek Miast Polskich zaproponował, aby deklaracje były przekazywane wyłącznie urzędom skarbowym oraz Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu, pozostając niedostępnymi dla obywateli, aktywistów i dziennikarzy. Samorządowcy często uzasadniają swoje pomysły związane z oświadczeniami majątkowymi potrzebą ochrony przed niezdrową ciekawością, internetowym hejtem oraz rzekomym zniechęcaniem przedsiębiorców i cenionych specjalistów do kandydowania w wyborach.
Tego typu argumentacja stanowi jednak w mojej opinii wyłącznie wymówkę przed tym, aby móc weryfikować kwestie majątkowe w czasie sprawowania różnych funkcji.
Jednakże samorządowcy nie są wyjątkiem. Niedawno Naczelny Sąd Administracyjny zajmował się kwestią utajnienia majątków sędziów Trybunału Konstytucyjnego, tj. Krystyny Pawłowicz, Bartłomieja Sochańskiego, Michała Warcińskiego, a także dwóch wadliwie wybranych sędziów: Jarosława Wyrembaka i Justyna Piskorskiego. Prezes Trybunału Konstytucyjnego utajniła ich oświadczenia majątkowe w roku 2022. NSA wskazał, że podnoszone przez Trybunał argumenty o potencjalnym ryzyku instytucjonalnym koncentrują się na szerokim kontekście medialno-społecznym. Ten jednak nie może być wyłącznym warunkiem do uznania oświadczenia majątkowego sędziego konstytucyjnego za informację niejawną.
Czyli krytyka nie pozwala utajniać oświadczeń majątkowych. W międzyczasie sam Trybunał Konstytucyjny zajął się przepisami dotyczącymi jawności oświadczeń majątkowych sędziów i stwierdził niezgodność z Konstytucją przepisów nakazujących przekazywanie i publikowanie w Biuletynach Informacji Publicznej oświadczeń majątkowych sędziów. W składzie orzekającym byli również sędziowie, co do których toczyło się postępowanie o ujawnienie ich oświadczeń majątkowych.
Wyższe standardy
Każdy obywatel decydujący się na ubieganie się o mandat publiczny lub zarządzanie majątkiem wspólnym musi akceptować wyższe standardy przejrzystości i świadomie rezygnować z części prywatności dotyczącej swoich dochodów. Jawność oświadczeń majątkowych ma znaczenie także dlatego, że państwowe służby i organy kontrolne nie są w stanie w praktyce szczegółowo zweryfikować każdego oświadczenia pod kątem wszystkich możliwych nieścisłości, źródeł majątku czy zmian zachodzących z roku na rok.
Kontrola instytucjonalna jest selektywna i koncentruje się na przypadkach, które wzbudzają podejrzenia albo wymagają dodatkowego sprawdzenia. Dlatego tak ważną rolę pełnią media i organizacje społeczne. To one mogą porównywać oświadczenia z kolejnych lat, zestawiać je z innymi publicznie dostępnymi informacjami i wychwytywać rozbieżności, które bez zewnętrznej kontroli mogłyby pozostać niezauważone. Jawność nie zastępuje kontroli państwa, ale ją uzupełnia, ponieważ im łatwiejszy dostęp do oświadczeń i im bardziej nadają się one do analizy, tym większa szansa, że nieprawidłowości zostaną dostrzeżone i wyjaśnione.
Może Cię zainteresować: Wypadek w Krakowie. Do sieci trafiło nagranie zrobione chwilę po tragedii
Jednak najważniejsza jest odpowiedzialność osób wypełniających oświadczenia majątkowe, ponieważ nawet przy dzisiaj obowiązujących przepisach można to zrobić dobrze, precyzyjnie i czytelnie. A technologia pozwala publikować złożone oświadczenia w sposób umożliwiający ich przetwarzanie.
I na koniec, mimo że większość rządząca nie spieszy się z reformą oświadczeń majątkowych, to dzięki technologii i pracy społecznej można w sposób przyjazny przeglądać oświadczenia majątkowe. Ktomaco.pl to serwis, jaki powstał niedawno, i tak jego twórcy piszą: „Oświadczenia majątkowe są publiczne, ale często leżą w wielu BIP-ach, PDF-ach i skanach z ręcznym pismem. Kto ma co zbiera je w jednym miejscu, odczytuje i porządkuje, żeby można było wyszukiwać, porównywać lata i wrócić do dokumentu źródłowego”. Zatem społeczeństwo znowu wyręcza państwo, tym razem w zakresie możliwości analizy oświadczeń majątkowych.


