W Lublinie wydano miliony na inwestycję w szpitale, a nadal nie uruchomiono dwóch obiecanych Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. NIK skontrolował lubelskie inwestycje w ochronę zdrowia. Dyrekcje placówek wyliczają, że otwarcie SOR-ów po prostu im się nie opłaca. – Za żadne pieniądze naprawdę nie udaje się znaleźć chętnego do pracy – komentuje Jakub Kosikowski dla Zero.pl.

- Szpital USK 1 wydał ponad 23 mln zł na infrastrukturę SOR, która stoi niewykorzystana, a termin otwarcia przesunięto już po raz czwarty – tym razem na 2027 rok.
- Z raportu NIK wynika, że główną barierą są koszty – zmiana izby przyjęć na SOR pogorszyłaby jego płynność finansową.
- Brak nowych oddziałów w USK 1 oraz w Szpitalu Wojskowym przeciąża istniejące punkty medyczne, prowadząc do wielogodzinnych kolejek i hospitalizacji pacjentów na korytarzach.
- – Za żadne pieniądze naprawdę nie udaje się znaleźć chętnego do pracy – komentuje Jakub Kosikowski dla Zero.pl
Szpitalne inwestycje na Lubelszczyźnie stały się obiektem zainteresowania Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy zajęli się m.in. budową części Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie – ośmiokondygnacyjnego budynku, w którym działa kilkanaście szpitalnych jednostek.
Niewydolne SOR-y i przepełnione łóżka
Przy USK 1 nie uruchomiono SOR-u, chociaż dyrekcja od 10 lat zapowiada jego powstanie.
– W Lublinie mamy trzy SOR-y dla dorosłych w tej chwili. I są one po prostu niewydolne, ponieważ obsługują pacjentów z Lublina, ale i okolic – ocenił dla Zero.pl Jakub Kosikowski, lubelski lekarz.
– Przydałoby się bardziej równomierne rozłożenie obciążenia pacjentami. W Lublinie szpitali jest dużo, ale dwa z nich nie otworzyły SOR-ów pomimo wielomilionowych inwestycji – dodał.
– W USK 4 jest bardzo duży problem, żeby przyjąć planowych pacjentów wymagających diagnostyki czy rozpoczęcia leczenia. Kiedy w szpitalu pojawia się jakieś wolne łóżko, to natychmiast zajmowane jest przez pacjentów SOR-u. Sytuacja wymaga nawet wstrzymywania przyjęć planowych – dodał dla Jakub Kosikowski.
Dziesięcioletnia przebudowa szpitala. SOR-u wciąż nie ma
Na prace związane z powstaniem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w nowym budynku wydano 23,4 mln zł. Od strony al. Tysiąclecia powstał nowy dojazd, aby karetki szybciej mogły docierać do placówki.
"Od czasu uzyskania zgody na użytkowanie budynku G-16 w styczniu 2023 r., łącznie z wybudowanym lądowiskiem dla helikopterów, szpital nie podjął konsekwentnych działań zmierzających do zagospodarowania tego budynku SOR" – napisano w raporcie NIK.
SOR miał zostać uruchomiony kolejno: 1 stycznia 2024 r., 2025 r., 2026 r. – nie funkcjonuje do dzisiaj.
Dyrektor szpitala wskazała czynniki, które spowodowały, że SOR nie działa:
- problemy finansowe dotyczące dostosowania powstałej infrastruktury do zmienionych w trakcie trwania inwestycji zasad
- "trudności w dostępności do personelu niezbędnego" do obsługi SOR.
NIK wyliczył, że szpital straciłby finansowo na uruchomieniu oddziału ratunkowego – za działający SOR miesięcznie dostawałby ok. 75 tys. zł miesięcznie więcej, niż za izbę przyjęć, ale oddział ratunkowy to koszty zatrudnienia większe o ok. 400 tys. zł miesięcznie, większe koszty zużycia energii, leków i innych materiałów medycznych, usług obcych czy diagnostyki.
Zgodnie z raportem NIK, szpital wydał 23 mln zł na inwestycje związane z SOR, ale go nie uruchomił, gdyż oznacza to comiesięczną stratę finansową. Część pomieszczeń planowanych na SOR zajmuje obecnie ogólna izba przyjęć, a pozostałe są niewykorzystywane.
Wirtualna Polska usłyszała od Beaty Gawelskiej, dyrektor USK nr 1 w Lublinie, że "izba przyjęć przyjmuje pacjentów w nagłych stanach zagrożenia zdrowia i życia, przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, pełniąc funkcję odpowiednika SOR-u". Dyrektor dodała, że placówka potrzebuje 12,8 mln zł na niezbędny sprzęt dla SOR-u. Oceniła, że zakup wyposażenia SOR-u ze środków własnych szpitala oznacza "istotne pogorszenie płynności finansowej" i "negatywny wpływ na jakość udzielanych świadczeń".
Lubelski Urząd Wojewódzki wskazał 1 stycznia 2027 r. jako datę uruchomienia oddziału.
NIK skierowała do prokuratury dwa doniesienia. Nie dotyczą one jednak SOR-u, ale waloryzacji wynagrodzeń dla wykonawcy prac bez rzetelnej weryfikacji. W ocenie kontrolerów kosztowało to szpital 11 mln zł.
Lublin od lat czeka na uruchomienie dwóch SOR-ów
Skontrolowany przez NIK szpital nie jest jedynym w Lublinie, któremu nie udało się uruchomić SOR-u. Otwarcie oddziału ratunkowego kilka lat temu zapowiedział 1. Wojskowy Szpital Kliniczny w Lublinie – działania rozpoczęto w 2021 r. Za 3 mln zł zbudowano lądowisko dla helikopterów, ale SOR nie powstał.
– Zasadniczym powodem braku możliwości realizacji tego zamierzenia było odejście personelu medycznego potrzebnego do zapewnienia obsady dyżurowej w SOR oraz Zakładzie Diagnostyki Obrazowej – wyjaśnił Wirtualnej Polsce płk mgr inż. Bogusław Piątek, zastępca komendanta szpitala.
Ekspert ocenia. SOR-y powstaną, jak się do tego zmusi szpitale
Komentując sytuację w 1. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Lublinie rozmówca Zero.pl Jakub Kosikowski, powiedział:
– W tym roku minie już pięć lat od zapowiedzi otwarcia SOR-u. I nie zanosi się na to, żeby otworzyli go w tym roku. Szpitale bardzo chętnie biorą środki na rozbudowę i inwestycje, bo nowe oddziały bardzo ładnie wyglądają. Ale jak się okazuje, że ich otwarcie byłoby stratą dla szpitala, to jest ono odkładane.
W jego ocenie oba lubelskie szpitale otworzą SOR-y dopiero wtedy, kiedy zostaną do tego zmuszone.
Kosikowski zwrócił uwagę, że sporo pacjentów z okolicznych miejscowości trafia do Lublina, zamiast do szpitali powiatowych. Jego zdaniem problem będzie się nasilał w miarę centralizacji – większy nacisk kładziony będzie na szpitale w dużych miastach.
Dodał, że Lublin ma też z problemem z SOR-em w szpitalu dziecięcym. W okolicznych placówkach likwiduje się oddziały pediatryczne, więc pacjenci trafiają do Lublina.
– Trudne warunki pracy na oddziałach ratunkowych w Polsce sprawiają, że coraz trudniej znaleźć chętnych lekarzy, pomimo wzrostu wynagrodzenia. W pewnym momencie jest przekroczona taka granica, w której już się za żadne pieniądze naprawdę nie udaje się znaleźć chętnego do pracy. Obawiam się, że SOR-y w Lublinie zmierzają w tym kierunku – podsumował.

