Ukraina porozumiała się z europejskimi partnerami oraz USA w sprawie wielopoziomowego planu egzekwowania przyszłego zawieszenia broni z Rosją – poinformował „Financial Times”. Zgodnie z ustaleniami naruszanie rozejmu przez Rosję miałoby skutkować skoordynowaną odpowiedzią militarną Europy i Amerykanów. Ekspert ds. Wschodu w rozmowie z Zero.pl, Tomasz Piechal, uważa, że do rewelacji „FT” należy podchodzić ostrożnie, ponieważ Rosji nie opłaca się obecnie podpisać zawieszenia broni.

- Ukraina i Zachód opracowali plan wieloetapowej reakcji na ewentualne naruszenia rozejmu przez Rosję. Sensacyjną wiadomość podał „Financial Times”.
- Pierwszym krokiem w przypadku złamania rozejmu miałoby być ostrzeżenie dyplomatyczne, następnie działania wojsk ukraińskich i sił koalicji.
- Ekspert ds. Wschodu, Tomasz Piechal, ostrzega w rozmowie z Zero.pl, że realna natychmiastowa reakcja Zachodu jest mało prawdopodobna.
Agencja Reuters zaznaczyła, że nie była w stanie niezależnie potwierdzić tych doniesień. Według „Financial Times”, plan był omawiany kilkukrotnie w grudniu i styczniu podczas spotkań przedstawicieli Ukrainy, państw europejskich oraz Stanów Zjednoczonych. Zakłada on stopniowaną reakcję na ewentualne naruszenia warunków zawieszenia broni przez stronę rosyjską.
Wielopoziomowy plan reakcji na naruszenia rozejmu z Rosją
Zgodnie z propozycją, każde złamanie rozejmu przez Rosję miałoby wywołać reakcję w ciągu 24 godzin. Jak donosi „Financial Times” pierwszym krokiem byłoby ostrzeżenie dyplomatyczne, a jeśli to nie przyniosłoby efektu – działania ukraińskiej armii mające na celu powstrzymanie incydentu.
Jeżeli walki trwałyby nadal, plan przewiduje przejście do drugiego etapu, obejmującego interwencję sił tzw. „koalicji chętnych”. W jej skład wchodzą liczne państwa Unii Europejskiej, a także Wielka Brytania, Norwegia, Islandia oraz Turcja.
W przypadku eskalacji konfliktu i rozszerzonego ataku Rosji, po 72 godzinach od pierwszego naruszenia miałaby zostać uruchomiona skoordynowana odpowiedź wojskowa sił wspieranych przez Zachód, z udziałem armii Stanów Zjednoczonych. W rewelacje „Financial Times” trudno uwierzyć ekspertom.
Ekspert sceptyczny wobec natychmiastowej reakcji Europy i USA
Do rewelacji „Financial Times” sceptycznie podchodzi Tomasz Piechal, specjalista ds. Wschodu i autor podcastu „Szkice wschodnie”:
– Trudno sobie wyobrazić, że miałoby dojść do natychmiastowej reakcji ze strony Europy i Stanów Zjednoczonych. To jest de facto uruchomienie art. 5. Konwencji NATO – skomentował dla Zero.pl Tomasz Piechal.
Według Piechala, trzeba poczekać na oficjalne komunikaty po zakończeniu trójstronnych negocjacji. Ekspert zaznaczył, że Rosji nie opłaca się na obecnym etapie zakończenie działań militarnych.
– Póki Rosjanie nie zajmą całego Donbasu, nie może być mowy o zawieszeniu konfliktu. Nie są również gotowi do zaniechania postępów w obwodzie zaporowskim. A wycofanie się wojsk z Krematorska w tym momencie byłoby poważnym osłabieniem rosyjskiej pozycji negocjacyjnej – pokreślił Piechal.
Na koniec rozmowy z Zero.pl ekspert ds. Wschodu uznał, że trudno byłoby jasno zdefiniować, na czym miałyby polegać naruszenia zawartego zawieszenia broni.
– Rosjanie do perfekcji opanowali grę przesuwania granic. Czy wejście w ukraińską przestrzeń powietrzną rosyjskich dronów albo atak cybernetyczny zostałyby potraktowane jako naruszenie warunków ugody? – zastanawiał się Tomasz Piechal.
W środę i czwartek w Abu Zabi mają odbyć się rozmowy z udziałem wysłanników z Kijowa, Moskwy oraz Waszyngtonu, których celem będzie znalezienie drogi do zakończenia wojny.
