Konferencja o Odbudowie Ukrainy rusza w najbliższy czwartek. Wciąż nie wiadomo, czy zjawi się na niej prezydent Wołodymyr Zełenski. – Przyjazd do Polski po tym wszystkim, będzie dla niego dużym ryzykiem politycznym – mówi dla Zero.pl były ambasador RP na Ukrainie, Jan Piekło. O deeskalację ukraińsko-polskich napięć zaapelowali członkowie z Polskiej Rady Przedsiębiorczości.

- Dwudniowa międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy rozpoczyna się w czwartek w Gdańsku. W rozmowie z Zero.pl wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk liczy, że poruszane poruszane podczas spotkania tematy będą „deeskalować napięcia”.
- Z kolei były ambasador w Ukrainie Jan Piekło wskazuje, że udział prezydenta Ukrainy w stolicy Pomorza stanął pod mocnym znakiem zapytania. – Zełenski podupadł po ujawnieniu afer korupcyjnych, które zatoczyły wokół niego kra – dodaje Jan Piekło.
- Tymczasem Polska Rada Przedsiębiorczości wystosowała apel do polskich i ukraińskich władz o schłodzenie konfliktu, szkodzącego obu stronom.
Konferencja w Gdańsku jest współorganizowana przez Polskę i Ukrainę. Po tym, gdy Wołodymyr Zełenski zdecydował o nadaniu nazwy UPA jednej z jednostek wojskowych, a prezydent Karol Nawrocki odebrał Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy, wokół wydarzenia narosły wątpliwości. Wciąż nie jest pewne, czy prezydent Ukrainy pojawi się na gdańskiej konferencji.
„To wszystko odbije się na roli Polski”
– Na tym poziomie, na którym ja funkcjonuję, będziemy rozstrzygać konkretne rzeczy: kwestie przejść granicznych i zarządzania kapitałem ludzkim po ustaniu konfliktu. Ta konferencja jest podsumowaniem wcześniejszych działań, nie spodziewam się, by merytoryczna dyskusja ucierpiała – powiedział nam wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Maciej Duszczyk.
Urzędnik zaznaczył, że nie chce wypowiadać się na tematy polityczne w związku z napięciami polsko-ukraińskimi.
Z kolei zdaniem byłego ambasadora Polski w Ukrainie Jana Piekło, w chwili obecnej przyjazd do Polski prezydenta Zełenskiego jest wątpliwy. Ma się to wiązać z ryzykiem politycznym, które zostało przez prezydenta Ukrainy podjęte wraz z decyzją o nadaniu nazwy UPA jednej z ukraińskich jednostek wojskowych.
– To wszystko odbije się na roli Polski w odbudowie Ukrainy i stosunkach polsko-ukraińskich. Już się odbija – mówi Piekło.
– Wydawało się, że po przyjeździe do Polski szefa gabinetu prezydenta Ukrainy, Kyryło Budanowa, dojdzie do poszukiwania dróg wyjścia z tego konfliktu. Śledziłem to, była możliwość wycofania się z tej nazwy. Ale najwidoczniej ktoś z najbliższego otoczenia przekonał Zełenskiego, by tego nie robić – mówi Jan Piekło.
Zełenski pozbawiony polskiego orderu. Szef jego biura reaguje
„Wizerunek patrioty, który wspiera UPA”
– Później to poszło dalej, bo wszyscy byli prezydenci Ukrainy poza Janukowyczem, który nie dostał, oddali swoje ordery. To jest eskalacja. Wszyscy – nawet Petro Poroszenko, będący w opozycji do Zełenskiego – zwrócili polskie odznaczenie. Trwa wojna, gromadzą się wokół flagi – tłumaczy ukraińską reakcję były ambasador Polski na Ukrainie.
Według Jana Piekło eskalacja ukraińsko-polskiego konfliktu może mieć polityczne podłoże.
– My nie mamy wojny i to zmniejsza naszą możliwość zjednoczenia. Działanie Ukrainy nie do końca było spontaniczne. Zełenski podupadł po ujawnieniu afer korupcyjnych, które zatoczyły krąg wokół niego. To wszystko doprowadziło do decyzji, że należy budować wizerunek patrioty, który wspiera UPA – ocenił były dyplomata.
Sam prezydent Zełenski w sprawie Polski ostatni raz zabrał głos kilkanaście godzin temu. We wpisie na portalu X zacytował fragment swojej wypowiedzi z udzielonego wywiadu.
„My i Polacy nie możemy być niczym innym jak partnerami i przyjaciółmi, ponieważ jesteśmy sąsiadami” – napisał Zełenski.
W dalszej części dodał, że obecnie Ukraina toczy wojnę i poza przeszłością, należy też mieć na względzie teraźniejszość.
„Poza tymi historycznymi kwestiami, które, przy okazji, omawiamy otwarcie, musi też być szacunek dla teraźniejszości, dla naszej armii i dla przyszłości. Bez Ukrainy nikt nie będzie w stanie obronić Polski. To po prostu niemożliwe. Jeśli nie będzie Ukrainy, nie będzie też bezpiecznej Polski” – napisał prezydent Ukrainy.
Polscy przedsiębiorcy z apelem o powrót do konstruktywnej współpracy
Rada Przedsiębiorczości wezwała w niedzielę władze Polski i Ukrainy do natychmiastowej deeskalacji napięć i powrotu do konstruktywnej współpracy gospodarczej. Apel jest bezpośrednią reakcją na rosnący spór między prezydentami obu krajów. W ocenie polskich biznesmenów i organizacji pracodawców, ostatnie wydarzenia zagrażają wieloletnim osiągnięciom w relacjach dwustronnych i mogą mieć poważne konsekwencje ekonomiczne.
„Dumna riposta podszyta kpiną”. Jak Ukraińcy reagują na zwrot polskiego orderu
„Rada Przedsiębiorczości z rosnącym niepokojem obserwuje widoczną w ostatnich tygodniach oraz dniach eskalację napięć w relacjach pomiędzy Polską i Ukrainą. Wierzymy, że dialog i współpraca pozostają najlepszą drogą do ich przezwyciężania” – podkreślono w apelu.
Przedsiębiorcy przypominają, że od wybuchu wojny w 2022 r. Polacy pokazali ogromną solidarność przyjmując miliony uchodźców i pomagając Ukrainie przetrwać kolejne zimy mimo rosyjskich ataków na infrastrukturę cywilną. W efekcie, między społeczeństwami powstały setki tysięcy osobistych i przyjacielskich relacji.
Sygnatariusze apelu przypominają też, że w ciągu kilku lat zbudowano tysiące relacji biznesowych, a gospodarki obu krajów splotły się jak nigdy wcześniej. Polska jest obecnie najważniejszym partnerem handlowym Ukrainy, a blisko milion ukraińskich pracowników i przedsiębiorców stanowi integralną część polskiego rynku pracy i gospodarki.
Przyjazd na konferencję do Gdańska zapowiedział już kanclerz Niemiec, Friedrich Merz. Z kolei litewski dyplomata, były ambasador w Londynie i Moskwie, Eitvydas Bajarūnas, zaproponował możliwość rozpoczęcia litewskich mediacji pomiędzy Polską i Ukrainą.
