Reklama
Reklama
Reklama

Ściągnęli patrole ITD z dróg. Efekt? Przybyło 22 tys. zaległych spraw

Tydzień temu ujawniliśmy, że kierownictwo Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego na dwa tygodnie wycofało z dróg inspektorów z nieoznakowanych radiowozów, by ratowali tonący w zaległościach system mandatowy. Nowe dane pokazują, że plan nie przyniósł oczekiwanego efektu. Zaległości nie zmalały, lecz wzrosły o ponad 22 tys. spraw. Jednocześnie na drogach w szczycie wakacyjnego sezonu nie ma patroli GITD.

486711193_1098333478987723_2198212489437686692_n
Kierownictwo Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego na dwa tygodnie wycofało z dróg inspektorów z nieoznakowanych radiowozów (fot. GITD / Inne)
  • Po ponad tygodniu od publikacji naszego tekstu, statystyki wyglądają jeszcze gorzej.
  • 20 lipca w systemie znajdowało się już 90 276 niewysłanych wezwań do właścicieli pojazdów, 51 957 wezwań do posiadaczy oraz 20 473 mandaty oczekujące na wystawienie.
  • Łącznie oznacza to ponad 162 tys. zaległych spraw, czyli o około 22 tys. więcej niż tydzień wcześniej.

Tydzień temu opisaliśmy kulisy decyzji kierownictwa Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, które poleciło inspektorom na dwa tygodnie zejść z dróg i zająć się zaległymi sprawami mandatowymi. Celem było rozładowanie zatorów w Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym i uniknięcie przedawnienia części postępowań.

To decyzja zastępcy głównego inspektora Marka Konkolewskiego, który nakazał podwładnym, by w lipcu „wyklikali” w komputerach mandaty z wykroczeń już zarejestrowanych, by te się nie przedawniły.

Jak wynikało z danych, do których wtedy dotarliśmy, 9 lipca w systemie zalegało ponad 140 tys. spraw. Obejmowały one około 64 tys. niewysłanych wezwań do właścicieli pojazdów, 40 tys. wezwań do posiadaczy oraz 37 tys. mandatów oczekujących na wystawienie.

Reklama
Reklama

W poniedziałek, po ponad tygodniu od publikacji naszego tekstu, statystyki, które nieoficjalnie do nas dotarły, wyglądały jeszcze gorzej. Rano w systemie znajdowało się już 90 276 niewysłanych wezwań do właścicieli pojazdów, 51 957 wezwań do posiadaczy oraz 20 473 mandaty oczekujące na wystawienie. Łącznie oznacza to ponad 162 tys. zaległych spraw, czyli o około 22 tys. więcej niż tydzień wcześniej.

Czytaj także: Nie dajmy się nabrać na szklane wieżowce. Twórcy „Mao Powiedziane” rozbrajają mity o Chinach

Czytaj także: Czy PiS się kończy? Morawiecki sprawdza siłę Kaczyńskiego 

Rzeczywiście udało się zmniejszyć liczbę mandatów oczekujących na wystawienie – ich liczba spadła o około 17 tys. Jednocześnie jednak gwałtownie wzrosła liczba niewysłanych wezwań. W przypadku właścicieli pojazdów przybyło ich o ponad 26 tys., a wobec posiadaczy – o blisko 12 tys.

Reklama
Reklama

W praktyce oznacza to, że zator został jedynie przesunięty na wcześniejszy etap postępowania.

Zapytaliśmy szefa GITD Roberta Koźlaka o tę sytuację, ale odmówił komentarza i odesłał do swojego rzecznika. Na odpowiedź od biura prasowego nadal czekamy.

Tymczasem patroli na drogach jak nie było, tak nie ma. O konsekwencje pytamy eksperta. 

– Szczególnie w okresie wakacyjnym, kiedy ruch jest wzmożony, a dobra pogoda skłania wielu ku rozwijaniu ogromnych prędkości przyda się każdy dodatkowy patrol. Także ten ITD – stwierdza Mariusz Sokołowski, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i były rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Reklama
Reklama

– Nie zapominajmy jednak, że główny ciężar walki z piratami drogowymi spoczywa na policji ruchu drogowego. Ta – w odróżnieniu od ITD - działa niezależnie od dnia tygodnia czy pory dnia. Patrole oznakowane i nieoznakowane wtedy są szczególnie potrzebne. Bo jak pokazują statystyki zdarzeń drogowych – sama prewencja i mówienie o tym by jeździć spokojniej – nie wystarczają – dodaje ekspert.

Zabrali patrole z dróg, ale systemu nie uratowali

Zdaniem byłego głównego inspektora transportu drogowego Alvina Gajadhura, nowe dane pokazują, że decyzja o skierowaniu inspektorów do pracy biurowej nie rozwiązała problemu.

– Udało się przyspieszyć wystawianie mandatów, ale jednocześnie jeszcze szybciej narastają kolejne zaległości. To błędne koło – ocenia.

Jak dodaje, wzrost liczby spraw z około 140 tys. do ponad 162 tys. świadczy o tym, że system nie nadąża z obsługą wpływających wykroczeń.

Reklama
Reklama

Gajadhur zwraca uwagę, że równolegle ograniczono działalność patroli drogowych GITD w okresie największego wakacyjnego ruchu.

Miało być lepiej, jest gorzej. Wadliwy odcinkowy pomiar prędkości 

– Niestety wiadomo, jak niektórzy potrafią zachowywać się na drogach. Piratów nie brakuje, stąd tak ważna jest prewencja. Trwa szczyt sezonu urlopowego a kilkadziesiąt radiowozów nieoznakowanych nie wyjeżdża na trasy – ocenia.

– Od wiosny trwa paraliż systemu fotoradarowego. Już w maju posadzono za biurkiem inspektorów, żeby niwelować zaległości. Widać, że nic to nie dało. W trakcie majowego długiego weekendu odcinkowy pomiar prędkości w Szczecinie źle wyliczał średnią prędkość. Oszukanych zostało kilka tysięcy kierowców. I jak obywatel ma ufać rządowej instytucji, skoro wychodzą takie patologie? – dodaje Gajadhur.

Reklama
Reklama

– A to oczywiste, że jeżeli nie ma kontroli na drogach, to bezpieczeństwo spada – podsumowuje. 

Według stanu na 20 lipca 2026, od początku wakacji w Polsce doszło do 101 wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym. 

Reklama
Reklama