Potężna fala błota i wody przetoczyła się przez Gyirong, ważny port graniczny między Nepalem a Tybetem. Dramatyczne obrazy pokazujące ludzi uciekających przed żywiołem obiegły świat, jednak – jak opisuje BBC – w Chinach trudno je znaleźć. Katastrofa dotknęła region objęty ścisłą kontrolą władz, a informacje o skali zniszczeń i liczbie ofiar pozostają ograniczone.

- Nagrania z katastrofy szybko rozprzestrzeniły się poza Chinami, ale są trudno dostępne w cenzurowanym chińskim internecie.
- Władze prowadzą szeroko zakrojoną akcję ratunkową, a do regionu skierowano najważniejszych przedstawicieli chińskich władz.
- BBC zwraca uwagę na ograniczony dostęp niezależnych dziennikarzy do Tybetu i trudności w dotarciu do świadków tragedii.
Nagrania monitoringu pokazujące gwałtowną falę wody i błota w Gyirong ukazują skalę żywiołu. Na obrazach widać ludzi próbujących uciec przed napierającą wodą oraz błotem, które niszczyło zabudowania. Jak relacjonuje BBC, materiały te były szeroko publikowane poza Chinami, w chińskiej przestrzeni internetowej ich dostępność jest znacznie bardziej ograniczona.
Powódź w Tybecie. Chiny ograniczają informacje o katastrofie
Według BBC, chińskie media państwowe koncentrują się przede wszystkim na działaniach ratunkowych. Pokazywane są zespoły poszukiwawcze pracujące w trudnych warunkach, m.in. wśród błota, skał i rwących rzek. Jednocześnie niewiele wiadomo o bezpośrednich relacjach mieszkańców najbardziej poszkodowanych terenów. Dostęp do Tybetu dla zagranicznych dziennikarzy wymaga zgody chińskich władz.
Pekin uruchomił dużą operację ratunkową. Władze ostrzegają również przed kolejnymi zagrożeniami związanymi z wodą i infrastrukturą hydrotechniczną. W działania zaangażowano liczne służby, a w region pojawili się przedstawiciele najwyższych władz. Prezydent Xi Jinping zwołał nadzwyczajne spotkanie dotyczące sytuacji, natomiast premier Li Qiang udał się na miejsce katastrofy, gdzie obserwował działania związane z usuwaniem skutków powodzi.
Czytaj także: Weto w sprawie e-dziennika to zła decyzja
Dlaczego nagrania z Tybetu znikają z sieci?
BBC zwraca uwagę, że sytuacja jest szczególnie wrażliwa ze względu na polityczne znaczenie Tybetu. Region od dziesięcioleci pozostaje pod ścisłą kontrolą Pekinu, a władze chińskie wielokrotnie tłumiły przejawy sprzeciwu. Z tego powodu informacje dotyczące Tybetu są szczególnie mocno kontrolowane w chińskiej przestrzeni internetowej.
Czytaj także: Stanowski odpowiada Tuskowi. „Co zrobiliście przez pół roku?”
Według cytowanych przez BBC organizacji zajmujących się prawami Tybetańczyków, z mediów społecznościowych miały znikać materiały dokumentujące skutki katastrofy. Lokalne struktury partyjne apelowały jednocześnie o utrzymanie porządku i stabilności na terenach dotkniętych żywiołem. Organizacje działające poza Chinami domagają się publikowania pełnych i możliwych do zweryfikowania danych dotyczących ofiar oraz zniszczeń.
Oglądaj także: