– Rosja stale stosuje różnego rodzaju prowokacje, które mają kilka poziomów. Są one niezwykle opłacalne – mówi Zero.pl kpt. rez. dr hab. Maciej Milczanowski, kierownik Zakładu Studiów nad Wojną Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ekspert komentuje doniesienia „The Daily Telegraph” o odnalezieniu tajnych baz dronów wzdłuż rosyjskiej granicy z Białorusią i Ukrainą.

- – Możemy mieć do czynienia z faktycznymi instalacjami stanowiącymi fizyczne zagrożenie dla krajów NATO – przyznaje dr. hab. Maciej Milczanowski w rozmowie z Zero.pl. Ekspert komentuje doniesienia o odnalezieniu tajnych baz dronów, z których Rosja mogłaby zaatakować NATO.
- Milczanowski przekonuje, że sam fakt istnienia takich baz może być próbą oddziaływania na społeczeństwa krajów NATO. – Sam fakt istnienia takich instalacji wywołuje dyskusje, obawy i strach – tłumaczy.
- Ekspert zwraca uwagę na wielotorowe działania Rosji w czasie wojny przeciw Ukrainie. Jak przekonuje, analizując działania Rosji nie można ograniczać się do jednego, najbardziej prawdopodobnego scenariusza. – W zależności od rozwoju sytuacji, Rosja może zachować i się i działać w na bardzo różne sposoby – przekonuje.
– W tym przypadku możemy mieć do czynienia z faktycznymi instalacjami stanowiącymi fizyczne zagrożenie dla krajów NATO. Tyle że de facto nic się nie dzieje – mówi Zero.pl kpt. rez. dr hab. Maciej Milczanowski, kierownik Zakładu Studiów nad Wojną Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ekspert komentuje doniesienia brytyjskiej gazety „The Daily Telegraph” o odkryciu co najmniej 10 baz na terytorium Rosji wyposażonych w nowo wybudowane wyrzutnie dla najnowocześniejszych dronów kamikadze dalekiego zasięgu. Siedem z nich miało już zostać wykorzystywanych do nalotów na Ukrainę.
Przeżyli katastrofę na Węgrzech. 21 poszkodowanych wróciło do Polski
„The Telegraph” cytuje opinie analityków, którzy ostrzegają, że szybko rozwijająca się technologia może zostać użyta, gdyby wojna w Ukrainie rozlała się poza terytorium tego kraju. „To właśnie wykorzystanie nowszych wersji tych bezzałogowców ze zidentyfikowanych baz umożliwiłoby Kremlowi przeprowadzenie nalotów na Warszawę” – ocenili dziennikarze.
Dr. hab. Maciej Milczanowski odnosi się bezpośrednio do niepokojących spekulacji brytyjskiej gazety. Jak zauważa, na razie nikt nie używa odkrytych baz do atakowania krajów NATO. – Sam fakt istnienia takich instalacji wywołuje dyskusje, obawy i strach – mówi. Możliwe, że wywołanie takiego efektu jest celem samym w sobie.
C0 odkryli dziennikarze „The Telegraph”?
Na podstawie analizy dokumentów, które wyciekły do internetu oraz zdjęć satelitarnych dziennikarze brytyjskiej gazety zidentyfikowali co najmniej 59 nowych wyrzutni dronów wzdłuż granicy Rosji z Białorusią i Ukrainą. Około 20 z nich ma wydłużoną konstrukcję, co wskazuje na możliwość wystrzeliwania najnowszych wariantów dronów. Część hubów powstała przez przebudowę baz wojskowych i cywilnych lotnisk, inne wykrojono w terenie otwartym.
Dziennikarskie śledztwo ujawniło co najmniej 10 obiektów z nowymi wyrzutniami dla najnowszych dalekosiężnych dronów. Część z nich już teraz jest wykorzystywana do ataków na Ukrainę. Analitycy ostrzegają, że infrastruktura stwarza długoterminowe zagrożenie również dla NATO.
Moskwa modernizuje wersje irańskich dronów Shahed. Nowe modele Geran-4 i Geran-5 to szybkie warianty odrzutowe o zasięgu prawie 1 tys. km. Według ukraińskich dokumentów rządowych są na tyle szybkie, że nie są do pokonania przez istniejące systemy obrony powietrznej
Lęki, podziały i propaganda
– Rosja stale stosuje różnego rodzaju prowokacje, które mają kilka poziomów. Są one niezwykle opłacalne – mówi Zero.pl Maciej Milczanowski. Jak zauważa, zawsze istnieje możliwość uzasadnienia, że obiekty te są skierowane przeciwko Ukrainie albo mają charakter obronny wobec krajów NATO.
– Jednocześnie z pewnością wywoła to obawy, a społeczeństwo będzie odczuwać lęk i ulegać podziałom – zauważa.
Ekspert dodaje, że przy okazji podobnych doniesień należy spodziewać się pojawienia się w przestrzeni publicznej przekazów rosyjskiej propagandy, według których „z Rosją lepiej nie wchodzić w konfrontację, lecz dążyć do porozumienia”.
– Podsumowując: przy takich działaniach Rosja może osiągać wiele celów jednocześnie, a wykorzystywanie podziałów jest jednym z kluczowych – ocenia Milczanowski. Jak przekonuje, podobne działania powinny skłaniać Polskę i NATO do kompleksowej analizy strategii Kremla. – Podmiot postępujący strategicznie dostrzega wszystkie możliwości jednocześnie i nie musi wybierać, która z nich ma priorytetowe znaczenie – ocenia.
250 dni na morzu. Co naprawdę działo się na USS Abraham Lincoln?
Jak Polska i NATO powinny reagować na działania Rosji?
– Należy strategicznie obserwować działania Rosji. Nie ograniczać się do jednego, najbardziej prawdopodobnego scenariusza. W zależności od rozwoju sytuacji, Rosja może zachować i się i działać na bardzo różne sposoby – tłumaczy dalej dr hab. Maciej Milczanowski.
Podaje przykład wysyłania przez Rosję dronów w kierunku Ukrainy przez terytorium Polski. To spore utrudnienie dla ukraińskiej obrony przeciwpowietrznej. Pojawienie się bezzałogowców na terytorium Polski generuje z kolei całą serię kolejnych problemów.
– Tym samym Rosja może dążyć do osiągnięcia różnych rezultatów za pomocą jednego działania. Stąd też należy postrzegać je kompleksowo. Konieczne jest umiejętne reagowanie na wszystkie scenariusze, a nie jedynie na wybrane – przekonuje ekspert. Jak wyjaśnia, należy reagować na wszelkie działania Rosji – monitorować je i mapować. – Dotyczy to nie tylko terytoriów przy samej granicy, lecz całości terytorium Rosji. Podobnie postępuje Ukraina czy Izrael w odniesieniu do Libanu czy Iranu – podkreśla Milczanowski.
„Wojna wróciła do Rosji”. Czy Rosjanie zaczynają odczuwać jej skutki na własnej skórze?
W ocenie eksperta w Polsce wciąż funkcjonuje wizja, zgodnie z którą nie tylko budujemy, ale w końcu zbudujemy system obronny. – Sugeruje to powstanie ostatecznego systemu zapewniającego bezpieczeństwo. Nic takiego nie będzie miało miejsca – ocenia. Jak przekonuje, system obronny buduje się stale, a sytuacja, potencjalnego przeciwnika i uwarunkowania międzynarodowe ulegają ciągłym zmianom.

