Na mapach świata wciąż widzimy pięć oceanów. Ale pod powierzchnią Ziemi dzieje się coś, co może zmienić ten porządek szybciej, niż zakładano jeszcze kilkanaście lat temu. Wschodnia Afryka dosłownie się rozrywa, a naukowcy coraz częściej mówią o narodzinach nowego oceanu.

- Międzynarodowa Organizacja Hydrograficzna uznaje dziś pięć oceanów. Ten porządek może się zmienić, bo we wschodniej Afryce rodzi się potencjalny szósty akwen.
- Afrykański Ryft Wschodni to gigantyczna strefa pęknięć skorupy ziemskiej. Płyty tektoniczne odsuwają się tam o kilka milimetrów rocznie, a szczeliny mają setki metrów głębokości.
Obecnie większość międzynarodowych instytucji, w tym Międzynarodowa Organizacja Hydrograficzna, uznaje istnienie pięciu oceanów: Spokojnego, Atlantyckiego, Indyjskiego, Arktycznego i Południowego. Ten porządek może jednak nie przetrwać próby czasu.
We wschodniej części Afryki znajduje się Afrykański Ryft Wschodni – gigantyczna strefa pęknięć skorupy ziemskiej. To właśnie tam kontynent zaczyna dzielić się na mniejsze płyty tektoniczne. Proces nie jest nagły, ale jego skutki stają się coraz bardziej widoczne.
Afrykański Ryft Wschodni coraz głębszy. Co dzieje się pod powierzchnią
Siły rozciągające skorupę ziemską działają tu od milionów lat. Efektem są długie, wąskie doliny oraz pęknięcia, które miejscami mają setki metrów głębokości. W niektórych obniżeniach już teraz gromadzi się woda, choć nie przypomina to jeszcze morza ani większego zbiornika.
Kluczowym sygnałem dla geologów jest nasilająca się aktywność wulkaniczna. To właśnie ona wskazuje, że struktura kontynentu słabnie i przygotowuje się do dalszego rozdzielania. Zdaniem naukowców, jeśli ryft pogłębi się wystarczająco, woda z Oceanu Indyjskiego oraz Morza Czerwonego zacznie wlewać się w głąb Afryki.
Nowy ocean w Afryce. Kiedy woda zaleje dolinę ryftową
Eksperci już dziś używają roboczej nazwy „Afrykańskie Morze Wschodnie” dla przyszłego zbiornika. W dłuższej perspektywie ma on jednak szansę stać się pełnoprawnym oceanem. Jak tłumaczy geofizyk morski Ken Macdonald, woda z Zatoki Adeńskiej i Morza Czerwonego może zalać region Afar i wniknąć głęboko w Dolinę Ryftową, oddzielając fragment Afryki Wschodniej jako nowy, niewielki kontynent.
Na razie proces jest na wczesnym etapie. Płyty tektoniczne odsuwają się od siebie w tempie kilku milimetrów rocznie. To niewiele, ale w skali geologicznej oznacza nieuniknioną zmianę.
Świat zwrócił większą uwagę na ryft w 2018 r., gdy w Kenii pojawiło się kilkukilometrowe pęknięcie w ziemi. Zdjęcia obiegły media, a dla geologów był to czytelny dowód, że proces nie jest teorią, lecz faktem obserwowalnym gołym okiem. Podobne zjawiska notowane są także w Etiopii.
Badania publikowane od lat wskazują, że oddzielanie się płyt tektonicznych w tym regionie przebiega szybciej, niż pierwotnie zakładano. Szacunki mówią o 5–10 milionach lat do momentu, w którym nowy ocean stanie się wyraźnym elementem mapy świata.
Tak powstał Atlantyk. Afryka powtarza ten scenariusz
Mechanizm, który dziś obserwujemy w Afryce, nie jest niczym nowym dla geologii. W dokładnie taki sam sposób narodził się Ocean Atlantycki. Najpierw niewielkie pęknięcie, potem coraz szersza szczelina, aż w końcu oddzielenie Ameryki od Europy.
Początek ryftowania, który doprowadził do powstania Atlantyku, datuje się na około 200 milionów lat temu. Sam proces trwał dziesiątki milionów lat. Jeśli obecne prognozy się potwierdzą, afrykański scenariusz będzie wyjątkowo szybki w skali geologicznej.