Reklama
Reklama
Reklama

„Kronika politycznej śmierci”. Starmer rezygnuje, ekspert o skutkach dla Polski

TYLKO NA

Keir Starmer ogłosił rezygnację ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii. Wojciech Przybylski, redaktor naczelny Visegrad Insight i prezes Fundacji Res Publica, w rozmowie z Zero.pl ocenia tę decyzję jako niefortunną z punktu widzenia interesów Polski – i przestrzega, że Londyn od dawna nie przekuwał wielkich deklaracji obronnych w realne działania.

Keir Starmer resigns as British Prime Minister
„Kronika niezapowiedzianej śmierci”. Starmer rezygnuje, a Europa Środkowa wstrzymuje oddech. (fot. TOLGA AKMEN / PAP)
  • Ekspert ds. polityki międzynarodowej Wojciech Przybylski ocenił, że rezygnacja premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera jest niekorzystna z punktu widzenia interesów Polski, ponieważ Londyn pozostaje jednym z kluczowych partnerów Warszawy w kwestiach bezpieczeństwa.
  • Jego zdaniem decyzja nie jest jednak zaskoczeniem, gdyż od miesięcy słabnące notowania premiera wskazywały na wyczerpanie jego politycznego potencjału.
  • Przybylski podkreślił, że choć Starmer ustabilizował brytyjską politykę po latach zawirowań i odbudował międzynarodową pozycję kraju, nie zdołał przekonać wyborców ani zrealizować ambitniejszych planów dotyczących zwiększenia wydatków obronnych.

Keir Starmer poinformował o swojej rezygnacji ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii. Formalnie urząd opuści po wyłonieniu następcy; na tę rolę wskazuje się byłego burmistrza Manchesteru, Andy'ego Burnhama. Decyzja wywołuje komentarze nie tylko na Wyspach, ale i w Europie Środkowej, gdzie Londyn postrzegany jest jako istotny partner w sprawach bezpieczeństwa.

Wojciech Przybylski, redaktor naczelny Visegrad Insight i prezes Fundacji Res Publica, w rozmowie z Zero.pl nie kryje, że zmiana na Downing Street budzi niepokój z perspektywy Warszawy.

Jest to bardzo niefortunne z punktu widzenia interesów Polski, by tak kluczowy sojusznik w sprawach bezpieczeństwa miał jakiekolwiek perturbacje polityczne – ocenia Przybylski.

Reklama
Reklama

„Nie miał politycznego paliwa”

Ekspert zaznacza jednak, że odejście Starmera nie jest zaskoczeniem.

– To ewidentnie jest negatywny wydźwięk tej decyzji, ale też jest to rzecz, która była kroniką zapowiedzianej politycznej śmierci, dlatego że wyniki sondażowe dosyć jasno pokazywały, że tego politycznego paliwa premier już nie ma, nie ma zdolności do organizowania emocji politycznych w Wielkiej Brytanii – mówi.

Przybylski zwraca uwagę na konkretny wymiar geopolityczny. Wielka Brytania, mimo że jej polityczny kompas w sprawach bezpieczeństwa jest – według niego – zbliżony do polskiego, nie dotrzymywała składanych obietnic w zakresie wydatków obronnych. Symbolem tej rozbieżności była głośna dymisja ministra obrony Johna Healey’a, który w obszernym liście rezygnacyjnym wskazał, że premier Starmer był gotów na wielkie deklaracje, ale ani on, ani kanclerz (drugi polityk rządu Wielkiej Brytanii – red.) nie byli w stanie poprzeć słów czynami, czyli podpisem pod zwiększonymi wydatkami wojskowymi.

Reklama
Reklama

Wielka Brytania nie zwiększa wydatków obronnych, przeciwnie jak Polska, a tego wymaga sytuacja międzynarodowa, nie tylko w Europie, ale na świecie – podkreśla ekspert.

Przybylski dostrzega jednak i pewne zasługi odchodzącego premiera. W jego ocenie Starmer przejął władzę po wyjątkowo turbulentnym okresie konserwatywnych rządów, kiedy Wielka Brytania zmieniała premierów w zawrotnym tempie – Theresa May, Boris Johnson, Rishi Sunak. W tym sensie, zdaniem rozmówcy, Starmer zdołał ustabilizować politykę kraju.

Ekspert: Starmer potrafił ustabilizować okręt

– W jakimś sensie potrafił ustabilizować ten okręt i próbował prowadzić ustrukturyzowaną, instytucjonalną politykę po stronie Londynu – przyznaje Przybylski.

Ekspert w dużej mierze zgadza się z samooceną odchodzącego premiera, który stwierdził, że za jego rządów reputacja Wielkiej Brytanii na świecie została odbudowana. Zastrzega jednak, że mogło to nie wystarczyć elektoratowi.

Reklama
Reklama

– Być może to się nie spotyka ze społecznymi oczekiwaniami. Być może to jest już w tej chwili dla części społeczeństwa albo niewystarczające, albo wprost nie tak istotne, jak kwestie pewnego rodzaju zdecydowania i podejmowania takiej polityki, w której rząd – czasami na bakier z instytucjami – podejmuje decyzje, które się ogólnie elektoratowi podobają – tłumaczy.

W jego ocenie Starmer znalazł się na zupełnie odległym biegunie od współczesnej polityki – emocjonalnej, opartej na bezpośrednim przekazie i tym, co ekspert określa jako „wytwarzanie politycznego ADHD”. – On się też chyba w tym nie odnalazł. I nie myślę, że tego żałuje – dodaje Przybylski, oceniając Starmera jako „rzadki gatunek w polityce”, polityka wiernego własnemu kierunkowi i stylowi.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama