
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego w rozmowie z Robertem Mazurkiem w ocenił działania władzy wykonawczej wobec Trybunału Konstytucyjnego jako bezprawne i ostrzegł przed eskalacją konfliktu. W rozmowie mówił również o możliwościach działania prezydenta Karola Nawrockiego i zaapelował do polityków o odpowiedzialność.
- Prezes Sądu Najwyższego uznał zawieszenie prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy za działania bezprawne.
- Jego zdaniem prezydent Karol Nawrocki ma ograniczone możliwości działania, a konstytucja nie daje mu skutecznych instrumentów rozwiązania obecnego kryzysu.
- Ostrzegł, że dalsza eskalacja konfliktu może doprowadzić nawet do wojny domowej. Zaapelował do polityków koalicji rządzącej o powstrzymanie działań władzy wykonawczej.
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego odniósł się do kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z Robertem Mazurkiem podtrzymał swoje stanowisko, że działania podjęte wobec prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy były bezprawne. Wyjaśnił również, dlaczego Kolegium Sądu Najwyższego zdecydowało się wydać oświadczenie w tej sprawie.
– Są to działania całkowicie bezprawne. Jako kolegium Sądu Najwyższego, jako przyzwoici ludzie znający i szanujący prawo, nie możemy pozostać obojętni wobec takiej sytuacji – powiedział.
Podkreślił, że sąd nie dysponuje siłami policyjnymi ani wojskowymi, a jedynym narzędziem, z którego może korzystać, są argumenty prawne. Ocenił również, że prezesa i wiceprezesa TK bezprawnie pozbawiono możliwości sprawowania urzędu.
Prezes SN o podziałach w środowisku sędziowskim
W rozmowie poruszono także kwestię podziałów w Sądzie Najwyższym oraz problem tzw. neosędziów. Pierwszy prezes SN przekonywał, że z jego strony podejmowane były działania pojednawcze, a źródłem konfliktu nie jest problem prawny, lecz emocjonalno-polityczny.
– Robiłem i robię wszystko, żeby zasypać podziały. Uważam, że to kiedyś musi się skończyć. Już wielokrotnie powtarzałem, że to nie jest problem prawny, tylko emocjonalno-polityczny. Sędziowie nie powinni się w to angażować – zaznaczył.
Czytaj także: Alarm na pokładzie samolotu Wizz Air. Węgry uruchomiły procedurę NATO
Rozmówca wskazał, że jego zdaniem nie więcej niż 100 osób kwestionuje obowiązujący porządek prawny. Większość z nich stanowią, jak ocenił, sędziowie Sądu Najwyższego. Podkreślił jednocześnie, że spór uderza w obywateli, którzy mogą mieć wątpliwości co do ważności orzeczeń wydawanych przez sądy.
Jakie możliwości ma prezydent Karol Nawrocki?
Pytany o zapowiedź prezydenta Karola Nawrockiego, który podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego zadeklarował wykorzystanie wszystkich przysługujących mu prerogatyw, pierwszy prezes SN wskazał na ograniczenia wynikające z konstytucji.
Jego zdaniem prezydent może podejmować działania przewidziane w ustawie zasadniczej, rozmawiać z przedstawicielami różnych środowisk politycznych oraz korzystać z inicjatywy ustawodawczej. Nie ma jednak instrumentów pozwalających mu skutecznie odwrócić obecną sytuację.
Czytaj także: Czerwona karta mobilizacyjna. Na stawienie się w wojsku jest tylko sześć godzin
– Prezydent Rzeczypospolitej, wybrany większością głosów, wolą narodu, nie został wyposażony w takie instrumenty, które pozwalałyby skutecznie zapobiegać takiej bezprawnej sytuacji albo ją odwrócić – ocenił.
Jednocześnie wykluczył możliwość użycia wojska w czasie pokoju. Zwrócił uwagę na niedoskonałości konstytucyjnych rozwiązań dotyczących kompetencji głowy państwa.
„Może się to skończyć wojną domową”
Zdaniem pierwszego prezesa Sądu Najwyższego najprostszym sposobem wyjścia z kryzysu byłoby rozwiązanie polityczne. Zaapelował do członków koalicji rządzącej, by wzięli odpowiedzialność za sytuację i powstrzymali działania władzy wykonawczej.
– Każdy powinien sobie w tym zakresie jasno odpowiedzieć, czy bierze odpowiedzialność za siłowe przejęcie Trybunału. Czy mamy iść drogą konfrontacji i doprowadzić do ewentualnej wojny domowej? Bo to może się tak skończyć – ostrzegł.
Wskazał również na ryzyko, że w przypadku niewykorzystania instrumentów politycznych i prawnych obywatele mogą zacząć samodzielnie brać sprawy w swoje ręce.
– Bardzo przestrzegam przed doprowadzeniem do takiej sytuacji i cały czas liczę na odpowiedzialność polityków – podkreślił.
Dodał, że wciąż ma nadzieję na porozumienie i stabilizację sytuacji. Zaznaczył, że jego zdaniem nie jest jeszcze za późno na wycofanie się z błędnych decyzji i uspokojenie konfliktu.
Cała rozmowa do obejrzenia tutaj: