Reklama

Będzie lepszy od Stocha i Małysza? Tomasiak pisze wspaniałą historię polskich skoków

Reklama

Jest pierwszym mężczyzną (chłopcem?) w historii polskiego sportu, który na jednych igrzyskach zdobył trzy medale. Kamil Stoch powiedział Eurosportowi, że będzie lepszy od niego i od Adama Małysza. Kacper Tomasiak wbił się w ostatnich dniach w świadomość rodaków z siłą i energią, z jakimi wybija się z progu. A 16 lutego… rozstrzygnął konkurs na najlepszego sportowca naszego kraju 2026 r.

Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek
Zimowe Igrzyska Olimpijskie - Mediolan i Cortina d’Ampezzo 2026. Od lewej: Polacy Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek (srebro), Austriacy Stephan Embacher i Jan Hoerl (złoto) oraz Norwegowie Kristoffer Eriksen Sundal i Johann Andre Forfang (brąz), podczas dekoracji medalowej po konkursie super team w skokach narciarskich. (fot. Grzegorz Momot / PAP)

Powiedzenie o tym, że ideały nie istnieją, oficjalnie można wyrzucić do kosza. Czytając historię Kacpra, naprawdę trudno doszukać się u niego jakichkolwiek, nawet najmniejszych wad. Ministrant. Starszy brat, który chętnie rozwozi rodzeństwo do szkół, by odciążyć rodziców. Nastolatek, który opowiada o tym, że “pewnych portali unika i korzysta z internetu głównie po to, by sprawdzić wyniki w innych sportach”. Uczeń, który wzorowo zdał maturę i dostał się na AWF. Ale przede wszystkim – sportowiec, i to jaki!


Reklama

Skaczący ideał

Czytając statystyki związane z Tomasiakiem, błyskawicznie dochodzi się do wniosku, że mamy do czynienia z fenomenem. Dla potwierdzenia wrzucam tu kilka istotniejszych informacji:

  • W pierwszych jedenastu konkursach Pucharu Świata w karierze Kacper zdobył 202 punkty. Dla porównania – Kamil Stoch miał ich 41, a Adam Małysz 26 (chociaż tu należy pamiętać, że debiutował niedługo po swoich 17. urodzinach, a więc był sporo młodszy niż teraz Tomasiak).
  • Ostatnim skoczkiem, który zdobył indywidualny medal olimpijski przed 20. urodzinami, był Thomas Morgenstern w… 2006 r.
  • Tylko ośmiu zawodników w historii tej dyscypliny w trakcie jednych igrzysk stawało na podium trzykrotnie. We Włoszech do tego naprawdę elitarnego nawet nie klubu tylko klubiku dołączyli Ren Nikaido i właśnie Tomasiak.
  • Młodszymi multimedalistami od Kacpra w tym zestawieniu byli Fin Tony Nieminen i Austriak Martin Hoellwarth – obaj dokonali tego w 1992 r., w Albertville.
  • Jak informuje na Weszło statystyk Marek Urbański: “Jeżeli weźmiemy pod uwagę także letnie igrzyska w XXI wieku, na podium stawali wyłącznie Polacy starsi od Tomasiaka”
  • Kacper jest też najmłodszym polskim medalistą w historii zimowych igrzysk.
  • Tomasiak jest najlepszym debiutantem w Pucharze Świata od dekady, od czasów Domena Prevca, dziś skoczka numer jeden.

To wszystko bez wątpienia robi gigantyczne wrażenie, choć mnie zmiotło z planszy co innego: gdy zdałem sobie sprawę, że Tomasiak dołączył wczoraj do Ireny Szewińskiej, Otylii Jędrzejczak i Justyny Kowalczyk! Chłopak, którego z twarzy jeszcze kilka tygodni temu nie rozpoznałby pewnie nikt spoza skokowej bańki, zdobył na jednych igrzyskach tyle samo medali, co największe ikony naszego sportu!


Reklama

 


Reklama

Nie wiem, czy Kacper miał już czas się nad tym zastanowić, pewnie nie, bo nie pozwolił mu na to nadmiar wrażeń, ale mając niespełna 20 lat, zapewnił sobie nieśmiertelność. Jego dzisiejsi rówieśnicy będą za pół wieku opowiadać swoim wnukom, że był kiedyś taki niesamowity młody skoczek, który rozbił bank. Zupełnie tak, jak współcześni dziadkowie lubią zimą przypomnieć młodszym członkom rodziny o Wojtku Fortunie i jego złocie z 1972 r.

OK, ktoś powie, że Tomasiaka od wspomnianych wyżej gwiazd rozróżnia właśnie to, że nie stanął na najwyższym stopniu olimpijskiego podium, ale ludzie kochani – on ma jeszcze czas, żeby to nadrobić! Przypominam: talent Adama Małysza na dobre eksplodował w grudniu 2000 r., tuż po 23. urodzinach (chwilę potem wygrał Turniej Czterech Skoczni). Kamil Stoch zaczął spełniać pokładane w nim nadzieje kilka miesięcy przed 26. urodzinami, kiedy w Predazzo został mistrzem świata na dużej skoczni.

Kacper jest więc przy nich dzieciakiem, na szczęście jak na swój wiek bardzo dojrzałym. Oczywiście – zawsze jest jakiś promil szans, że konsumowanie tak wielkiego sukcesu sprowadzi go na złą drogę, ale właśnie, w tym przypadku są one minimalne.


Reklama

 


Reklama

Nic nie zapowiada tu palemki, jaka po zdobyciu tytułu mistrza świata juniorów odbiła nieżyjącemu już Mateuszowi Rutkowskiemu. Albo spektakularnego zjazdu w stylu wspomnianego Nieminena, który po rozbiciu banku w Albertville (dwa złota i srebro) właściwie już nigdy nie zbliżył się do tych spektakularnych osiągów.

Z perspektywy lat wydaje się, że tu sukcesy przyszły za wcześnie, uderzyły w nieprzygotowanych na nie psychicznie ludzi z siłą tsunami, która ich, niestety, zatopiła.

Przypadek Tomasiaka jest inny – oczywiście Kacper nie mógł być gotowy na aż taki sukces, ale solidne podstawy, jakie ma, powinny pomóc mu go udźwignąć. Lub też – pisząc językiem jego dyscypliny – ustać ten fenomenalny skok, którym zdecydowanie przekroczył punkt krytyczny.


Reklama

Dobre wzorce

W budowaniu charakteru na pewno pomogli mu rodzice. Wojciech jest związany ze sportem od trzech dekad. Skakał i biegał na nartach, dziś jest trenerem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. Co ciekawe, na pewnym etapie rozwoju Kacpra… nie chciał prowadzić swojego syna, uznając, że ktoś inny zrobi to lepiej, wykazując większy dystans. Już to pokazuje dojrzałość Tomasiaka seniora, której mogliby się od niego uczyć, chociażby ci wszyscy zwariowani tenisowi rodzice.


Reklama

Mama naszego medalisty dziś jest po trosze jego dietetykiem i psychologiem, a przed laty kończyła w Krakowie Akademię Pedagogiczną i to ona kładła szczególnie duży nacisk na to, by syn nie zaniedbywał nauki. Z powodzeniem, o czym Kubie Radomskiemu z Weszło opowiadała wychowawczyni naszego zawodnika z SMS-u Szczyrk Patrycja Pawełek:

Uczyłam go przez cztery lata biologii i chemii. Był bardzo dobrym uczniem, mimo że często wyjeżdżał. W zasadzie nie potrafiłabym wskazać przedmiotu, którym Kacper się nie interesował. Za co się zabierał, dawał sobie radę. Zawsze miał świadectwo z paskiem. Mało tego, był też stypendystą ministra edukacji, prezesa Rady Ministrów i Marszałka Województwa Śląskiego.

Kacper właściwie od zawsze fantastycznie łączył naukę ze sportem, a pierwszy raz głośno zrobiło się o nim w lipcu 2019 r., gdy w Ruhpolding zdobył złoto w nieoficjalnych mistrzostwach świata dzieci. Cztery lata później w Whistler wywalczył czwarte miejsce na MŚ juniorów, i to mając zaledwie 16 lat.


Reklama

Już wtedy wyróżniał się tą wspaniałą dynamiką przy wyjściu z progu, którą zachwycał nas na tegorocznych igrzyskach. Trafiali się skoczkowie, którzy skakali ładniej technicznie, ale mało który był w stanie wygenerować podobną moc. I jeszcze coś – Tomasiak właściwie od zawsze błyskawicznie przyswajał wskazówki trenerów. Skok, uwaga, poprawa w kolejnej próbie – tak to u niego wyglądało. Czyli działał jak najwięksi mistrzowie swoich dyscyplin – intuicyjnie, z tą lekkością, o którą marzą miliony uprawiające swój sport.


Reklama

Kacper ma jeszcze coś, co cechuje największych – nie pęka w świetle reflektorów. Więcej – właśnie wtedy pokazuje całą swoją klasę. Przez lata pisania o sporcie słyszałem o wielu mistrzach świata treningów, którzy, jednak gdy przychodziło co do czego, nie byli w stanie zaprezentować chociaż ułamka swoich możliwości. Z Tomasiakiem jest odwrotnie – bywa, że na treningach jest chimeryczny, bez błysku, ale gdy w grę wchodzi prawdziwa rywalizacja, włącza mu się tryb zabójcy. Na włoskich igrzyskach tracili go Kamil Stoch, Stefan Kraft czy Domen Prevc, ale nie Tomasiak. Gdy Polak wyczuł krew, to już nie popuścił, nie było na to szans.

Ciekawie opowiadał o tym ojciec skoczka w rozmowie ze sport.tvp.pl:

Jeśli się na coś nastawiał, to realizował. Potrafił osiągnąć bardzo duże skupienie na danej chwili. Potrafił wybrać odpowiednie środki i skoncentrować się. Po wydarzeniu czasem pytamy go: jak było? A on mówi, że nawet nie wszystko pamięta. Pewnie to jakiś jego sposób na oczyszczenie umysłu. Gdy wyjeżdża na górę, to myśli co ma wykonać. Ma swoje rytuały. To, co dzieje się obok, raczej do niego nie dociera.


Reklama

No dobrze, ale jak to się stało, że jeszcze rok temu ten talenciak był zaledwie 13. na mistrzostwach Polski, a teraz najpierw błyszczał w Pucharze Świata, a potem rozbił (medalowy) bank na igrzyskach? Sławomir Hankus, który prowadził Tomasiaka od siódmej klasy do końca liceum, jeszcze przed igrzyskami opowiadał portalowi Weszło o przyczynach progresu:


Reklama

Kacper poszedł rok wcześniej do szkoły. Tak z reguły się zdarza, że zawodnicy, którzy napiszą maturę i kończą edukację, w następnym roku mają wystrzał sportowej dyspozycji. Znika presja: przejmowanie się szkołą, ocenami, nauką. Poza tym mają zwyczajnie więcej czasu i przestrzeni na uzupełnianie swoich braków. Dojrzały, inteligentny zawodnik będzie potrafił to wykorzystać. U Kacpra wystąpiły pewne komplikacje przy zmianach sprzętowych. W czerwcu miał upadek na Dużej Krokwi, ale on wcale go nie spowolnił. Mało tego – Kacper zaczął wtedy dbać o inne elementy, jak koordynacja czy równowaga.

Eksperci zwracają uwagę na to, że zmniejszenie kombinezonów pomogło m.in. takim zawodnikom, jak Kacper – których największym atutem jest siła na progu. Oczywiście – to tylko składowa sukcesu, ale jak to bywa w skokach, w których liczy się każdy detal – bardzo ważna.

Trzy medale olimpijskie zdobyte w nieco ponad tydzień, słowa uznania płynącego z całego świata, dozgonna miłość milionów polskich kibiców – to piękny początek historii Kacpra. Ciekawe, że w kolejnych latach rodzinie Tomasiaków… może ją pisać jeszcze ktoś. Nasz medalista ma bowiem dwa lata młodszego brata-skoczka, Konrada. Niektórzy uważają, że to jeszcze większy talent do skoków, podkreślając przy tym, że ma zupełnie inny charakter.


Reklama

17-latek nie jest tak poukładany i analityczny jak Kacper, bywa wybuchowy, łobuzowaty, rozwija się… skokami, a nie krok po kroku. Co z niego wyrośnie? Czy w przyszłości będziemy więc zachwycać się braćmi Tomasiakami tak, jak Słoweńcy Prevcami?


Reklama

Niewykluczone, bo gdyby nawet - odpukać! - Konradowi nie udało się dogonić Kacpra, to ten ma jeszcze… dwóch młodszych braci. Filipa, który jako ośmiolatek już trenuje skoki, i czteroletniego Jasia, który patrząc na rodzinną historię, raczej nie zamarzy o zostaniu alpejczykiem czy hokeistą...

Współpraca: Jakub Radomski (Weszło)

 


Reklama

Źródło: Zero.pl
Kamil Gapiński
Kamil GapińskiDziennikarz Kanału Zero

Reklama