Reklama
Reklama

Reklama

Prezydent nagrodził 17-latkę, oparł się na mediach. „Naraża się na śmieszność”

Reklama
TYLKO NA

Kornelia Wieczorek świeciła triumfy w rankingach „TIME” i „Forbes”. Na udokumentowane w mediach osiągnięcia 17-latki z zakresu nauki i medycyny powoływały się resort edukacji i prezydent, który odznaczył ją w marcu Srebrnym Krzyżem Zasługi. Problem w tym, że większość jej życiorysu to nieprawda. – Mediom się wybacza pogłoski. Natomiast instytucja prezydenta nie może sobie pozwolić na takie wpadki, bo to naraża ją na śmieszność – mówi Zero.pl prof. Maciej Mrozowski, medioznawca.

Karol Nawrocki
Prezydent RP Karol Nawrocki wsiada na pokład samolotu na warszawskim lotnisku Okęcie (fot. Marcin Obara / PAP)
  • 17-letnia Kornelia Wieczorek otrzymała w marcu Srebrny Krzyż Zasługi od prezydenta Karola Nawrockiego. Odznaczenie przyznano za osiągnięcia naukowe.
  • Decyzję argumentowano m.in. obecnością nastolatki w rankingach „Forbes Women” oraz „TIME”. Większość opisanych w nich sukcesów nastolatki okazała się jednak nieprawdziwa.
  • Medioznawca prof. Maciej Mrozowski ocenia w rozmowie z Zero.pl, że media zadziałały jak kamery pogłosowe, powielając błędy innych redakcji, oraz że państwo uległo medialnej manipulacji bez sprawdzenia danych.

Reklama

Prezydent Karol Nawrocki w marcu przyznał Kornelii Wieczorek Srebrny Krzyż Zasługi. W uzasadnieniu wskazano m.in., że 17-latka znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych kobiet magazynu „Forbes Women” oraz liście 10 najbardziej obiecujących uczennic na świecie wg „TIME”.

Nikt w Pałacu Prezydenckim jednak nie zweryfikował tego, czy informacje przekazane przez media są prawdziwe. Informacji nie zweryfikowała także m.in. fundacja Santander, która przyznała nastolatce stypendium, czy też konferencja TEDxWarsawWomen, która zaprosiła ją do wygłoszenia przemowy.

Problem w tym, że większość medialnych doniesień, o czym piszemy na łamach Zero.pl, było – delikatnie mówiąc – dość napompowane. Tak jak to, że dziewczyna miała asystować przy operacjach w Białostockim Centrum Onkologii, a realnie była tam jedynie na szkolnej wycieczce, czy też że „zajmuje się chorobami neurodegeneracyjnymi w Cambridge”, choć tak naprawdę jest na kursie online w komercyjnej firmie Cambridge Centre for International Studies.


Reklama

Prof. Mrozowski o sprawie Kornelii Wieczorek: Zadziwiające

– Zadziwiające jest to, że to nie było jednorazowe wspomnienie o sukcesie, tylko cała sekwencja zdarzeń i publikacji, w których uczestniczyły różne media i instytucje. One przepuściły historię tej młodej osoby bez weryfikacji – komentuje w rozmowie z Zero.pl prof. Maciej Mrozowski, medioznawca.


Reklama

Ekspert wskazuje m.in. na doniesienia o sukcesach nastolatki w branży medycznej. – Takie dziedziny jak medycyna są weryfikowalne i wymagają nadzoru. Z jednej strony zawiodły instytucje, które powinny dokonać weryfikacji, z drugiej powstał kosmiczny fake news, który ktoś wykreował i rozdmuchał sprawę – zauważa.

– W dawnych teoriach dziennikarstwa podkreślało się, że pierwsza definicja zdarzenia i ocena tego, czy jest ono – przykładowo – wybitne bądź szkodliwe, powinny pochodzić spoza świata mediów. Media mogły dokonywać dopiero wtórnej definicji – podpompować, zwiększyć znaczenie. Media mają pewne możliwości poprzez nagłośnianie, ale zawsze powinny mieć oparcie w danych pozamedialnych. Trzeba się zastanowić, co tutaj nie zadziałało – wskazuje prof. Mrozowski.


Reklama

Zdaniem medioznawcy, ocena zdarzenia zależy od jego momentu inicjalnego. – Ktoś okrzyknął tę dziewczynę przyszłością nauki, a ktoś inny podtrzymał to echo, w efekcie czego urodziła się i rozrosła bzdura. Tak działają współczesne kamery pogłosowe – mówi.


Reklama

– Kiedy jedno medium nagłośni idiotyzm, to to inne media czują się zwolnione od odpowiedzialności. Zawsze mogą powiedzieć, że nie one to wymyśliły, a jedynie zaufały innym, że były kolejnym ogniwem łańcucha, ale nie stworzyły go. Efektem jest to, że każdą głupotę można dzisiaj nagłośnić – stwierdza.

Medioznawca krytycznie o medialnych rankingach i działaniach Pałacu Prezydenckiego

Równie krytycznie prof. Mrozowski ocenia prowadzone przez media rankingi. – Są rankingi, które mają wartość, bo mają konkretne podstawy. Do takich należą chociażby rankingi ze świata sportu czy zestawienia oglądalności. Natomiast rankingi „Najbardziej wpływowych osób” czy „Najlepszych uczniów” zdecydowanie do takich nie należą. One nawet nie opierają się na opinii publicznej. W najlepszym wypadku opierają się na jakimś gremium, często samozwańczym – wskazuje.

Czytaj też: Cena popularności. Jak media społecznościowe zmieniają dzieci i nasze myślenie o sukcesie


Reklama

Nie bez uwagi eksperta jest fakt nagrodzenia nastolatki przez prezydenta. – Mediom się wybacza pogłoski, jesteśmy do nich przyzwyczajeni. Ludzie to tolerują, bo oczekują sensacji. Natomiast instytucja prezydenta nie może sobie pozwolić na takie wpadki, bo to naraża ją na śmieszność – ocenia.


Reklama

– Być może – jeśli miałbym już bronić prezydenta – kancelaria złapała się na propagandę dobrych wartości. Codziennie mówi się o tragediach dzieci, a tutaj można było lansować postawę pozytywną młodej, zafascynowanej nauką osoby – zauważa.

I podkreśla: – Niedawno prezydent kazał jednemu z dziennikarzy się ogarnąć. Czyżby prezydent założył, że media już się ogarnęły i może opierać swoje, a wiec państwowe decyzje na ich doniesieniach? Kiedy nagradzamy sportowców, ich osiągnięcia są udokumentowane i obiektywne. Ale w takich przypadkach rankingów opartych na opiniach i ocenach jest inaczej. Tutaj media i ich źródła powinny być weryfikowane, zwłaszcza gdy instytucje państwowe opierają na nich swoje decyzje.


Reklama

Źródło: Zero.pl
Kasjan Owsianko
Kasjan OwsiankoDziennikarz

Reklama