Sąd najwyższy w Stanach Zjednoczonych zdecydował, że prezydent Donald Trump nie miał uprawnień do nałożenia części ceł. – W krótkim terminie to orzeczenie oznacza chaos – ocenił w rozmowie z Zero.pl amerykanista Andrzej Kohut.

- Sąd Najwyższych Stanów Zjednoczonych orzekł, że prezydent Donald Trump nie mógł wprowadzać ceł w oparciu o International Emergency Economic Powers Act.
- Prezydent Donald Trump na konferencji skrytykował orzeczenie i zapowiedział kolejne 10-proc. cła, które mają wejść w życie w ciągu trzech dni.
- Na pewno jest to poważne, wizerunkowe obciążenie dla prezydenta Trumpa – ocenił orzeczenie amerykanista Andrzej Kohut, w rozmowie z Zero.pl.
Wydane w piątek (20 lutego) orzeczenie Sądu Najwyższego stanowi poważny wizerunkowy cios wymierzony prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi, ocenił w rozmowie z Zero.pl ekspert. W odpowiedzi prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił nałożenie kolejnych 10-proc. ceł i zastąpienie podważonych ceł nowymi.
Sąd najwyższy uderzył w cła Trumpa. Prezydent w odpowiedzi ogłosił nałożenie kolejnych
Sąd Najwyższy zadał poważny cios prezydentowi Donaldowi Trumpowi, orzekając w piątek, że przekroczył on swoje uprawnienia, nakładając szeroko zakrojone cła na podstawie ustawy przeznaczonej do stosowania w sytuacjach kryzysowych.
Na zwołanej w Białym Domu konferencji Trump wyraził ubolewanie nad decyzją sędziów i oskarżył ich o działanie na korzyść krajów innych niż Stany Zjednoczone. Zarzucił im również polityczną poprawność.
Orzeczenie zostało sporządzone przez prezesa sądu najwyższego Johna Robertsa, do którego dołączyło trzech sędziów liberalnych i dwóch konserwatywnych: sędziowie Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett. Oboje zostali nominowani na stanowisko przez samego Donalda Trumpa.
– Ten wyrok nie oznacza jeszcze, że wszystkie te cła, które prezydent Trump nałożył do tej pory, tracą swoją ważność – tłumaczył w rozmowie z Zero.pl Andrzej Kohut, amerykanista, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich i autor książek "Ameryka. Dom podzielony" i "Bitwa o Amerykę".
Podczas konferencji zwołanej w związku z orzeczeniem Trump ogłosił nałożenie kolejnych 10-proc. ceł, które wejdą w życie za trzy dni w oparciu o inną podstawę prawną niż ta, o której wypowiedział się sąd.
– Tak naprawdę wyrok sądu najwyższego odbiera prezydentowi jedną z opcji, jeżeli chodzi o nakładanie ceł, natomiast opcję, która była dla niego najwygodniejsza – wyjaśniał Kohut.
– Mianowicie: do tej pory administracja prezydencka uznawała, że na podstawie ustawy jeszcze z lat 70. o specjalnych uprawnieniach prezydenta, prezydent Donald Trump ma prawo nakładać cła zawsze wtedy, kiedy uzna, że ma miejsce sytuacja nadzwyczajna – wyjaśniał ekspert.
Sędziowie, stosunkiem głosów sześć do trzech, zdecydowali, że ustawa z 1977 r., zwana International Emergency Economic Powers Act (IEEPA), nie daje prezydentowi kompetencji do nakładania ceł na produkty sprowadzane do Stanów Zjednoczonych z całego świata.
Sąd Najwyższy uderza w Trump. "W krótkim terminie, to orzeczenie oznacza chaos"
Jak tłumaczył w rozmowie z Zero.pl ekspert, orzeczenie sądu najwyższego nie pozbawia prezydenta możliwości nakładania ceł.
– Oczywiście pozostają mu inne ścieżki, które jednak są dużo bardziej skomplikowane proceduralnie i wymagają udowodnienia, że te cła rzeczywiście muszą zostać nałożone. Podane przez prezydenta przesłanki są później monitorowane, sprawdza się, czy okoliczności, na które się powołał, dalej występują i czy cła powinny dalej obowiązywać itd. – wyjaśniał amerykanista, dodając, że elastyczność, którą dotychczas dysponował Trump, zostanie znacząco ograniczona.
– Choć pewnie należy się spodziewać, że administracja znajdzie jakieś nowe, kreatywne sposoby, żeby te cła jednak nakładać – podsumował Kohut.
Zdaniem eksperta, w krótkim okresie decyzja sądu "oznacza chaos".
– W następnych dniach i tygodniach będziemy próbowali zorientować się, co się wydarzy tam, gdzie te cła przestają obowiązywać. Co na przykład z umowami handlowymi, które Trump negocjował z różnymi państwami lub grupami państw? Tak jak na przykład w przypadku Unii Europejskiej po Dniu Wyzwolenia i po nałożeniu tych bardzo szeroko idących ceł w kwietniu zeszłego roku – przewidywał Kohut.
Ekspert przypomniał, że administracja zdążyła pobrać opłaty na podstawie decyzji, które okazały się nieważne. Teoretycznie pojawiała się więc podstawa do domagania się ich zwrotu. Jednak, jak uważa amerykanista, trudno przewidzieć, czy rzeczywiście tak będzie.
– Na pewno jest to poważne, wizerunkowe obciążenie dla prezydenta Trumpa – ocenił Kohut.
– On się starał wywierać presję na sąd najwyższy, by ten wyrok wypadł jednak po jego myśli. Szedł w swoich stwierdzeniach tak daleko, że twierdził, że to może być kwestia krytyczna dla sytuacji bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych – powiedział ekspert.
Biały Dom nie skomentował od razu orzeczenia, ale jak ustaliło NBC, Trump nazwał je "hańbą" po tym, jak poinformowano go o nim podczas spotkania z gubernatorami. Źródło NBC dodało również, że prezydent powiedział, że ma plan awaryjny.
