W czwartek warszawscy radni mają zdecydować, czy nocna prohibicja obejmie wszystkie dzielnice. Posłowie Lewicy już kilka miesięcy temu zaproponowali pójście o krok dalej – ograniczenie sprzedaży alkoholu w określonych godzinach w całym kraju. Sondaż zrealizowany przez SW Research na zlecenie portalu Zero.pl pokazuje, że takie rozwiązanie popiera większość Polaków.

- Sondaż SW Research dla Zero.pl pokazuje wyraźne poparcie dla nocnej prohibicji na terenie całego kraju. Łącznie 56,3 proc. Polaków chce zakazu nocnej sprzedaży alkoholu, a przeciw jest 31,2 proc. badanych.
- Takie rozwiązania proponują posłowie Lewicy i Polski 2050. Projekty ustaw po pierwszym czytaniu w styczniu trafiły do sejmowej komisji zdrowia.
- Politycy nie mają złudzeń. – Uważam, że to dobry kierunek – mówi Zero.pl Mariusz Gosek z PiS. – Wszystko, co może ograniczyć dostęp do alkoholu, jest na plus – stwierdza Katarzyna Kotula z Lewicy.
- W czwartek nad wprowadzeniem nocnej prohibicji głosować mają warszawscy radni. Wyniki mogą pokazać, czy istnieje szansa na ograniczenia na poziomie krajowym.
Od kilku lat wprowadzanie tzw. nocnej prohibicji w poszczególnych miastach jest coraz powszechniejsze. Zdecydowały się na to m.in. Kraków, Bydgoszcz czy Konin. Zasada jest prosta: w konkretnych godzinach – najczęściej od 22 do 6 – sprzedaż alkoholu jest zakazana.
Efekty takich ograniczeń są widoczne w statystykach. Zmniejsza się liczba policyjnych interwencji oraz wizyt na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Samorządy wskazują także na poprawę czystości.
Już we wrześniu ub.r. propozycję ustawy ograniczającej nocną sprzedaż alkoholu w skali ogólnokrajowej przedstawiła Lewica. Swój projekt złożyła również Polska 2050. Oba w styczniu po pierwszym czytaniu trafiły do sejmowej komisji zdrowia.
Sondaż dla Zero.pl: Polacy chcą nocnej prohibicji
Badanie przeprowadzone przez pracownię SW Research na zlecenie portalu Zero.pl, jasno pokazuje, że takie rozwiązanie popiera większość Polaków.
Na pytanie, czy na terenie całej Polski powinna być wprowadzona nocna prohibicja, „zdecydowanie tak” odpowiedziało 32,1 proc. badanych, a „raczej tak” 24,1 proc. badanych.
Łącznie pozytywnych odpowiedzi udzieliło 56,3 proc. badanych. Przeciwko opowiedziało się 31,2 proc. ankietowanych, w tym „zdecydowanie” 13,8 proc. i „raczej” 17,3 proc. Pozostałe 12,5 proc. nie było w stanie udzielić odpowiedzi.

Sondaż dla Zero.pl ws. nocnej prohibicji przeprowadzony przez SW Research (fot. Zero.pl)
Widoczny jest jednak zdecydowany podział pod względem płci. Zwolenniczkami są kobiety, wśród których poparcie wynosi 62,2 proc. przy głosach sprzeciwu na poziomie 24,3 proc. Odpowiedzi mężczyzn wynoszą za to 50 proc. poparcia do 38,5 proc. sprzeciwu.
Znaczenie ma także wiek ankietowanych. Najmłodsza grupa, do 24 r.ż., jest najbardziej podzielona i najmocniej przeciwna – poparcie wynosi w niej 46,7 proc., a sprzeciw 46,5 proc. Wraz z wiekiem rośnie chęć wprowadzenia prohibicji. W grupie osób powyżej 50 r.ż. popiera ją już prawie 60 proc. ankietowanych, przy zaledwie 27,3 proc. głosów sprzeciwu.
Ciekawie kształtuje się za to rozkład głosów według wielkości miejscowości. Nocna prohibicja ma rekordowe poparcie wynoszące 66,1 proc. w dużych miastach liczących od 200 do 499 tys. mieszkańców. Z kolei w największych metropoliach powyżej 500 tys. mieszkańców poparcie to drastycznie spada do najniższego poziomu w tej kategorii – 46,9 proc. Co więcej, to w największych miastach jest najwięcej osób niezdecydowanych. Wysokie poparcie dla nocnego zakazu widoczne jest również na wsiach i wynosi 59,4 proc.
Politycy są „za”. „Przekonują ludzi argumenty”
Politycy w rozmowie z Zero.pl przyznają, że nad tematem nocnej prohibicji trzeba się pochylić. – Byłbym za tym, żeby iść w takim kierunku, ale ważne jest, żeby wypowiedzieli się Polacy. Niekoniecznie w referendum, ale np. w takich sondażach. One oddają faktyczne społeczne oczekiwania – mówi nam Mariusz Gosek, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
– Trzeba mieć na uwadze, że ograniczenie sprzedaży alkoholu, szczególnie w porach nocnych, niekoniecznie jest czymś złym. Uważam, że to dobry kierunek. W istocie takie nocne wycieczki do sklepów po alkohol niczemu pozytywnemu nie służą. Ja sam alkoholu w ogóle nie piję, ale jeżeli ktoś już pije, to nie wyobrażam sobie, żeby musiał po nocach chodzić po sklepach – tłumaczy.
Podobnego zdania jest Katarzyna Kotula z Lewicy, sekretarz stanu w KPRM. – Wszystko, co może ograniczyć dostęp do alkoholu, jest na plus – mówi. – Zmienia się podejście do alkoholu i to dobrze. Coraz więcej osób zauważa nie tylko pozytywne aspekty jego trudnej dostępności, ale także decyduje się na całkowite lub chociaż częściowe odstawienie. Idzie moda na niepicie – zauważa.
I dodaje: – Jak widać, przekonują ludzi argumenty dotyczące zmniejszenia kolejek na szpitalnych oddziałach ratunkowych, ograniczenia ilości burd i awantur, czy też policyjnych interwencji. Wystarczy spojrzeć na koszty, żeby zobaczyć, że ograniczanie dostępu do alkoholu nam się opłaca. Polacy są mądrzy i to widzą.
Głosowanie w Warszawie może pokazać przełom
To, czy istnieje szansa na wprowadzenie takich ograniczeń na poziomie krajowym, pokazać może czwartkowe głosowanie Rady Miasta st. Warszawy. Jeszcze w połowie ub.r. podczas posiedzenia rady politycy Koalicji Obywatelskiej byli przeciwni, zgadzając się jedynie na wprowadzenie pilotażowego programu w dwóch dzielnicach Śródmieściu i Pradze Północ.
Teraz wiele wskazuje na to, że wynik głosowania będzie inny. Motywacją do tego mogą być dane służb. – Mamy od trzech miesięcy w dwóch dzielnicach takie zakazy. Efekt jest bardzo zauważalny – mówi nam Jan Mencwel, aktywista i radny m.st. Warszawy z ramienia stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.
– W porównaniu z tymi samymi miesiącami w poprzednich latach liczba interwencji spadła o nawet kilkadziesiąt proc. To pokazuje, że problem, o którym mówimy od początku, jest realny: nocne libacje zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców. To wystarczający powód, żeby je ukrócić – zauważa.
Komentując wyniki sondażu, stwierdza: – Po raz kolejny okazuje się, że polskie społeczeństwo jest mądrzejsze od polityków. Jeszcze parę lat temu nie było żadnej formacji, która by proponowała i popierała wprowadzenie zakazu na terenie całego kraju. Teraz rozumiemy, że chodzi o bezpieczeństwo, o zdrowie i o cywilizowane zasady.
– Nie jest to związane z odbieraniem możliwości picia alkoholu, tylko z tym, że jak mamy całodobowy sklep alkoholowy, to wiadomo, jakie problemy to prowokuje – nocne burdy, libacje. To nie jest Polska naszych marzeń, więc nie dziwię się takim wynikom. Chcemy spokoju – zaznacza.
Badanie zostało zrealizowane w dniach 03.03-04.03.2026 przez agencję SW Research metodą wywiadów on-line (CAWI – Computer-Assisted Web Interview) na panelu internetowym SW Panel. W ramach badania przeprowadzono 833 ankiety z ogólnopolską próbą dorosłych. Zastosowano dobór kwotowy - próba była reprezentatywna ze względu na łączny rozkład płci, wieku i klasy wielkości miejscowości zamieszkania.
