Wchodzi w życie nowe rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia, które budzi ogromne kontrowersje wśród ekspertów. Kuba Kosikowski na antenie Kanału Zero alarmuje: dokument wprowadza mechanizm finansowy, który de facto nagradza szpitale za likwidację oddziałów.

- Nowe przepisy zakładają, że jeśli oddział nie zrealizuje 98 proc. kontraktu i zostanie zlikwidowany, szpital przez dwa lata będzie otrzymywał połowę jego dotychczasowej wartości.
- Kuba Kosikowski wskazuje na absurd sytuacji, w której dyrektor może otrzymać miliony zł za oddział, który przestał istnieć.
- Materiał zwraca uwagę na problem upolitycznienia zarządów placówek, gdzie dyrektorzy zmieniają się wraz z lokalną władzą.
Kanał Zero w opublikowanym w czwartek filmie zwrócił uwagę na wchodzące w piątek rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia.
– Mówi ono, że jeżeli dyrektor zlikwiduje oddział, zamknie, przestanie tam leczyć ludzi, to dostanie premię finansową – skomentował Kuba Kosikowski. Dziennikarz przypomniał, że pod koniec 2025 r. szpitale z powodu braku środków odwoływały planowe operacje i przyjęcia pacjentów.
W dalszej części materiału Kosikowski wyjaśnił działanie tzw. "sieci szpitali". Przypomniał, że placówka musi mieć podstawowe oddziały, aby NFZ podpisał z nią kontrakt. Dodał jednak, że szpitale otrzymują czasem zgodę na zamknięcie takich oddziałów – brak zgody i brak kontraktu z NFZ oznaczałby dla takiej placówki bankructwo.
Szpitale jako łup polityczny. "Zawsze jest jakaś kampania wyborcza"
– Szpitale są w Polsce łupem politycznym. Zarządzają nimi dyrektorzy z nadania politycznego i jak w spółkach Skarbu Państwa, jeżeli zmienia się władza w powiecie, zmienia się władza w województwie, zazwyczaj zmieniają się dyrektorzy – wyjaśnił Kosikowski.
Dziennikarz przypomniał, że we wrześniu 2025 r. weszła w życie tzw. ustawa uelastyczniająca szpitale, która była "oczkiem w głowie pani minister Leszczyny". W jego ocenie rozporządzenie wchodzące w życie 13 lutego 2026 r. "wywala ustawę do góry nogami".
Dyrektor szpitala ma prawo zlikwidować oddział w przypadku nieosiągnięcia 98 proc. kontraktu. Zgodnie z kontrowersyjnym zapisem rozporządzenia, po takiej decyzji szpital przez dwa lata będzie otrzymywać kwotę równą połowie wartości kontraktu.
– Czyli przykładowo, jeżeli dyrektor miał oddział, który miał 12 milionów kontraktu, wyrobił mniej niż 98 proc., można go zlikwidować, to dyrektor przez najbliższe dwa lata dostanie po 6 milionów złotych – wyjaśnił Kosikowski. W jego ocenie jest to marnotrawstwo pieniędzy. Zamiast na leczenie zostaną one przeznaczone na inne cele, np. spłatę długów szpitala.
– Uważam, że to jest pomysł po prostu koszmarny – podsumował.
Sieć szpitali. "Pomysł dobry, wykonanie jak zwykle"
W dalszej części materiału Kanał Zero wyjaśnił założenia dotyczące tzw. sieci szpitali. Kosikowski przypomniał, że w wyniku nacisków polityków z sieci wypadły szpitale prywatne, a znalazły się w niej wszystkie publiczne.
– W Polsce zawsze są jakieś wybory. (...) Zawsze jest jakaś kampania wyborcza – podsumował.
Kosikowski zwrócił uwagę na dobre przepisy ustawy deregulującej szpitale, które pozwalają np. zmienić strukturę świadczeń, zlikwidować oddział, połączyć oddziały lub zamienić oddział w inny, bez wypadnięcia z sieci szpitali.
Innym dobrym zapisem ustawy jest ten dotyczący tworzenia planów naprawczych przez dyrektorów szpitali. W ocenie Kosikowskiego najważniejszym punktem ustawy jest możliwość fuzji placówek. – To jest coś, co ja bardzo popieram – powiedział.
Jego zdaniem w Polsce szpitale, oddziały i łóżka szpitalne są wykorzystywane w zły sposób.
Na zakończenie materiału powrócono do kontrowersyjnego zapisu w rozporządzeniu. Kosikowski wyraził oburzenie, że szpital otrzyma przez dwa lata 50 proc. wartości kontraktu zamkniętego oddziału.
– Moim zdaniem to rozporządzenie po prostu jest szkodliwe, rujnuje sens tej ustawy – podsumował.
