Rządowy pomysł ograniczenia stażu podyplomowego wymaganego u młodych medyków jest zły – ostrzega środowisko lekarskie. Jego zdaniem kończący studia są nieprzygotowani do pracy z pacjentem. W efekcie zmiany stworzą ryzyko dla zdrowia ludzi.

-
Rząd chce skrócić staż podyplomowy lekarzy z 13 do 6 miesięcy i większy nacisk położyć na naukę w centrach symulacji.
-
Naczelna Izba Lekarska ostrzega, że symulatory nie zastąpią pracy z pacjentem, a zmiany mogą zagrozić bezpieczeństwu chorych.
-
Dane pokazują, że tylko 20 proc. studentów potrafi wykonać cewnikowanie, a po stażu odsetek ten rośnie do ponad 80 proc.
Ministerstwo Zdrowia planuje wyraźnie skrócić staż podyplomowy. W zamian za to młodzi medycy kształciliby się m.in. w ramach centrów symulacji.
– Rektorzy uczelni liczą na to, że dzięki likwidacji stażu zostanie dla nich więcej pieniędzy, ale tak się nie stanie, ponieważ celem tych zmian są oszczędności – mówił podczas niedawnego spotkania z mediami dr Damian Patecki, anestezjolog, członek Naczelnej Rady Lekarskiej i przewodniczący Komisji Kształcenia Medycznego NIL.
Praktyka przy pacjencie lepsza niż symulator
Projekt nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty przewiduje m.in. skrócenie staży podyplomowych z obowiązkowych 13 miesięcy do sześciu miesięcy. To pierwszy krok do całkowitej likwidacji stażu.
Ministerstwo Zdrowia odpowiedzialne za projekt uważa, że pozwoli to poprawić praktyczne przygotowanie młodych lekarzy oraz zwiększy dostęp Polaków do usług medycznych.
Innego zdania jest samorząd lekarski. Damian Patecki uważa, że nacisk na centra symulacji, który zapowiada resort, nie wystarczy.
– Są one bardzo przydatnym narzędziem dydaktycznym, ale nie są w stanie zastąpić praktyki przy pacjencie. Szczególnie na stomatologii widzimy, że materiały wykorzystywane w centrach symulacji nie są regularnie uzupełniane z powodu braku środków. Mamy do czynienia z pewnego rodzaju fikcją i lukrowaniem rzeczywistości – wskazał Patecki podczas spotkania z mediami.
Studenci medycyny mają problem nawet z cewnikowaniem
Naczelna Izba Lekarska w opublikowanym stanowisku wskazuje, że "praktyczne nauczanie zawodu powinno wyjść poza mury uczelni medycznych". Jako dowód wskazuje wyniki jednego z niedawno przeprowadzonych wśród studentów badań.
Stowarzyszenie IFMSA-Poland przedstawiło dane z raportu "Medical Education System Worldwide Survey" przeprowadzonego przez International Federation of Medical Students’ Associations.
Z opracowania wynika, że z 83 przebadanych państw aż 87 proc. staż lekarski traktuje jako nieodłączną część toku kształcenia - czy to w formie prowadzonej jak w Polsce, czy w formie praktycznego roku studiów.
W 45 proc. państw odbywa się jeden rok "praktyczny", u 31 proc. okres ten trwa dwa lata, a u 8 proc. trzy lata.
"Studenci podkreślali, że propozycja ministerstwa spowoduje, iż znaczna część przyszłych lekarzy będzie dysponować jedynie sześciomiesięcznym okresem nauki nastawionej na praktykę" – zauważa samorząd lekarski.
I wyjaśnia, że ostatni, "praktyczny" rok studiów – prowadzony w dwu- lub jednoosobowych zespołach klinicznych – nie jest bowiem obowiązkowy i funkcjonuje jedynie na nielicznych uczelniach.
Izba zauważa też, że prosty zabieg cewnikowania umie wykonać zaledwie 20 proc. studentów ostatnich lat medycyny, ale po stażu już ponad 80 proc. młodych lekarzy. Jednocześnie poziom umiejętności praktycznych nie zwiększa się znacząco pomiędzy czwartym a szóstym rokiem studiów, za to gwałtownie rośnie właśnie na stażu podyplomowym.
