Po 1142 dniach spędzonych w trasie Aleksandra i Marcin Górscy zakończyli niezwykłą podróż rowerową dookoła świata. Gdańszczanie pokonali ponad 60 tys. kilometrów, odwiedzili 47 krajów i zapisali się w historii jako druga polska para, która dokonała tego wyczynu podczas jednej nieprzerwanej wyprawy.

- Aleksandra i Marcin Górscy wrócili do Gdańska po 1142 dniach rowerowej podróży dookoła świata.
- Przejechali ponad 60 tys. km przez 47 krajów, stając się drugą polską parą z takim osiągnięciem.
- Największym wyzwaniem po powrocie okazał się nie koniec wyprawy, lecz powrót do codziennego życia i pracy.
Ich podróż trwała trzy lata i dwa miesiące. W tym czasie przemierzali górskie przełęcze, pustynie, bezdroża i wielkie metropolie na kilku kontynentach.
Łącznie pokonali niemal 494 tys. metrów przewyższeń, co odpowiada 56 wjazdom na Mount Everest. Najwyższy punkt trasy znajdował się na wysokości 4818 metrów nad poziomem morza.
Podróżnicy większość nocy spędzali w terenie. Pod namiotem nocowali 487 razy, a podczas wyprawy gościny udzieliło im 135 gospodarzy z różnych zakątków świata.
Bez węgla, bez prądu, bez przyszłości. Rośnie niepokój wokół Turowa. „To ostatni moment”
Trzy lata razem na jednej trasie
Zapytani o największe wyzwania związane z tak długą podróżą we dwoje, Aleksandra i Marcin przyznają, że kluczowe okazały się wzajemne zrozumienie i cierpliwość.
Jak podkreślają, większość sporów pojawiała się jedynie w momentach skrajnego zmęczenia lub głodu. Paradoksalnie sama jazda rowerem dawała im także przestrzeń dla siebie.
– Podczas pedałowania rzadko mieliśmy możliwość swobodnej rozmowy, więc każdy mógł pobyć przez chwilę sam ze swoimi myślami – wspominają.
Mimo imponującej skali przedsięwzięcia podróż była realizowana przy stosunkowo niewielkim budżecie. Para stawiała na samodzielność, noclegi pod namiotem oraz wsparcie lokalnych społeczności.
Jak podsumowali, na jedzenie i zakwaterowanie przeznaczyli zaledwie 45 proc. całego budżetu wyprawy, co oznacza średni koszt około 31 zł dziennie na osobę. Największym wydatkiem okazały się formalności wizowe oraz loty między kontynentami.
Znaczącą rolę odegrali również internauci śledzący ich podróż w mediach społecznościowych. Dzięki wsparciu widzów, m.in. poprzez tzw. wirtualne kawy, mogli kontynuować realizację projektu.
28-letni lekarz milioner. Raporty w szufladach, kamery w gotowości, kontrole na pokaz?
Od irańskiej gościnności po wojskową eskortę w Pakistanie
Podczas wyprawy Górscy doświadczyli zarówno niezwykłej życzliwości, jak i sytuacji wymagających szczególnych środków ostrożności.
Szczególnie ciepło wspominają Iran, gdzie niemal codziennie byli zatrzymywani przez mieszkańców pytających, czy mają zapewnione miejsce do spania.
Zupełnie inaczej wyglądała podróż przez pakistański Beludżystan. Ze względów bezpieczeństwa para poruszała się tam pod eskortą wojska.
– Widzieliśmy, że żołnierze jadący za nami bardzo dokładnie obserwowali otoczenie. Mimo to nie odczuwaliśmy bezpośredniego zagrożenia – relacjonują.
Choć przez ponad trzy lata nie brakowało wymagających etapów, najcięższe chwile przyszły pod koniec południowoamerykańskiej części wyprawy.
Jak przyznają podróżnicy, szczególnie wyczerpujący okazał się odcinek prowadzący od lodowca Perito Moreno do Ushuaia w Argentynie. Silny wiatr, niska temperatura i deszcz sprawiły, że każdy kilometr był ogromnym wyzwaniem.
– Motywowała nas już tylko wizja dotarcia do końca świata, czyli do Ushuaia – wspominają.
Powrót do codzienności większym wyzwaniem niż podróż
Po zakończeniu wyprawy para mierzy się z nową rzeczywistością. Aleksandra wraca do pracy nauczycielki przedszkolnej, natomiast Marcin, wcześniej związany z sektorem bankowości elektronicznej, poszukuje nowej ścieżki zawodowej.
Jak podkreślają, jednym z najtrudniejszych momentów przed wyjazdem była rezygnacja z pracy, którą lubili i w której się realizowali. Dziś ponownie muszą odnaleźć swoje miejsce na rynku pracy.
Mimo to nie żałują podjętej decyzji i zachęcają innych do realizacji własnych marzeń.
– Nie warto nakładać na siebie ograniczeń. Trzeba próbować i nie bać się realizować swoich planów – przekonują.
Podróżnicy nie wykluczają kolejnych ambitnych projektów. Jak sami przyznają, ich wymarzoną wyprawą byłaby taka, po której nie musieliby już wracać do tradycyjnego życia i pracy na etacie.
Aleksandra i Marcin Górscy przypominają, że pierwszą polską parą, która objechała świat na rowerach w jednej ciągłej podróży, byli Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski. Dokonali tego w latach 2010-2019.