Zatrważające, tragiczne w skutkach, budujące pozytywny wizerunek hazardu – tak na doniesienia portalu Zero.pl o próbie reklamowania hazardu przez Totalizator Sportowy wśród młodzieży zareagowali debatujący na połączonych sejmowych komisjach. Eksperci z zakresu zdrowia psychicznego bili na alarm: jeśli sytuacji nie zapobiegnie się teraz, to za 10 lat młodzi pacjenci wylądują w ich gabinetach.

- W środę połączone sejmowe komisje do Spraw Dzieci i Młodzieży oraz Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii debatowały na temat podjęcia działań zmierzających do przeciwdziałania uzależnieniu dzieci i młodzieży od gier oferujących mechanizmy monetyzacji oraz od gier hazardowych w środowisku internetowym.
- Podczas obrad głos zabrali eksperci z zakresu zdrowia psychicznego, którzy od parlamentarzystów domagali się podjęcia pilnych działań w tym zakresie.
- Otwierając punkt debaty poświęcony także ustaleniom portalu Zero.pl, przewodniczący Bartłomiej Pejo (Konfederacja) uznał działanie spółki skarbu państwa za zatrważające.
Na samym początku przypomnienie: przed kilkoma tygodniami dziennikarz Zero.pl Jakub Styczyński ustalił, że Totalizator Sportowy ogłosił przetarg na przeprowadzenie kampanii gier hazardowych z udziałem influencerów. Warunkiem dopuszczenia twórcy internetowego do projektu jest m.in. wymóg, że tylko 10 proc. jego obserwujących mogą stanowić nieletni. Powód? Przyciągnięcie klientów z młodego pokolenia.
– Ostatnio 16-letni chłopak powiedział mi na terapii „nie wiedziałem, że gierki są tak uzależniające, przecież wszyscy to reklamują”. Ja znam ten slang z gabinetu i nieważne, czy pacjent ma 20 lat, 30, 16 czy nawet 50. Oni wszyscy zgodnie mówią „to jest dla mnie taki relaks na wyciągnięcie ręki”. Ten sam język, jak działu marketingu Totalizatora Sportowego – powiedziała w środę podczas obrad połączonych komisji Katarzyna Andrusikiewicz.
Psycholog – na co dzień pracująca z ludźmi, którzy przez hazard stracili majątek i bliskich – zwróciła uwagę na czysto biologiczny aspekt młodego organizmu.
– Mózg 18-latka, choć w myśl prawa to osoba dorosła, jest bezbronny wobec takiej gierki. Kora przedczołowa dorasta do 25 r.ż., z tej perspektywy nie jest w pełni dojrzała – powiedziała.
Gierki jak automaty. „Państwo dziś zarabia, jutro zapłaci jeszcze więcej”
Psychoterapeutka dodała, że uzależnienia nie zaczynają się od gier w kasynach on-line, lecz właśnie od gier wideo, zdrapek, trywializujących zagrożenie.
– To, co dziś Totalizator Sportowy reklamuje wśród 20-latków na TikToku, ja zobaczę na terapii za 10 lat, często pacjenci będą po rozwodach, próbie odebrania sobie życia – kontynuowała.
Ekspertka przekonywała, że gierki Totalizatora to technicznie taki sam produkt jak maszyna (np. jednoręki bandyta), a państwo „dziś na tym zarabia, ale jutro zapłaci więcej niż zyskało”.
– Jutro na terapię przyjdzie do mnie ten sam 16-latek. On robi postępy, nie gra, trzyma się. I mówi „gdyby ktoś mi wtedy coś powiedział, to pewnie bym przestał grać”. Wy macie dziś na to szansę – spointowała, zwracając się do parlamentarzystów.
Poseł Polski 2050 broni Totalizatora Sportowego: ma na hazardzie zarabiać
Poniekąd w obronę państwową spółkę wziął Stanisław Ćwik. – Po to powołano Totalizator Sportowy, żeby na hazardzie zarabiał. Kary za hazard nakładała w przeszłości religia i mimo to istniał, istnieć będzie dalej – rozpoczął wywód poseł Polski 2050.
Argumentował, że na rynku TS rywalizuje z kasynami on-line, agresywnie reklamującymi się w sieci. – Mamy zatem dylemat: czy reklamować jedyne legalne kasyno, czy ostrzegać przed tymi nielegalnymi – dodał.
Na „tragiczne konsekwencje dla pacjenta” nacisk podczas debaty kładł z kolei Łukasz Durajski, który wyliczał, że 80 proc. dzieci w wieku 7-14 lat korzysta z internetu.
– Młode osoby wkraczające w dorosłość (18-25 lat) wkraczają w życie z potężnymi długami. Tylko w ciągu dwóch lat wzrosło 2,5-krotnie zadłużenie, ludzie zadłużają się, aby w tych grach brać udział. A przecież one były na początku darmowa, co przypomina taktykę dilera narkotykowego. Uzależniamy dzieci od hazardu – przekonywał prezes Polskiego Towarzystwa Towar Telemedycyny.
Polityk PiS ma propozycję dla dostawców internetu
Podczas posiedzenia połączonych komisji, głos zabrał także Piotr Uściński, który zaproponował autorskie rozwiązanie uderzające w internetowy hazard.
Podczas posiedzenia połączonych komisji głos zabrał także Piotr Uściński, który zaproponował autorskie rozwiązanie uderzające w internetowy hazard.
– Powinniśmy wprowadzić mechanizmy zobowiązujące dostawców internetu do tego, aby osoby, które sobie tego życzą, mogły na stałe, podpisując umowę czy aneksując, umowę z operatorem zaznaczyć ptaszkiem pewne treści, których nie chcą po prostu u siebie mieć, z których rezygnują świadomie i nie będą miały z tym problemu – powiedział poseł PiS. W tej kategorii filtrowane miałyby być treści dla dorosłych i hazard.
W trakcie debaty stanowisko zajęła także Katarzyna Grabowska, terapeutka, prywatnie mama czwórki dzieci, w tym dwójki nastolatków. Przyznała, że ustalenia Zero.pl związane z reklamą Totalizatora Sportowego ją „zmroziły”.
– Nie da się skutecznie walczyć z rozpowszechnianiem hazardu wśród dzieci, jeżeli państwowe podmioty, zamiast walczyć będą problem eskalować. Proszę też wziąć pod uwagę, że reklama tak naprawdę buduje pozytywny wizerunek hazardu – przekonywała.
Ekspertka – analizując reklamę z nastolatkami bawiącymi się w gierki – zwróciła uwagę, że nagranie nie pokazuje emocjonalnego dołka, kiedy się przegrywa.
– Ja nie widziałam na tym filmiku, żeby było pokazane emocje osoby, która przegrała, jak zachowuje się tak naprawdę gracz wobec bliskich, kiedy przegrał większość swoich pieniędzy, oszczędności i jak toczy się dalej ich historia takiej rodziny – przekonywała.
– Im więcej reklam i normalizacji hazardu wśród nieletnich, tym więcej hazardzistów w przyszłości i to oni do mnie przyjdą prosząc o bezpłatną terapię, kompletnie spłukani finansowo, bo na NFZ będą czekać kilka lat, a Totalizator nie zapłaci za ich leczenie – dodała.
