Zdjęcie pumy, które Nadleśnictwo Świdnica opublikowało w komunikacie ostrzegającym przed możliwą obecnością dużego drapieżnika, okazało się nieprawdziwe. Służby nie znalazły również tropów potwierdzających obecność pumy w rejonie Michałkowej i Zagórza Śląskiego.

- Służby nie potwierdziły, aby w rejonie Wałbrzycha i Świdnicy pojawiła się puma, a fotografia wykorzystana w ostrzeżeniu została uznana za nieprawdziwą.
- Mimo to leśnicy nie wykluczają całkowicie obecności dużego drapieżnika, ponieważ wcześniej otrzymywali sygnały o możliwym pojawieniu się zwierzęcia.
- Nadleśniczy przyznał, że publikacja ostrzeżenia była decyzją podjętą z myślą o bezpieczeństwie mieszkańców.
We wtorek Nadleśnictwo Świdnica opublikowało komunikat dotyczący możliwej obecności pumy w rejonie Michałkowej i Zagórza Śląskiego. Do ostrzeżenia dołączono zdjęcie datowane na 9 sierpnia, które miało przedstawiać zwierzę.
Sprawą zajęły się następnie służby z powiatów wałbrzyskiego i świdnickiego, policja oraz leśnicy. W środę w Starostwie Powiatowym w Wałbrzychu odbyło się połączone posiedzenie miejskiego i powiatowego zespołu zarządzania kryzysowego.
W czwartek urzędnicy poinformowali, że fotografia została zweryfikowana. Analiza wykazała, że zdjęcie nie jest autentyczne i nie przedstawia zagrożenia na tym terenie.
„Nadleśnictwo Świdnica informuje, że po dokładnej weryfikacji materiału zdjęciowego i dostępnych informacji, wykonanej przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, nie potwierdziła się autentyczność opublikowanego przez Nadleśnictwo Świdnica zdjęcia pumy w okolicach Zagórza Śląskiego” – przekazało nadleśnictwo.
Pytania w sprawie pumy. „Dużo groźniejsze niż alpaka czy mały kangur”
Poszukiwania nie potwierdziły obecności drapieżnika
Po posiedzeniu przeprowadzono działania w terenie. W poszukiwaniach uczestniczyli przedstawiciele Straży Leśnej i Służby Leśnej, przewodnicy oraz członkowie fundacji prozwierzęcych.
Nie znaleziono śladów wskazujących na obecność pumy ani innego dużego kota. Odnalezione tropy należały do innych gatunków dzikich zwierząt.
Nadleśniczy Nadleśnictwa Świdnica Jerzy Zemlik wyjaśnił, że decyzja o publikacji komunikatu wynikała z wcześniejszych informacji o możliwym pojawieniu się pumy w lasach. Leśnicy otrzymali również zdjęcie od osoby, którą znali i mogli zweryfikować.
Fotografia została jednak później sprawdzona przez policję i okazała się nieprawdziwa.
Zemlik podkreślił jednocześnie, że nie oznacza to całkowitego wykluczenia obecności pumy. Jak zaznaczył, leśnicy otrzymywali informacje z różnych miejsc i źródeł, dlatego nie mogą wykluczyć, że takie zwierzę rzeczywiście może występować w regionie.
– Miałem dwie możliwości: nie informować i ryzykować, że komuś się coś stanie, oraz drugą: ostrzec. Można teraz powiedzieć, że naraziłem się na śmieszność, ale do podjęcia były dwie decyzje. Wybrałem drugą i biorę za nią pełną odpowiedzialność – powiedział.
O możliwości spotkania dużego kota ostrzegały również inne służby. 13 sierpnia podobny komunikat wydało starostwo kłodzkie oraz Nadleśnictwo Zdroje.