Bez nagłaśniania takich przypadków patologii w samorządach naprawić się nie da – mówi prezes Watchdog Polska Szymon Osowski, komentując ustalenia Zero.pl dot. wicestarosty otwockiego, byłego posła PiS Dariusza Olszewskiego. Polityk zarobił 165 tys. zł za pracę na rzecz samorządowej spółki w Jarocinie, ale nie ma dowodów na jego pracę.

- Prezes Watchdog Polska ocenia, że sprawa Olszewskiego wpisuje się w szerszy, systemowy problem funkcjonowania samorządów.
- Jego zdaniem zatrudnianie powiązanych osób i brak transparentności to zjawisko powszechne, niezależne od barw politycznych.
- Kluczowe znaczenie może mieć reakcja prokuratury oraz rosnąca presja społeczna i medialna.
Dziennikarze portalu Zero.pl ujawnili, że sprawa Dariusza Olszewskiego, polityka Prawa i Sprawiedliwości, byłego posła i obecnego wicestarosty powiatu otwockiego, stała się przedmiotem zawiadomienia do prokuratury. Chodzi o jego współpracę z Wielkopolskim Centrum Recyklingu w Jarocinie, gdzie w latach 2020–2023 miał świadczyć usługi doradcze z zakresu ochrony środowiska i prawa europejskiego. Za tę działalność otrzymał łącznie ok. 165 tys. zł wynagrodzenia.
Wątpliwości nowych władz samorządowych wzbudził brak jakiejkolwiek dokumentacji potwierdzającej wykonanie zleceń. W spółce nie zachowały się raporty, analizy ani korespondencja, które wskazywałyby na faktyczne świadczenie usług. Byli członkowie zarządu nie potrafili jednoznacznie wskazać zakresu ani efektów pracy Olszewskiego, co doprowadziło do podejrzeń o pozorne wykonywanie umów.
Sprawa ma również szerszy kontekst personalny. W okresie współpracy Olszewskiego z jarocińską spółką jego żona zasiadała w radzie nadzorczej lokalnych wodociągów, a ówczesny burmistrz Jarocina objął stanowisko w analogicznej spółce w Otwocku. Według władz gminy może to wskazywać na mechanizm powiązań personalnych pomiędzy samorządami.
Umowa z Olszewskim została rozwiązana w czerwcu 2023 r. w trybie natychmiastowym. Obecne władze Jarocina skierowały zawiadomienie do prokuratury, wskazując na możliwość nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków publicznych. Sam zainteresowany nie przedstawił nam dotąd wyjaśnień dotyczących charakteru swojej pracy w spółce.
Prezes Watchdog: To przerażające
Ujawnione informacje komentuje w rozmowie z Zero.pl Szymon Osowski, prezes zarządu stowarzyszenia Sieć Obywatelska – Watchdog Polska, w której zajmuje się m.in. jawnością życia publicznego.
– Jestem tym kompletnie przerażony. Im więcej zbieramy najróżniejszych danych o funkcjonowaniu samorządu, tym bardziej okazuje się, że to jest taki standard – diagnozuje. Mówi, że zatrudnianie w samorządach siebie nawzajem, swoich rodzin czy bliskich, jest problemem systemowym.
Osowski podkreśla, że to dzieje się nawet mimo świadomości tych ludzi, że problem prędzej czy później wyjdzie na jaw. – Większość tych osób wie, że to wyjdzie. I się tym w ogóle nie przejmują, że się zatrudniają nawzajem. Po prostu nie ma nikt wstydu – dodaje.
Pieniądze ze zbiórki Łatwoganga trafiają do podopiecznych. Cancer Fighters o szczegółach
Nasz rozmówca zaznacza, że w tej sprawie nie mają znaczenia barwy polityczne, bo to zjawisko jest uniwersalne, i podkreśla, że należy to piętnować i każdą taką historię pokazywać, „bo może w kilku przypadkach się uda doprowadzić do tego, że ci ludzie nie zrobią tego drugi raz, albo ktoś inny nie podejmie tego działania, bo to jest po prostu patologia”.
Pytany, jak ten problem rozwiązać, prezes Watchdog Polska obawia się, że prawnie tego „do końca załatwić się nie da”. – Najłatwiejszym sposobem byłoby wprowadzenie najróżniejszych zakazów, tylko ja jestem przekonany, że samorządowcy znajdą na to sposób. Bo przecież kreatywne obsadzanie stołków w samorządach jest bardzo daleko idące – mówi.
Wymienia, że zmiany legislacyjne, takie jak wprowadzanie obowiązkowych konkursów do rad nadzorczych i zarządów spółek komunalnych oraz zwiększenie transparentności w tym obszarze, są na pewno potrzebne. Kolejne istotne zmiany, jakie proponuje, to publikacja wynagrodzeń i dokumentów z postępowań rekrutacyjnych.
Ludzie mają dość?
– Ale to też wymaga naszej codziennej pracy. I też dobrze, że to państwo nagłośniają, bo bez tego się też nie da – wskazuje. Dodaje, że aby cokolwiek zadziałało, musi zmienić się etyka i kultura w samorządach.
Szymon Osowski mówi jednak o pozytywnej perspektywie. – Media i organizacje społeczne robią coraz więcej szumu. Ludzi te nieprawidłowości coraz bardziej denerwują i to na pewno przyniesie jakieś efekty – wskazuje.
Nasz rozmówca po ostatnich wyborach samorządowych zauważył pozytywny trend w niektórych samorządach, gdzie nowe władze na takie patologiczne sytuacje się po prostu nie godzą. – To pozwala mieć taką nadzieję, że może nie wydarzy się rewolucja, ale jakoś tak krok po kroku, przynajmniej lokalnie, politycy się nie będą na niektóre rzeczy zgadzali – podkreśla.
Zwraca uwagę, że coraz częściej można zaobserwować sytuacje, gdzie nowe władze rozliczają poprzednie, składają zawiadomienia do organów ścigania, tak jak w przypadku sprawy związanej z Dariuszem Olszewskim.
– Oczekiwałbym teraz, że ta prokuratura w postępowaniu wyjaśniającym naprawdę dobrze zbada i ewentualnie postawi zarzuty, żeby kolejny, który wpadnie na podobny pomysł, zastanowił się, że może jak przyjdą następcy, to jednak go też rozliczą – dodaje.
