
– Z jednej strony chcemy wprowadzić zakaz korzystania z telefonów komórkowych w szkole, a za chwilę zalewamy je sprzętem elektronicznym – komentuje dla Zero.pl. prezesa Edtech Poland, Rafał Lew-Starowicz. Nowy program MEN – Laboratoria AI – wybudza duże kontrowersje, wiele osób zarzuca ministerstwu brak konsekwencji.
- Laboratoria AI, to nowy, rządowy program realizowany przez MEN i Ministerstwo Cyfryzacji.
- W ramach niego do szkół podstawowych i ponadpodstawowych trafiło 12 tysięcy nowoczesnych laboratoriów AI.
- Szkoły nie zostały jednak dokładnie poinstruowane, jak z nowego sprzętu korzystać.
- Szwecja po dziewięciu latach cyfryzacji ze względu na drastyczne pogorszenie wyników w nauce, wraca do tradycyjnego modelu nauczania.
- NASK i IBE (Instytut Badań Edukacyjnych) piszą o globalnym kryzysie edukacyjnym.
Laboratoria AI, to ogólnopolski program rządowy, w ramach którego do polskich szkół podstawowych i ponadpodstawowych trafiło 12 tysięcy nowoczesnych laboratoriów sztucznej inteligencji. Inwestycja jest finansowana ze środków Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Sprawdzamy, czy i jak działa.
Cel programu
Celem programu było wyposażenie szkół w dobry, nowy sprzęt informatyczny oraz wykorzystanie go do nauki sztucznej inteligencji i cyberbezpieczeństwa.
Na stronie Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE) czytamy:
Dzięki tym inwestycjom szkoły będą mogły skuteczniej łączyć naukę przedmiotów ścisłych, technologii i programowania z praktyką szkolną.
O dystrybucji sprzętu z programu laboratoria AI, decydował wskaźnik wykluczenia społeczno-sieciowego danej szkoły oraz liczba uczniów – im większy poziom wykluczenia i ilość dzieci, tym szkoła miała większą szansę dostać się na listę placówek, do której nowy sprzęt miał trafić.
Czytaj także: Cienkowska paradowała w pokazie mody. Stanowski: wszyscy zdrowi?
Każda ze szkół miała otrzymać identyczny pakiet. Na Laboratoria AI składa się m.in. 16 laptopów (15 dla uczniów, jeden dla nauczyciela), monitor interaktywny, mobilna szafka, komplet oprogramowania i zestaw audio-wideo.
Odpowiedź MEN
Zapytaliśmy Ministerstwo Edukacji Narodowej, w jaki sposób resort monitoruje, jak szkoły wykorzystują pracownie AI?
– 12 tys. pracowni AI trafiło do szkół przed rozpoczęciem obecnego roku szkolnego. Dostawy zakończyły się w lipcu, dlatego dopiero teraz możemy sprawdzić, jak szkoły wykorzystują pracownie w praktyce. Jeszcze we wrześniu MEN skieruje do nich przez SIO ankietę dotyczącą wykorzystania sprzętu i potrzeb nauczycieli – przekazało nam MEN.
Czytaj także: Dlaczego dzieci Witalija Kliczki nie walczą na froncie? Odpowiedział w ten sposób
Ponadto przeszkoleni zostali nauczyciele. – Do 1 września 2026 r. ponad 7,6 tys. nauczycieli rozpoczęło szkolenie z wykorzystywania sztucznej inteligencji w edukacji, a ponad 6,6 tys. je ukończyło. W latach 2025–2029 szkoleniami rozwijającymi kompetencje cyfrowe zostanie objętych ponad 100 tys. nauczycieli – podał resort.
O tym, jak program wygląda w praktyce opowiedzieli nam nauczyciele i dyrektorzy szkół.
– Dostaliśmy monitor i serwer. Mamy jedną pracownię AI dla całej szkoły – komentuje Andrzej Sochocki dyrektor szkoły podstawowej w Józefosławiu na Mazowszu. – Natomiast nie do końca wiadomo, co z tym robić, nie dostaliśmy żadnych wytycznych – dodaje.
– Z otrzymanych laptopów korzystamy głównie na zajęciach informatycznych, ale inni nauczyciele również mogą ich używać. Na razie ciężko mi coś więcej powiedzieć, ponieważ jesteśmy na etapie wdrażania, ale cieszymy się, że zostaliśmy doposażeni – komentuje pracownik katolickiej szkoły w Zamościu.
– Na ten moment jesteśmy na etapie badania możliwości otrzymanego sprzętu, zastanawiamy się, jak go najlepiej wykorzystać – komentuje pracownik szkoły podstawowej nr 6 w Głogowie (woj. dolnośląskie).
Czytaj także: Ponad cztery godziny przed ekranem. Przerażający raport o dzieciach w sieci
MEN twierdzi, że szkoły otrzymały instrukcje uruchomienia i korzystania z pracowni oraz materiały filmowe przygotowane przez dostawców sprzętu. Są one dostępne na portalu EduSign.
– Do wszystkich 12 tys. szkół przekazaliśmy dodatkowy materiał dotyczący wykorzystania pracowni. Powstał we współpracy z Ośrodkiem Rozwoju Edukacji, Ministerstwem Cyfryzacji i NASK. Jednak w związku z tym, że najnowszy materiał został przekazany do szkół dopiero 14 września, to jeszcze jest za wcześnie aby sprawdzić, czy jest on dla nauczycieli i dyrektorów pomocny.
Program jest też mocno komentowany w sieci.
– Niedawno mówili, żeby wycofać ekrany, a teraz pracownie AI. Niech wrócą do zajęć techniczno-praktycznych, robią sałatki, wyszywają, budują karmniki i ćwiczą pismo techniczne, bo będą kalekami – napisała jedna z użytkowniczek Facebooka pod postem MEN-u.
– A ja właśnie tępię halucynacje AI w pracach dodatkowych moich uczniów. I oczekuję, że będą coś robić samodzielnie i w świecie rzeczywistym, a nie wirtualnym. Zero zrozumienia – skomentowała natomiast nauczycielka.
– To w końcu idziemy w cyfryzację, czy ją blokujemy? Brak spójności w tych wszystkich działaniach – zaznaczył kolejny facebookowicz.
Internauci zwracają uwagę na to, że szkoły mają problem z wyposażeniem innych sal – gimnastycznych, czy plastycznych, a zamiast nich, ministerstwo finansuje pracownie AI.
– Dorzućmy uczniom, którzy mają problem z pisaniem i czytaniem, jeszcze pracownie AI, podczas, gdy brakuje sal gimnastycznych, brawo! – brzmi kolejny komentarz.
Nauczyciele lekko pogubieni
Na ten moment można odnieść wrażenie, że nauczyciele i dyrektorzy, choć zadowoleni z doposażenia, są faktycznie zdezorientowani. Niektórzy po prostu odnowili sale informatyczne, natomiast wygląda na to, że większość nie ma pomysłu na to, jak realizować projekt wymyślony przez MEN.
O to, kto powinien nauczać dzieci sztucznej inteligenci zapytaliśmy Małgorzatę Lelińską z Konfederacji Pracodawców Lewiatan:
– Już od wielu lat zwracamy uwagę na to, że wsparcie, które trafia do placówek, powinno być kompleksowe, czyli w momencie, kiedy dostajemy jakieś laboratorium, powinniśmy dostać również materiały edukacyjne, szkolenie dla kadry oraz instrukcję, jak się do tego przygotować – wyjaśnia ekspertka
– Zwracaliśmy uwagę na to, że sam sprzęt nie powoduje zmiany w szkole, żeby uczyć innych, trzeba najpierw samemu swobodnie posługiwać się danym programem. Z perspektywy ministerstwa chodziło o naukę skutecznego wykorzystania sztucznej inteligencji, ale też używania jej do różnych projektów. Ministerstwo dało szkołom dużą swobodę co do tego, jak pracować na nowych narzędziach – dodaje.
Dobrze byłoby, żeby program, na który Ministerstwo wydało 1,86 mld zł, był jednak skuteczny. Brakuje natomiast egzekwowania tego, czy nauczyciele przeszli odpowiednie szkolenie w kierunku nauczania AI, czy też nie.
– Ministerstwo Edukacji wskazywało nam na to, że kompleksowe działania są, tylko w różnych źródłach finansowania, przez to w różnych przedsięwzięciach. Jeśli chodzi o szkolenia z AI, to one też były oferowane. Problem polega na tym, że nie jest to sprawdzane – komentuje Małgorzata Lelińska.
Szokujące badania
Przy dyskusji o cyfryzacji w edukacji warto przytoczyć przykład Szwecji, która wydaje pieniądze na zupełnie inny cel. Otóż ten skandynawski kraj po 9 latach cyfryzacji szkolnictwa, z powodu drastycznego pogorszenia wyników w nauce, wrócił do ołówków, papierowych książek i zeszytów. Na powrót do tradycyjnego sposobu nauczania, Szwedzi wydali ponad 2,1 miliarda koron szwedzkich (w przeliczeniu około 200 milionów dolarów).
Nie tylko Szwedzi zauważają pogorszenie wyników w nauce przez zbyt duże użycie elektroniki, zaniepokojeni są również Amerykanie. Jak donosi World Street Journal powołując się na badania Instytutu Thomasa B. Fordhama „Sześćdziesiąt dwa procent ankietowanych przyznało, że większość studentów korzysta ze sztucznej inteligencji do zadań, które powinny być wykonane bez niej, a 57% stwierdziło, że rówieśnicy, którzy nie wykonali żadnej realnej pracy, uzyskują dobre oceny dzięki sztucznej inteligencji”. – czytamy w artykule.
Z kolei najnowszy raport PISA z wrześniu 2026 roku, pokazał bardzo dużą przewagę w nauce uczniów z krajów azjatyckich. Wyprzedzili oni zarówno dzieci europejskie, jak i amerykańskie. NASK i IBE (Instytut Badań Edukacyjnych) piszą o globalnym kryzysie edukacyjnym, a niemieckie media o szoku, ponieważ ich młodzież wypadła w badaniach tak źle, jak nigdy dotąd.
Badań pokazujących, że pokolenie Z ma niższy iloraz inteligencji (pierwszy raz w historii) od poprzednich i gorzej wypada w testach poznawczych jest wiele. Szczególnie szerokim echem odbiły się badanie przeprowadzone przez neuronaukowca dr Jared Cooney Horvath. W książce „The Digital Delusion”, opisał, jak technologie w szkole szkodzą nauce. To głównie je naukowiec obwinia za słabą kondycję intelektualną pokolenia Z.
Czytaj także: Nowe przepisy w szkołach budzą skrajne emocje. „Rodzice chcą mieć nieustający kontakt”
O to, czy cyfryzacja polskiej szkoły to dobry pomysł, zapytaliśmy prezesa Edtech Poland Rafała Lwa-Starowicza.
– Chodzi o to, żeby z nowych technologii korzystać mądrze, a do tego potrzebne są osoby, które będą tego uczyć. Jeśli zamiast zachęcać uczniów do zrobienia czegoś samemu np. doświadczenia, puszczamy na monitorze interaktywnym, za ciężkie pieniądze, filmik z YouTube'a, to to mija się z celem – dodaje.
– Główny problem z programem Laboratoria AI, polega na chaosie, jaki przy nim obserwujemy. Szkoły dostają sprzeczne informacje. Z jednej strony chcemy wprowadzić zakaz korzystania z telefonów komórkowych w szkole, a za chwilę zalewamy je sprzętem elektronicznym. Największy problem widzę od strony komunikacji – podsumowuje.