Roman Fritz, wiceprezes Konfederacji Korony Polskiej, od kilku lat prowadzi biznes mediowy. I choć partia Grzegorza Brauna na sztandarach deklaruje miłość do ojczyzny, wspólnikiem Fritza jest Paweł Polok, były działacz Ruchu Autonomii Śląska, dla którego Polska to „bękart wersalski”.

- Roman Fritz od lat prowadzi biznes z Pawłem Polokiem – byłym działaczem Ruchu Autonomii Śląska, który opuścił struktury po tym, jak nazwał Polskę „bękartem wersalskim”.
- Portal ROW Info w Rybniku w dużym stopniu promuje Fritza, a czytelnik nie dowiaduje się, że polityk jest jego współwłaścicielem.
- Fritz twierdzi, że nie znał wypowiedzi swojego partnera biznesowego, ale może ją potępić.
Roman Fritz w ogólnopolskiej polityce pojawił się stosunkowo niedawno, choć o mandat poselski starał się od kilku dekad. Po raz pierwszy nie udało mu się w 1991 r., gdy był kandydatem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. W 2015 r. bez powodzenia kandydował na posła z listy KWW Grzegorza Brauna „Szczęść Boże!”. Nie udało się też cztery lata później.
Sukcesem okazała się ostatnia kampania w 2023 r., kiedy jako kandydat Konfederacji dostał się do Sejmu. Obecnie zasiada w kole Konfederacja Korony Polskiej.
Fritz jest przedsiębiorcą z Rybnika. W oświadczeniu majątkowym informuje, że prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą z zakresu pośrednictwa handlowego.
Portal posła Fritza
Polityk Korony w 2022 r. wszedł też w biznes mediowy. Wtedy w Rybniku powstał portal ROW Info (ROW od Rybnickiego Okręgu Przemysłowego). Roi się w nim od artykułów, w których bohaterem jest Roman Fritz. Portal ogłasza, że Fritz został posłem, Fritz gratuluje swoim wyborcom i mówi o swoich planach, Fritz w pełni popiera Grzegorza Brauna po zgaszeniu świec chanukowych i mówi, że to „satanistyczne święto”. Wszystko na lokalnym portalu z Rybnika.
Portal to nie tylko newsy, lecz także wywiady. W marcu 2023 r. Fritz opowiada o „zniewolonym Oksfordzie, odbieraniu własności i polskiej lewicy”, w styczniu 2026 r. o Auschwitz i istnieniu (lub nie) w nim komór gazowych. „Gdy kilka miesięcy wcześniej Grzegorz Braun powiedział, że z biegiem lat ma coraz więcej wątpliwości co do funkcjonowania komór gazowych w Auschwitz, wybuchła ogólnopolska burza. Polska i świat na chwilę zamarły. A gdy ja powiedziałem jedynie, że w internecie jest bardzo mało materiałów na ten temat – praktycznie nic się nie stało. To pokazuje, jak emocjonalnie i wybiórczo traktowana jest ta sprawa” – stwierdził w wywiadzie. Brak reakcji to akurat nieprawda, o czym napiszemy niżej.
W żadnym miejscu czytelnik nie został poinformowanych, że Roman Fritz jest nie tylko posłem Korony, ale także współwłaścicielem portalu, który opublikował wywiad.
– No bo po co? – rzuca Roman Fritz w rozmowie z Zero.pl, gdy pytamy o informowanie czytelników, że bohaterem wywiadu, który akurat czytają, jest współwłaściciel firmy wydającej serwis.
Fritz przekonuje, że na portal nie patrzy przez pryzmat zysków finansowych. – Jako użytkownik zauważyłem, że brak jest na rynku, zwłaszcza lokalnym, portali o obliczu konserwatywnym. Jeszcze jako człowiek Konfederacji, bo to wtedy się zaczęło, miałem ogromne trudności przebić się do lokalnych mediów właśnie w okolicy Rybnika. Byłem niezauważany, pomijany, zamilczany. Poszedłem za dewizą Jacka Kuronia, który mówił „nie palmy komitetów, zakładajmy własne”. I założyłem swoje medium, gdzie nas nie będą wyrzucać – opowiada działacz Korony.
Wspólnik Fritza i wersalski bękart
Fritz jest współwłaścicielem ROW INFO, a druga połowa firmy wydającej portal należy do Pawła Poloka.
Kim jest biznesowy partner Romana Fritza? Paweł Polok był działaczem Ruchu Autonomii Śląska, organizacji działającej na rzecz nadania Górnemu Śląskowi autonomii w ramach Polski. Polok z ruchu został wyrzucony w atmosferze skandalu.
5 grudnia 2013 r. Sąd Najwyższy orzekł, że narodowość śląska nie istnieje i tym samym nie można zarejestrować Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Paweł Polok, wówczas szef RAŚ w Rybniku decyzję skomentował w internecie:
„Myślałem, że bękart wersalski (a, sorry, Polska) już mnie niczym nie zaskoczy. No bo w końcu jak tu przebić najdroższe w Europie autostrady, NFZ odmawiający leczenia ciężko chorych, prezesa partii >patriotycznej<, który nie zna słów hymnu czy ministra finansów, który podnosząc podatki, obniża jednocześnie wpływy do budżetu i jeszcze się temu dziwi. Ale tym razem to – za przeproszeniem – państwo dało dupy do bólu. Pokazało, że w Sądzie Najwyższym nie ma prawników-fachowców, tylko dyspozycyjni funkcjonariusze. Takie Józki Musiołki 30 lat później. Dobrze, że Ojciec już nie żyje i nie musi oglądać takiego skur…..a”.

Tygodnik Regionalny Nowiny (fot. Śląska Biblioteka Cyfrowa)
Sformułowania „bękart wersalski” Polok nie wymyślił. Jego autorem jest Wiaczesław Mołotow, radziecki dyplomata, sygnatariusz radziecko-niemieckiego paktu o nieagresji, zwanego paktem Ribbentrop-Mołotow. Przemawiając na forum Rady Najwyższej ZSRR 31 października 1939 r., powiedział: „Koła rządzące Polski chełpiły się >trwałością< państwa i >potęgą< armii. Okazało się, że wystarczyło krótkie natarcie wojsk niemieckich, a następnie Armii Czerwonej, by nic nie pozostało po tym bękarcie traktatu wersalskiego, żyjącym z ucisku niepolskich narodowości”.
Na Poloka wylała się fala krytyki. „Przystępując do RAŚ, każdy z nas był świadomy ułomności państwa polskiego, ale jednocześnie powziął zobowiązanie, by państwo to zmieniać. Słowa Pawła, zważywszy na ich historyczny kontekst, mogą sugerować negowanie prawa Polski do suwerennego bytu” – stwierdził Jerzy Gorzelik, przewodniczący RAŚ.
Polok po rozmowie z członkami ruchu zrezygnował z członkostwa.
Sprawa, po doniesieniu ówczesnego szefa Solidarnej Polski Michała Wójcika, trafiła do prokuratury. – Obowiązkiem każdego obywatela jest dbanie o dobre imię Polski, która w przeszłości wielokrotnie doświadczyła cierpień ze strony agresorów. Są także w historii słowa, które można określić jako szczególnie upokarzające dla podmiotu chronionego tym przestępstwem, którym jest Państwo – wyjaśniał Wójcik.
Sprawdziliśmy losy zawiadomienia. Prokuratura po miesiącu od jego złożenia podjęła decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa.
„Nie znałem tej wypowiedzi. Oczywiście kompletnie się z nią nie zgadzam”
Skontaktowaliśmy się mailowo z Pawłem Polokiem. „Pytanie, jak poseł Roman Fritz może współpracować z kimkolwiek (w tym mną) powinno być skierowane do posła Romana Fritza. Ja ze swej strony nie widzę przeszkód, by współpracować z R. Fritzem, w paru kwestiach się nie zgadzamy, ale ja się w paru kwestiach nawet sam ze sobą nie zgadzam, więc to chyba nic nadzwyczajnego” – odpowiedział pytany, jak możliwa jest współpraca posła Korony z byłym działaczem RAŚ, który na swoim koncie ma tak antypolskie wypowiedzi.
Polok nigdy nie przeprosił za swoje słowa. I zdaje się, nadal ich nie żałuje. „Borze muj, że tak powiem po Bronkowemu, przecież biorąc pod uwagę zamknięcie obywateli na ponad rok, całkowicie niesprawne sądownictwo i ochronę zdrowia, wysługiwanie się wszystkim dookoła (tylko nie Polakom) – to moje określenia (jakie by nie były) są i tak łagodne” – stwierdził w przesłanej wiadomości (pisownia oryginalna).
Roman Fritz pytany, czy jego zdaniem Polska jest „bękartem wersalskim”, zaprzeczył. I zdziwił się, że taką wypowiedź na koncie ma jego wspólnik.
– Nie znałem tej wypowiedzi. Oczywiście kompletnie się z nią nie zgadzam i mogę ją werbalnie potępiać – zastrzega Fritz.
Jego zdaniem współpraca z Polokiem to dowód tolerancji. – Nie można się nawzajem śmiertelnie obrażać, bo ktoś ma inne poglądy. Mamy sporą dozę wspólnych wartości i po prostu uznaję, że każdy człowiek ma prawo identyfikować się z jakąś tożsamością. Być może Paweł Polok aż tak tej tożsamości polskiej nie czuje. Łączy nas wiara katolicka i wzajemnie się szanujemy – mówi.
W rozmowie wskazaliśmy, że Korona przejawia radykalne podejście do wszelkich – nawet tylko według jej mniemania – przejawów antypolonizmu. Fritz odpowiedział, że z Polokiem zna się od dawna i „trudno eliminować z życia znajomości sprzed lat, tylko dlatego, że się przywdziało jakieś barwy polityczne”.
Poseł Korony powiedział, że Pawła Poloka poznał w Wodzisławiu Śląskim podczas mszy w rycie trydenckim. Obaj doprowadzili do tego, że wierni mogą uczestniczyć w takiej liturgii również w Rybniku.
Komory gazowy i zawiadomienie do prokuratury
Wróćmy do ostatnich wypowiedzi Romana Fritza na temat komór gazowy w Auschwitz. 15 stycznia w programie „Liga Debat” w Kanale Zero Tobiasz Bocheński, europoseł PiS, zażądał od Romana Fritza przyznania, że Grzegorz Braun kłamał, twierdząc, że komory gazowe w nazistowskich obozach śmierci tak naprawdę nie istniały.
– Okazuje się, że są tylko zdjęcia dwóch budynków, ale to każdy budynek może właśnie tak wyglądać jak te zamieszczone w tym internecie, więc dowodów na to w samym internecie praktycznie nie ma – odpowiedział Fritz. – Grzegorz Braun wypowiedział się jasno, że ma z biegiem lat coraz więcej wątpliwości, bo po prostu wiele jest dezinformacji – dodał.
Zawiadomienie na Fritza do prokuratury złożył znany katowicki prawnik Bartłomiej Piotrowski.
„Wypowiedzi stanowią jawne zaprzeczenie zbrodniom nazistowskim, polegającym na eksterminacji ludności w obozach koncentracyjnych, przy pomocy komór gazowych. Wypowiedzi tym bardziej skandaliczne, bo pochodzące od przedstawiciela władzy ustawodawczej, posła, w dodatku poparte całkowicie kłamliwymi tezami o braku dowodów w internecie na temat istnienia komór gazowych” – czytamy w zawiadomieniu.
