
Na szczycie G20 doszło do spotkania przedstawicieli USA i Rosji. Choć oficjalnie Waszyngton stawia twarde warunki, uwagę zwracają coraz częstsze próby nawiązania kontaktu między mocarstwami. – Istnieje realne niebezpieczeństwo, że kwestia ukraińska stanie się przedmiotem handlu w kontekście konfliktu z Iranem – ocenia w rozmowie z Zero.pl amerykanista prof. Michał Urbańczyk. I ostrzega, że Polska musi być gotowa na możliwą normalizację stosunków na linii USA-Rosja. – Ta wojna nie będzie trwać w nieskończoność, a zmiana uwarunkowań geopolitycznych nie powinna nas zaskoczyć – podkreśla.
- Podczas szczytu G20 doszło do rozmów amerykańskiego sekretarza skarbu ze znajdującym się na liście sankcyjnej ministrem finansów Rosji.
- Zdaniem prof. Michała Urbańczyka Waszyngton szuka punktu porozumienia z Moskwą, dążąc przede wszystkim do ograniczenia rosyjskiego wsparcia militarnego i gospodarczego dla Iranu.
- W tym kontekście kwestia ukraińska może stać się „przedmiotem handlu”.
- Ewentualny rozejm w Ukrainie otworzy drogę do szybkiej normalizacji relacji Zachodu z Rosją, na co – zdaniem eksperta – Polska musi mieć przygotowane scenariusze reagowania.
Fiasko na szczycie G20. Przesądził sprzeciw Chin
W czasie szczytu G20 w Asheville amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent spotkał się z rosyjskim ministrem finansów Antonem Siłuanowem. Rosjanin od 2022 r. jest na amerykańskiej liście sankcyjnej.
O czym rozmawiano? Dokładnie nie wiadomo. W medialnych doniesieniach przewija się jedynie wątek rosyjskich propozycji współpracy gospodarczej. Bessent miał zareagować na nie dość ostro, deklarując, że żadne rozmowy nie będą prowadzone, dopóki Rosja nie zakończy wojny w Ukrainie.
USA dążą do kontaktów z Rosją
Sprawa nie wydaje się jednak aż tak prosta. Jak zauważa amerykanista prof. Michał Urbańczyk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, „to kolejne w ostatnim czasie rozmowy przedstawicieli Stanów Zjednoczonych ze stroną rosyjską”.
– Niedawno w Moskwie gościł przecież szef CIA John Ratcliffe, zaufany człowiek Donalda Trumpa – przypomina i dodaje: – Widzimy wyraźnie, że Waszyngton podejmuje próby nawiązania bliższego kontaktu z Moskwą.
Zełenski ma nowy plan. „Na rosyjskim niebie skończyły się bezpieczne momenty”
Zdaniem Urbańczyka mało prawdopodobne jest również, by przedmiotem rozmów była tylko jedna kwestia. – Z perspektywy amerykańskiej kluczowa jest sprawa ewentualnego ograniczenia wsparcia, jakiego Rosja udziela Iranowi. Z drugiej strony mamy wojnę w Ukrainie i stałą obawę, że Moskwa mogłaby chcieć zrobić to, co zrobił Iran, czyli rozszerzyć działania zbrojne na inne państwa. Równolegle obserwowaliśmy również ogromne manewry wojsk NATO w Polsce – jedne z największych od lat, z udziałem kilkudziesięciu samolotów. Tematów do rozmów zatem nie brakuje – wylicza analityk.
Lekcja dla Polski
Pytany o to, czy ofiarą amerykańsko-rosyjskich targów o wstrzymanie przez Moskwę pomocy dla Iranu może paść Ukraina, amerykanista nie ma wątpliwości.
– Aktorzy na globalnej scenie politycznej z łatwością zmieniają priorytety. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że kwestia ukraińska stanie się przedmiotem handlu w kontekście konfliktu z Iranem. Ukraina nie jest członkiem NATO ani nie wiąże jej ze Stanami Zjednoczonymi oficjalny sojusz wojskowy, co zwiększa pokusę takiego rozstrzygnięcia. Sytuacja państwa całkowicie uzależnionego od pomocy zewnętrznej jest niezwykle trudna – ocenia.
I podkreśla: – To istotna lekcja dla polskich polityków i całego społeczeństwa: w przełomowych momentach globalni gracze traktują mniejsze podmioty przedmiotowo. Tak było zawsze i nie jest to wyłącznie cecha administracji Donalda Trumpa.
Urbańczyk zaznacza także, że „wojna na Bliskim Wschodzie ma obecnie dla Białego Domu oraz amerykańskiego społeczeństwa większe znaczenie niż konflikt w Ukrainie”. – Wpływa ona m.in. bezpośrednio na portfele Amerykanów poprzez wzrost cen ropy i paliw na stacjach. To generuje presję inflacyjną i realne obciążenie dla całej gospodarki amerykańskiej – tłumaczy.
Czego Rosja mogłaby zażądać od USA w zamian za wstrzymanie pomocy dla Iranu? – Moskwa konsekwentnie podtrzymuje swoje stanowisko sprzed pełnoskalowej agresji, dążąc do pełnego zrealizowania swoich celów i podnosząc m.in. temat obecności wojsk USA w Europie – przypomina analityk i zastrzega, że „Amerykanie raczej nie zgodzą się na ustępstwa w tej kwestii, gdyż zostałoby to odebrane jako słabość”.
– Należy jednak pamiętać, że o ile wycofanie sił amerykańskich – zwłaszcza z baz stałych – to proces skomplikowany, o tyle łatwiej manipulować rozlokowaniem wojsk rotacyjnych, np. poprzez opóźnianie kolejnych zmian – dodaje ekspert z UAM.
„Polska musi być przygotowana na taki scenariusz”
Amerykanista przewiduje także, że „ewentualne zamrożenie lub zawieszenie broni w Ukrainie sprawi, że do normalizacji stosunków z Rosją zaczną dążyć nie tylko Stany Zjednoczone, ale również państwa europejskie”.
– W Niemczech zbliżają się wybory, a ugrupowania opowiadające się za powrotem do relacji z Moskwą – takie jak AfD – cieszą się dużym poparciem. Niemiecka gospodarka dotkliwie odczuła odcięcie od rosyjskich węglowodorów, dlatego po ewentualnym wstrzymaniu walk Berlin będzie jednym z pierwszych podmiotów dążących do wznowienia wymiany handlowej – zapowiada.
I przestrzega: – Polska musi być przygotowana na taki scenariusz. Obowiązkiem władz w Warszawie jest opracowanie wariantów działania na wypadek strategicznych zmian, takich jak stopniowe znoszenie sankcji. Oprócz wyzwań ekonomicznych musimy przygotować się na kwestie społeczne – w tym potencjalny napływ byłych żołnierzy walczących dotychczas w Ukrainie, przede wszystkim ukraińskich. Ta wojna nie będzie trwać w nieskończoność, a zmiana uwarunkowań geopolitycznych nie powinna nas zaskoczyć.
Spotkanie Trump-Putin-Xi?
Elementem normalizacji stosunków z Rosją mogłoby być spotkanie Donalda Trumpa, Władimira Putina i przywódcy Chin Xi Jinpinga? O takiej możliwości informują w ostatnich dniach światowe media.
Zdaniem Urbańczyka scenariusz trójstronnego szczytu jest mało prawdopodobny.
– Chińskiej dyplomacji nie zależy na takim formacie, gdyż podnosiłby on rangę Rosji do poziomu równorzędnego partnera. Pekinowi odpowiada obecna pozycja Moskwy jako słabszego, zależnego kraju w bloku rosyjsko-chińskim. Choć pomysł takiego spotkania mógłby wyjść z Waszyngtonu, strona chińska będzie mu przeciwna – ocenia ekspert.

