Polska zmaga się z potężną falą upałów, a termometry miejscami wskażą nawet 39 st. C. IMGW ostrzega nie tylko przed ekstremalnym żarem i nocami tropikalnymi, ale też przed gwałtownymi burzami z gradem. Choć na horyzoncie widać chwilowe wytchnienie, prawdziwa kulminacja gorąca dopiero przed nami. Jak długo potrwa ta ekstremalna pogoda?

- Synoptyk IMGW-PIB Kamil Walczak zapowiada w rozmowie z Zero.pl, że w środę temperatura lokalnie może sięgnąć nawet 39 st. C.
- Mimo ekstremalnych wartości na razie dane nie wskazują, aby miał zostać pobity ogólnokrajowy rekord ciepła. Jednak w środę mogą paść lokalne rekordy dla poszczególnych miast.
- Upały przyniosą też niebezpieczne burze z porywistym wiatrem i nawalnym deszczem. Zjawiska te nie przyniosą oddechu od skwaru. Wysoka wilgotność oraz temperatury nocne sięgające 18–20 st. C znacznie utrudnią organizmowi regenerację.
Europa w ogniu. Ważny apel MSZ do polskich turystów
Już w piątek, 31 lipca, na przeważającym obszarze kraju termometry wskazują bardzo wysokie wartości – od 31 do nawet 36 st. C. na południu i w centrum. Aktywne pozostają ostrzeżenia Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej III stopnia przed upałami.
Dodatkowo IMGW wydał ostrzeżenia I i II stopnia przed burzami na obszarze od północy po środkową część kraju. RCB wydało z kolei alert dla ośmiu województw ostrzegając przed burzami, deszczem i gradem.
Fala gorąca utrzyma się przynajmniej tydzień
Z najnowszych prognoz pogody wynika, że delikatny oddech od spiekoty przyniosą sobota i niedziela (1–2 sierpnia). Słupki rtęci spadną wówczas do bardziej umiarkowanych 21–26 st. na północy oraz około 28–30 st. na południu.
Prawdziwe uderzenie gorąca nastąpi od poniedziałku, 3 sierpnia, kiedy temperatury w centrum i na południu ponownie przekroczą 30–35 st. C. Kulminacja fali upałów przypadnie na środek tygodnia – od wtorku do następnej soboty (4–8 sierpnia). W tych dniach na południu, w centrum oraz na zachodzie kraju termometry będą wskazywać niemal codziennie od 35 do nawet 38 st. C.
Gwałtowne przełamanie i ochłodzenie widać dopiero pod koniec 10-dniowej prognozy – w następną niedzielę, 9 sierpnia, kiedy temperatura w całym kraju spadnie do poziomu 19–26 st.

Mapa najnowszych ostrzeżeń IMGW (fot. IMGW)
Nawet 39 st. C
– Prognozy długoterminowe, sięgające powyżej 5 dni zawsze są obarczone pewną dozą niepewności – zastrzega w rozmowie z Zero.pl synoptyk IMGW-PIB Kamil Walczak: – Jednak przewidywania na najbliższe dni są ze sobą spójne. Wysokie temperatury będą nam towarzyszyć w zasadzie codziennie, z jednodniową przerwą w tę niedzielę. Wówczas upał utrzyma się jedynie na południowym wschodzie, podczas gdy nad resztą kraju zrobi się nieco chłodniej.
Ekspert potwierdza, że wysokie temperatury – w granicach 34-35 st. – wrócą w poniedziałek i kolejne dni. – We wtorek modele wskazują nawet na 37 st., a w środę lokalnie temperatura może sięgnąć aż 39 st. Powinniśmy się na to przygotować, bo prawdopodobieństwo wystąpienia tych wartości jest bardzo wysokie – zapowiada.
Burze z dużym gradem
Jednocześnie Walczak ostrzega przed burzami, które będą towarzyszyć upałom. – Już najbliższej nocy nad zachodnią Polskę wkroczy front atmosferyczny, który w kolejnych godzinach przemieści się w głąb kraju. W nocy z piątku na sobotę burze pojawią się na zachodzie, w centrum i na północy. W sobotę strefa ta obejmie znaczny obszar Polski – głównie od Dolnego Śląska i Opolszczyzny po Mazury i Podlasie, choć gwałtowne burze mogą wystąpić niemal wszędzie – zastrzega.
I dodaje: – Doświadczenie uczy nas, że w takich warunkach burze bywają niezwykle gwałtowne – z porywistym wiatrem, nawalnym deszczem i dużym gradem.
Sytuacja zacznie uspokajać się w niedzielę, kiedy to burze ograniczą się już tylko do południowego wschodu.

Najnowsza prognoza na 10 dni (fot. IMGW)
Niebezpiecznie dla zdrowia
Jednocześnie synoptyk zwraca uwagę, że burze nie przyniosą ochłody i oddechu od opałów, nawet w nocy.
– Wzrośnie wilgotność powietrza, a temperatury nocne w większości kraju pozostaną wysokie, około 18–20 st. C. Przy takich wartościach trudno o regenerację. Co więcej, gdy temperatura w nocy nie spada poniżej 21 st., mówimy już o nocach tropikalnych i z takimi również będziemy się mierzyć – ostrzega synoptyk.
Chwilę wytchnienia odnotują jedynie mieszkańcy północnej i zachodniej Polski. Tam przejściowe ochłodzenie będzie najbardziej odczuwalne.
Kiedy żar wreszcie odpuści?
Czy wiadomo już, do kiedy utrzyma się kolejna fala gorąca? – Świeższe dane wskazują, że co najmniej do drugiej połowy przyszłego tygodnia, czyli do czwartku-piątku, zwłaszcza na południu – odpowiada ekspert.
I kontynuuje: – Od północnego zachodu ma wprawdzie nadchodzić kolejny front atmosferyczny, ale na ten moment trudno precyzyjnie określić jego zasięg. Prognozy na kolejny weekend wymagają jeszcze wstrzemięźliwości, bo modele nie są tu jednoznaczne.
Rekord temperatury zagrożony?
Prognozowane maksymalne temperatury na poziomie 39 st. C budzą pytania o możliwość pobicia rekordu temperatury z przełomu czerwca i lipca, czyli wartości przekraczających 40 st.
– Na ten moment dane nie wskazują, aby miał zostać pobity ogólnokrajowy rekord ciepła – ocenia Walczak. Dodaje jednak: – Nie można wykluczyć, że w środę nieznacznie wyrównane lub pobite zostaną lokalne rekordy temperatur dla poszczególnych miast.
Fala upałów dotrze nad Bałtyk?
Dobrych wieści synoptycy nadal nie mają jednak dla wypoczywających nad Bałtykiem. – Wiatr skręcający na zachodni i północno-zachodni już teraz ochładza rejon wybrzeża. W sobotę z kierunku północnego wiać będzie prosto od morza, co przełoży się na niskie temperatury – w granicach 20 st. – oraz przelotne opady i burze. Niedziela również będzie chłodna, ale przyniesie zdecydowanie więcej słońca – zapowiada Walczak.
W nowym tygodniu można liczyć na poprawę pogody? – Poniedziałek zapowiada się podobnie do niedzieli: pogodnie i z temperaturą około 20–22 st. W kolejnych dniach temperatura na wybrzeżu wzrośnie do 25–26 st. C., ale wraz z ociepleniem powróci też większa szansa na przelotne opady deszczu i burze – rozwiewa nadzieje urlopowiczów Walczak.

