– Na razie jest wiosna, jesteśmy po Wielkiej Nocy, wierzmy w to, że będzie dobrze – powiedział prezes NBP, Adam Glapiński, pytany o to, w jakiej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej mogłaby zdecydować się na podwyżkę stóp procentowych. Szef banku centralnego podkreślał zarazem, że rozwój wypadków na Bliskim Wschodzie jest dużą niewiadomą i nakazuje ostrożność. Poinformował też, że NBP zanotował stratę netto w 2025 r.

- Prezes NBP, Adam Glapiński, ocenił sytuację gospodarczą w Polsce i na świecie. Dużo uwagi poświęcił odpowiedzi na pytanie, czy Polsce grozi kryzys na miarę tego z lat 2021-2022.
- Szef banku centralnego poinformował, że NBP znalazł się w 2025 r. na dużym minusie. Zadeklarował też, że zwiększanie zasobów złota będzie kontynuowane.
- Pytany o to, w jakiej sytuacji RPP mogłaby podwyższyć stopy procentowe, stwierdził, że nie chce być czarnowidzem. – Wierzmy, że będzie dobrze – zaapelował.
Adam Glapiński rozpoczął swoje comiesięczne wystąpienie kilkadziesiąt minut po tym, jak Rada Polityki Pieniężnej (RPP) poinformowała, że zdecydowała się utrzymać stopy procentowe w Polsce bez zmian (stopa referencyjna NBP wynosi nadal 3,75 proc.).
RPP podjęła decyzję ws. stóp procentowych. Co z ratami kredytów?
Zanim jednak przeszedł do omawiania powodów tej decyzji, poinformował, że Narodowy Bank Polski (NBP) odnotował stratę netto w 2025 r.
NBP na potężnym minusie
Jak wyjaśnił, NBP wypracował dodatni wynik z zarządzania rezerwami dewizowymi, na poziomie 24,7 mld zł. Jednak o tym, że polski bank centralny znalazł się „pod kreską”, przesądziło umocnienie złotego, skutkujące ujemnym wynikiem z różnic kursowych (w łącznej kwocie -36,7 mld zł), a także ujemny wynik prowadzenia polityki pieniężnej (-21 mld zł).
– To spowodowało, że wynik finansowy NBP za 2025 r. był ujemny i wyniósł 35,7 mld zł – powiedział.
Adam Glapiński: Kupujemy złoto
Adam Glapiński przekazał, że w rezerwach NBP znajduje się obecnie 580 ton złota, a bank centralny nadal prowadzi jego skup. – Kupujemy złoto i nic się tutaj nie zmienia – podkreślił, dodając, że nie wierzy w porozumienie z rządem w kwestii wykorzystania niezrealizowanej nadwyżki na złocie do celów finansowania polskich zbrojeń.
– Wykorzystaliśmy spadek cen złota na rynkach po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i dokupiliśmy złota do wysokości 580 ton – zaznaczył. Przypomniał, że celem NBP jest zwiększenie zasobów złota do 700 ton.
Adam Glapiński uzasadnił następnie decyzję RPP o utrzymaniu stóp procentowych w Polsce na niezmienionym poziomie. Wskazał na wzrost inflacji w marcu, który „wynika z ponad 15-procentowego wzrostu cen paliw na stacjach benzynowych”. – A więc czynnika całkowicie niezależnego od RPP – zaznaczył, przypominając, że drożejące paliwa to skutek kryzysu na rynku surowców energetycznych, wywołanego wojną na Bliskim Wschodzie.
„Groteskowe wydarzenie”. Prezes PiS zwołał konferencję po ślubowaniu sędziów TK
Czy grozi nam kryzys na miarę lat 2021-2022?
Według Adama Glapińskiego, ryzyko tak silnego kryzysu energetycznego, jak po rosyjskiej agresji na Ukrainę, jest jednak obecnie bardzo ograniczone, bo sytuacja gospodarcza wygląda zupełnie inaczej. Prezes NBP zauważył, że skala wzrostu cen na rynku surowców po ataku amerykańsko-izraelskim na Iran była mniejsza niż podczas globalnego szoku inflacyjnego z lat 2021-2022.
Przypomniał, że okres 2021-2022 cechowało „gwałtowne popandemiczne ożywienie gospodarcze, konsumpcja ruszyła”. – A teraz wzrost popytu na świecie jest mniejszy – zaznaczył.
Adam Glapiński zwrócił uwagę, że inflację w Polsce i na całym świecie spowalnia też obecnie napływ „znacząco tańszych” towarów z Chin. Podkreślił też, że zakłócenia w globalnym handlu dotyczą obecnie tylko cen paliw, podczas gdy po wybuchu pandemii COVID-19 objęły w zasadzie wszystkie kategorie towarów ze względu na lockdown w Chinach – fabryce świata.
Zdaniem prezesa NBP przed wystrzałem inflacji chroni nas również obecnie to, że sytuacja na rynku pracy jest mniej napięta, stopy procentowe są obecnie wyższe niż na początku pandemicznego wstrząsu, a złoty ma się dobrze. – Po agresji rosyjskiej silnie osłabiły się waluty naszego regionu. Dziś kurs złotego jest stabilny, jest bardzo stabilny; osłabił się w niewielkim stopniu – podkreślił.
– Oczywiście, będziemy obserwowali sytuację i podejmowali decyzje z posiedzenia na posiedzenie – zaznaczył.
Co dalej z inflacją i stopami procentowymi?
Według Adama Glapińskiego, to, jak będzie się kształtować inflacja w Polsce, będzie zależeć od poziomu cen ropy naftowej i gazu ziemnego. – A to zależy od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie, trudnej do przewidzenia – dodał.
Prezes NBP przypomniał też, że na poziom inflacji wpływa rządowy pakiet CPN („Ceny Paliwa Niżej”), który obniżył VAT i akcyzę na paliwa. Znakiem zapytania jest też to, czy i w jakim stopniu wyższe ceny paliw będą przerzucane na ceny innych dóbr i jak to wpłynie na portfele Polaków i ich wydatki.
Szef NBP zaznaczył, że z punktu widzenia RPP ważne jest to, że z jednej strony wzrost cen surowców działa w kierunku wyższej inflacji, a z drugiej w kierunku niższego wzrostu gospodarczego (kiedy wzrost wyhamowuje, RPP może podjąć decyzję o obniżce stóp, by zmniejszyć koszt kredytu i pobudzić gospodarstwa domowe do konsumpcji, a firmy do inwestowania).
– W najbliższym okresie nie przewiduję żadnych zmian w zakresie stóp procentowych – zadeklarował Adam Glapiński.
Przypomniał, że o ile przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie wielu członków RPP mówiło, że w 2026 r. możliwe będą jedna – dwie obniżki stóp, to „teraz nad tym został postawiony znak zapytania”
Przyznał, że RPP obawia się wystąpienia efektów tzw. drugiej rundy. Występują one, kiedy początkowy wzrost cen – np. na skutek droższych paliw, jak obecnie – zaczyna przekładać się na całą gospodarkę. Firmy, w obliczu wyższych kosztów produkcji, zaczynają przerzucać te koszty na konsumentów, podnosząc ceny; pracownicy, wobec wyższych kosztów życia, żądają podwyżek płac, a podwyżki zwiększają koszty dla firm, które znów muszą szukać sposobów przeniesienia ich na klientów. W ten sposób nakręca się spirala płacowo-cenowa.
– To, czy druga runda będzie, i jak mocna, zależy od tego, jak długo utrzyma się podwyższony poziom cen – wskazał.
Prezes NBP o wiosennym optymizmie i euro w Polsce
Pytany o to, kiedy Rada Polityki Pieniężnej może wkroczyć z ewentualnymi podwyżkami stóp procentowych, stwierdził, że takim pytaniem „namawia się go na czarnowidztwo”. Zapewnił, że jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie wyglądać „wstępnie tak jak teraz” i będzie tam „jakaś forma modus vivendi (ułożenia wzajemnych relacji – red.)”, to on sam jest optymistą. Ale, jak zaznaczył, przy scenariuszu, w którym konflikt odżywa na pełną skalę, a rynki reagują na to ponownymi gwałtownymi wzrostami cen ropy i gazu, „wtedy byśmy reagowali”.
– Na razie jest wiosna, jesteśmy po Wielkiej Nocy, wierzmy, że będzie dobrze – podsumował.
Adam Glapiński odniósł się też do poziomu polskich rezerw walutowych. – Z pewnością nie są zbyt duże, biorąc pod uwagę wszystkie kryteria. Powinny być dużo, dużo większe niż obecnie. Polska nie zamierza uszczuplać rezerw, w tym złota, ani się ich pozbywać w części czy całości – tłumaczył, wskazując, że jesteśmy krajem przyfrontowym.
Nie zabrakło też krytycznej oceny dyskusji o możliwości wprowadzenia euro w Polsce. – Jeśli będziemy mieć euro, sterowane z Frankfurtu pod kątem gospodarek francuskiej niemieckiej, przestaniemy się tak szybko rozwijać – stwierdził prezes NBP.