– Świetna opowieść o Polsce pod rządami Tuska: wygrałem w sądzie, doszedłem do ściany, a rządzący teraz zapowiadają kontrolne postępowanie i pewne nie dostanę poświadczenia bezpieczeństwa – powiedział prof. Sławomir Cenckiewicz. Gość „Godziny Zero” stwierdził, że sens pracy szefa BBN bez takiego narzędzia jest bliski zeru.

- – Donald Tusk ma rację, co do jednego, że Rosja stanowi zagrożenie, ale mówienie o ataku na któryś z krajów Europy Środkowo-Wschodniej czy na Polskę jest skrajną nieodpowiedzialnością – powiedział prof. Sławomir Cenckiewicz.
- Gość „Godziny Zero” odniósł się do swojej rezygnacji z szefowania Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
- Historyk w trakcie programu ujawnił także swoje dalsze plany na przyszłość.
– Jestem za poważnym człowiekiem, sporo chyba zrobiłem w życiu, żebym się tam z jakimś Tomaszem Siemoniakiem, czy tam Jarosławem Stróżykiem czy premierem Donaldem Tuskiem się kopał o to, czy ja mogę gdzieś przyjść, czy mogę nie przyjść – powiedział na wstępie „Godziny Zero” prof. Sławomir Cenckiewicz, nawiązując do kwestii obecności na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Historyk przyznał, że jego losy związane z poświadczeniem bezpieczeństwa to „świetna opowieść o Polsce pod rządami Tuska”.
– Wygrałem w sądzie, doszedłem do ściany, a rządzący teraz zapowiadają kontrolne postępowanie i pewnie nie dostanę tego poświadczenia (bezpieczeństwa) – dodał.
Przypomnijmy: były już szef BBN wygrał w sądzie sprawę przeciwko KPRM, wciąż jednak nie posiada poświadczenia dostępu do tajemnic państwowych.
– Nie ma piłki w grze, co ja mogę po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego? My jesteśmy w szatni, ja wychodzę po wygranym meczu. Sens pracy bez poświadczenia bezpieczeństwa jest równe zeru – tłumaczył Cenckiewicz.
Prowadzący rozmowę Jacek Prusinowski dopytywał także swojego gościa o kwestie medyczne, które miały być powodem odebrania poświadczenia bezpieczeństwa. W ankiecie ABW historyk napisał „nie” w rubryce dotyczącej przyjmowania substancji psychoaktywnych.
– Jak miałem napisać tak, jeśli takich substancji nie zażywałem? Wyrok i uzasadnienie pisemne Naczelnego Sądu Administracyjnego są interesujące: cały ten wywód Donalda Tuska, który jest stroną, jest dowodem na to, że musi być utrzymana kontrola decyzji służb i KPRM w kwestiach dotyczących poświadczeń bezpieczeństwa – dodał.
Cenckiewicz o nowej książce: premiera niezwiązana z odejściem z BBN
Prowadzący program dopytywał o koincydencję czasową – w dniu odejścia z BBN prof. Sławomir Cenckiewicz wydał nową książkę.
– Nie, to nie było planowane. Datą graniczną był 15 kwietnia, zakładałem prewencyjnie, bo układ rządowy komunikował, że wyrok NSA nic nie zmieni, to była pewna antycypacja, ja to przewidziałem – powiedział o swojej rezygnacji historyk.
– Książka powstała długo wcześniej, pisałem ją w kampanii wyborczej, w zeszłym roku rozmawiałem o tym z prezydentem i poczekałem z premierą – zapewniał Cenckiewicz.
Historyk – między słowami – zasugerował, że wkrótce zajmie się kolejną publikacją o liderze Koalicji Obywatelskiej. Nie wykluczył, że jej premiera zbiegnie się z wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na jesień 2027 r.
W dalszej części programu nie zabrakło innych, gorzkich słów pod adresem polskiego premiera, którego historyk skrytykował za ostre słowa z wywiadu dla „Finacial Times”.
– Nam, publicystom, wolno krytykować pewne rzeczy, ale nie polskiemu szefowi rządu – powiedział Cenkiewicz, nawiązując do słów Donalda Tuska, który powątpiewał w skuteczność obrony sojuszniczej w ramach art. 5 NATO, a także zaangażowanie amerykańskie w Sojusz Północnoatlantycki.
– Donald Tusk ma rację co do jednego, że Rosja stanowi zagrożenie. Natomiast nikt nie posiadał informacji o tym, że konkretnie za kilka miesięcy, nie znał daty po prostu, nie zna daty ataku, jak rozumiem, Rosji na któryś z krajów Europy Środkowo-Wschodniej czy na Polskę. Mówienie takich rzeczy publicznie jest skrajną nieodpowiedzialnością – kontynuował.
