Reklama
Reklama
Reklama

Gdyński „szkieletor” i porzucona budowa. Miał być prestiż, jest dramat ponad 100 rodzin

TYLKO NA

Gdynia doczekała się swojego „szkieletora”. Wieżowiec miał być częścią prestiżowej inwestycji Morska Park, ale od kilku lat stoi nieukończony. Na mieszkania w budynku, który był rozkradany i dewastowany, czeka ponad 100 rodzin. W końcu do gry wkroczył nowy deweloper, który twierdzi, że chce uratować projekt. Niedoszli mieszkańcy sprawę widzą jednak zupełnie inaczej.

Ponad 100 rodzin czeka na mieszkania w Morska Park
(fot. Kanał Zero)
  • Nabywcy mieszkań w inwestycji Morska Park w Gdyni mieli się wprowadzać już trzy lata temu. Termin ukończenia budowy dwukrotnie jednak przekładano, a wieżowiec nie powstał do dzisiaj.
  • Ponad setka rodzin została bez mieszkań i bez oszczędności, często z kredytami, które muszą spłacać. Nieukończony budynek przez wiele miesięcy był rozkradany i dewastowany.
  • Semeko, które rozpoczęło inwestycję, jest w katastrofalnej sytuacji finansowej. Na budowie pojawił się więc inny deweloper, należący do rynkowego giganta NDI, który twierdzi, że chce uratować projekt.
  • Nabywcy mieszkań uważają jednak, że spółka woli wykupić porzucony wieżowiec za bezcen, oddać im tylko część pieniędzy, a następnie dokończyć inwestycję i sprzedać lokale innym chętnym.

Inwestycję reklamowano jako prestiżowy projekt, który realizowała spółka Semeko, znany pomorski deweloper. Ten sam, który wcześniej zbudował aquapark w Redzie, największy taki obiekt na Pomorzu, osiedla w Rumi czy Gdyni. Klienci byli więc przekonani, że osiedle Morska Park będzie kolejną udaną inwestycją. Wymarzone mieszkania kupowali w 2021 r., wydawali całe oszczędności albo zaciągali kredyty. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem, a budowa miała zostać zakończona w sierpniu 2023 r. 

Zamiast kluczy nabywcy dostawali jednak informacje o kolejnych opóźnieniach. Najpierw odbiory przesunięto na pierwszy kwartał 2024 r., potem – na październik. Deweloper tłumaczył się pandemią, wojną na Ukrainie i trudną sytuacją gospodarczą. Tyle że na początku 2024 r. plac budowy zaczął pustoszeć. Zniknęły żuraw, rusztowania i sprzęt budowlany, zdemontowano monitoring, w końcu z obiektu zeszła ochrona. Pozostawiono nieukończony budynek, w którym sprzedano 136 ze 157 mieszkań i dwa z ośmiu lokali użytkowych. Transakcje opiewały na łączną kwotę niemal 70 mln zł.

– Żyłam radośnie przekonana, że będę miała swoje mieszkanie. Wydałam wszystkie pieniądze, które miałam ze sprzedaży domu. Prawie pół miliona – opowiada Katarzyna, która w Morskiej Park kupiła kawalerkę. – To było mieszkanie, na które rezerwacja rzekomo się zwolniła, więc zdecydowałam się szybko. Zakup trwał może tydzień. Nie było już wtedy tylko dziury w ziemi, budynek miał kilka pięter – zaznacza. 

Reklama
Reklama

Miała być „chwilowa czkawka” 

O finansowych problemach Semeko głośno było już w 2024 r., choć wtedy przedstawiciele spółki mówili tylko o „chwilowej czkawce”. Ostatecznie deweloper nie ukończył na czas kilku inwestycji, ale Morska Park to przypadek najtrudniejszy. Za przedsięwzięciem stała struktura powiązanych ze sobą podmiotów. Po pierwsze spółka Morska Park, formalny deweloper, ale w rzeczywistości pełniący jedynie rolę techniczną. Spółka przekazywała środki klientów z rachunków powierniczych do inwestora zastępczego. Tym była Semeko Grupa Inwestycyjna (SGI), która odpowiadała za obsługę inwestycji oraz działania wykonawców. Z kolei głównym wykonawcą była spółka Semeko Budownictwo. 

Czytaj też: Umowa, zaliczka i cisza. Teraz urzędnicy ścigają poszkodowanych. „Ja grosza nie widziałam”

Dzisiaj należąca do rodziny Stanisławczyków SGI jest w katastrofalnej sytuacji finansowej. W ostatnim dostępnym sprawozdaniu, czyli za rok 2023, wykazano stratę netto w wysokości niemal 128 mln zł. Deweloper już wtedy nie zrealizował budowy mieszkań i lokali o wartości przekraczającej 204 mln zł. 

– Minęło pięć lat i nadal spłacam kredyt za mieszkanie, którego nie mam – opowiada Mariusz, kolejny z nabywców mieszkania w inwestycji Morska Park. 

Reklama
Reklama

Wieżowiec miał stanowić okazałą część większego osiedla w Gdyni. Tymczasem większość działki wokół przejął już inny deweloper, Develia, który realizuje swój projekt Morska Vita. W tym czasie porzucony wieżowiec był dewastowany, skradziono instalację elektryczną, do środka lała się woda, dziennik budowy zaginął, a apele nabywców, aby zabezpieczyć budynek, pozostawały bez odpowiedzi. Obiekt był w coraz gorszym stanie, co oznaczało, że z miesiąca na miesiąc rósł koszt ukończenia budowy. 

Z rąk do rąk 

Nabywcy żyli w niepewności, spłacali kredyty za nieistniejące mieszkania, przedłużali umowy najmu, a spółka Morska Park przechodziła z rąk do rąk. Najpierw – w kwietniu 2024 r. – do NGU, jednego z funduszy inwestycyjnych należącego do Rockbridge. NGU wykonało jednak inwentaryzację budowy, stwierdziło szereg uchybień i wycofało się z projektu na początku 2025 r. W tym okresie powstała nowa spółka o nazwie Morska Park Dokończenie, a jej partnerem została firma NDI Development, należąca do Grupy NDI, rynkowego giganta. To tchnęło w nabywców nadzieję, że inwestycję jednak uda się dokończyć. 

Czytaj też: Dwa etaty i kredyt na dziurę w ziemi. „Ludzie są wykończeni. Życie nam się wywróciło”

Następnie – w maju 2025 r. – sąd otworzył wobec spółki Morska Park przyspieszone postępowanie układowe. Jest to rodzaj postępowania restrukturyzacyjnego, które pozwala dłużnikowi uniknąć upadłości, o ile zawrze układ z wierzycielami. To właśnie z NDI nabywcy rozpoczęli negocjacje i usłyszeli, że nowy inwestor może ukończyć budowę, jeżeli nabywcy dopłacą ok. 3 tys. zł za każdy metr kwadratowy. Jak słyszymy, nabywcy byli przekonani, że kompromis uda się wypracować. W kwietniu 2026 r. decydowano już o wyborze wykonawcy, wysokości jego wynagrodzenia i terminie rozpoczęcia prac. Wtedy doszło do zwrotu akcji. 

– Wierzyliśmy, że znajdziemy rozwiązanie. Byliśmy cierpliwi i wyrozumiali, chcieliśmy to zrobić jak cywilizowani ludzie, ale się nie dało – opowiada Monika, kolejna z nabywczyń. – NDI stwierdziło, że wykonawca się wycofał i nie ma kim budować – dziwi się natomiast Mariusz. – To jest po prostu żart, przecież NDI jest ogromnym wykonawcą, potrafią zbudować drogę S6 i przekop przez Mierzeję Wiślaną, a nie potrafią dokończyć wieżowca? Stwierdzili, że będą chcieli nieruchomość razem z projektem odkupić, a nabywców zostawić z częścią należnych im środków. To znaczy chcieliby dokończyć budynek, tylko bez nas – oburza się. 

Reklama
Reklama

Nabywcy opowiadają, że nową propozycją był zwrot wpłaconych przez nich środków, ale nie w całości, tylko w ok. 82 proc. – Przecież to nie wystarczy dzisiaj na połowę mieszkania, które wtedy kupiliśmy. To jest kradzież w biały dzień – grzmi Monika. 

Inwestor, ale nie do końca 

Sprawa formalnie jest zawiła. Spółka NDI Development tłumaczy, że w projekt zaangażowana jest jedynie jako „podmiot wspierający poszukiwanie możliwego rozwiązania”. Jak zaznacza, nie jest wykonawcą robót ani stroną umów z nabywcami, więc „nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podejmowane wcześniej przez inwestora”. Innego zdania są nabywcy mieszkań i ich pełnomocnik, którzy uważają, że podmioty powiązane z NDI posiadają realną kontrolę właścicielską nad inwestycją, na co ich zdaniem wskazuje dokumentacja rejestrowa i finansowa. NDI Development posiada bowiem udziały w spółce Morska Park Dokończenie. 

Czytaj też: „Narodowy Instytut Wolności, jaki działał za czasów PiS, już nie istnieje”

NDI Development twierdzi jednak, że jest tylko wierzycielem, który chce „doprowadzić do rozwiązania, które zakończy tę sytuację”. „Zaangażowaliśmy istotne środki, doświadczenie i kompetencje, aby wesprzeć poszukiwanie możliwych rozwiązań” – czytamy w stanowisku NDI. 

Reklama
Reklama

Nabywcy natomiast uważają, że zaangażowanie NDI w Morska Park to element większej transakcji na rynku nieruchomości. Chodzi o gigantyczną inwestycję na gdyńskim Międzytorzu, gdzie na przeszło 100 hektarach powstać ma 4,7 tys. mieszkań. W praktyce będzie to nowa dzielnica, która wyrośnie na terenach należących do PKP, a koszt jej budowy ma wynieść ok. 3,5 mld zł. Początkowo w inwestycję zaangażowane było Semeko, ale miejsce tej spółki zajęło właśnie NDI. Marcin Stojek, pełnomocnik nabywców, twierdzi, że przejmując udziały NDI miało się zobowiązać do ukończenia porzuconych przez Semeko inwestycji. 

Wymijające odpowiedzi NDI

Na nasze pytania Izabela Balcerzak, dyrektor ds. komunikacji i PR spółki NDI Development, odpowiada wymijająco. Powtarza, że NDI nie jest ani inwestorem, ani wykonawcą, a jedynie „uczestniczy w działaniach prowadzonych w ramach postępowania restrukturyzacyjnego” spółki Morska Park. „Jako jeden z wierzycieli spółka dąży również do odzyskania zaangażowanych środków finansowych” – informuje Balcerzak. Jak wyjaśnia, NDI Development na przełomie listopada i grudnia 2024 r. „nabyła wierzytelność z tytułu kredytu udzielonego Morska Park”, który mógł doprowadzić do upadłości tej spółki. Dlaczego? Tego już nie udaje nam się dowiedzieć. Balcerzak tłumaczy tylko, że dzięki temu zyskano „czas na analizę zamiast natychmiastowej upadłości”. 

Reklama
Reklama

„Interwencyjnie zabezpieczyliśmy teren budowy, w tym konstrukcję obiektu i dach, aby ograniczyć dalszą degradację, zniszczenia i ryzyka związane z dostępem osób trzecich. Uporządkowaliśmy sytuację formalno-prawną” – wylicza dalej Balcerzak. „Przeprowadziliśmy również analizy techniczne, prawne i finansowe niezbędne do oceny stanu inwestycji” – podkreśla. Jak zauważa, jeżeli prace nie ruszą w tym roku, dojdzie do „dalszej degradacji obiektu oraz wzrostu kosztów dokończenia inwestycji”. 

Balcerzak zaznacza również, że działania NDI były „kosztowne, ale konieczne”, a bez nich nie byłoby jej zdaniem szans na rozmowy o dokończeniu projektu. „To nasz wkład w naprawę sytuacji, która powstała bez naszego udziału, na długo przed jakimkolwiek naszym zaangażowaniem” – czytamy dalej. Z kolei na pytanie, czy NDI rzeczywiście chce wykupić nieukończony budynek, odpowiada, że spółka „nie komentuje publicznie” wariantów z postępowania restrukturyzacyjnego. 

Nabywcy szukają pomocy 

W ten prawny i finansowy spór wplątani są niedoszli mieszkańcy, którzy pomocy szukają wszędzie, gdzie się da. Organizowali już protesty, pisali do prokuratury, prezydenta Nawrockiego i władz miasta. Przyczyną ich problemów jest również to, co pogrąża klientów HREIT. Inwestycja była realizowana jeszcze na podstawie wcześniejszej wersji ustawy deweloperskiej, więc nie objął jej Deweloperski Fundusz Gwarancyjny. To mechanizm, który dzisiaj gwarantuje zwrot środków w przypadku upadłości dewelopera lub banku. 

Reklama
Reklama

Na pismo nabywców odpowiedziała prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek, która zapewniła, że miasto nie pozostanie bierne i będzie aktywnie uczestniczyć w postępowaniu układowym, bo samo jest jednym z wierzycieli spółki Morska Park. Inwestor nie wywiązał się bowiem z umowy na budowę drogi. Kosiorek podkreśliła, że w interesie publicznym jest doprowadzenie budowy do końca, a Miejskiemu Rzecznikowi Konsumentów poleciła objęcie sprawy „wsparciem”. „Rzecznik udziela nabywcom bezpłatnej pomocy prawnej i może kierować do przedsiębiorców wystąpienia, na które ci mają ustawowy obowiązek odpowiedzieć” – wyjaśniła. 

Czytaj też: Dawid Kacprzyk, przegapiony zawał i śmierć w szpitalu

Na dotychczasowych spotkaniach nabywców i przedstawicieli NDI konsensusu nie osiągnięto. Kolejne, tym razem z udziałem prezydent Kosiorek, ma się odbyć na początku sierpnia. Jednocześnie przed sądem toczy się postępowanie układowe i wszystko wskazuje na to, że zostanie ono przedłużone o kolejne dwa miesiące. Nabywcy zapowiadają również protesty przed urzędem w Gdyni i w Sopocie, gdzie siedzibę ma NDI. Niektórzy powoli tracą jednak wiarę w to, że do swoich mieszkań kiedykolwiek się wprowadzą.

 – Czuję się zrozpaczona, poturbowana i oszukana. Ta sprawa spędza mi sen z powiek, mam przez to wszystko problemy ze zdrowiem. To jest chora sytuacja – irytuje się Katarzyna. 

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama