Lekarze rezydenci podnoszą alarm w sprawie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu. W specjalnym oświadczeniu piszą o „brakach kadrowych łatanych bilokacją lekarzy i maskowanych kreatywną dokumentacją”.

- W SOR Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu podczas części dyżurów brakuje tzw. lekarza systemu – alarmują sygnaliści z Porozumienia Rezydentów OZZL.
- Według ich relacji, pacjentami zajmują się lekarze z innych oddziałów, jednocześnie wykonując obowiązki w macierzystych jednostkach.
- Rezydenci przekonują, że szpital stosuje „kreatywną dokumentację”, a dotychczasowe zgłoszenia do NFZ, Ministerstwa Zdrowia i dyrekcji nie skutkowały kontrolami.
„Mówi się, że »papier wszystko przyjmie«. SOR już nie” – piszą lekarze z Porozumienia Rezydentów OZZL w oświadczeniu przekazanym mediom. Odnoszą się do opisywanej przez Zero.pl afery w Szpitalu Południowym. „Wciąż padają pytania »Czy ktoś to zgłaszał?«, »Czemu nikt nie reagował?«. Nie wszyscy komentatorzy zdają sobie sprawę, jak trudno jest być »sygnalistą«” – podkreślają.
W dramatycznym apelu opowiadają o problemie dotyczącym Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, apelując jednocześnie o pilną kontrolę.
Czytaj też: Biznes przy zmarłych. Co działo się w prosektorium Szpitala Południowego
Braki kadrowe i ich „maskowanie”
„Z przekazywanych informacji wynika, że podczas części dyżurów w SOR brakuje lekarza systemu, a opiekę nad pacjentami sprawują lekarze zatrudnieni w innych oddziałach szpitalnych” – piszą w oświadczeniu. Lekarz systemu to wysoko wykwalifikowany specjalista w dziedzinie medycyny ratunkowej lub anestezjologii.
„Może wydłużać to czas oczekiwania na uzyskanie pomocy, a nawet zagrażać życiu i zdrowiu pacjentów w stanach nagłych” – przekonują medycy.
„Według naszych informacji, szpital, zamiast realnie rozwiązywać problem, maskuje go wykazywaniem wyżej wspomnianych lekarzy jako personelu SOR” – czytamy dalej w oświadczeniu.
Zastraszanie sygnalistów i karanie naganami
Lekarze przekonują, że dotychczasowe zgłoszenia – między innymi do NFZ, Ministerstwa Zdrowia i dyrekcji szpitala – nie przyniosły rezultatu ani nie zakończyły się kontrolami.
Piszą o zastraszaniu sygnalistów i karaniu ich naganami. „Jak w soczewce widać, czemu polska ochrona zdrowia nie umie wyrwać się z ciągłej patologii – bo jej zgłoszenie jest uciszane zamiast być początkiem procesu naprawczego” – oceniają.
Apelują o niezależną kontrolę funkcjonowania szpitalnego SOR-u oraz weryfikację zgodności dokumentacji ze stanem faktycznym. Domagają się również oceny wpływu obecnego modelu organizacji pracy na bezpieczeństwo pacjentów oraz czas oczekiwania na udzielenie świadczeń.
Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu odpowiada
Z zarzutami nie zgadza się dr n. med. Janusz Mielcarek, rzecznik prasowy toruńskiej placówki.
„Uprzejmie informuję iż w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym zatrudnionych jest na stałe 2 lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej oraz 3 lekarzy pracujących jako lekarze dyżurni SOR. Ponadto każdorazowy zespół dyżurujący SOR składa się z lekarzy delegowanych z poszczególnych oddziałów szpitalnych (chirurg, neurolog, internista, kardiolog, ortopeda), którzy na czas pełnienia dyżuru w SOR zwolnieni są od udzielania świadczeń zdrowotnych w ramach oddziałów macierzystych. Tym samym, łącznie na każdym z dyżurów w naszym SOR dyżuruje 5-6 lekarzy, wspomaganych przez 10-12 ratowników medycznych i 3 pielęgniarki” – przekazał w odpowiedzi na pytania Zero.pl.
Dodał, że w razie potrzeby pacjenci są również konsultowani przez lekarzy innych oddziałów. Janusz Mielcarek przekazał również, że rozporządzenie ministra zdrowia mówi, że szpital „stara się spełnić” określony w rozporządzeniu ministra zdrowia wymóg dotyczący minimalnych zasobów kadrowych.
Rzecznik szpitala ocenił, że dyrekcja „nie posiada oficjalnej informacji o osobie z potwierdzonym statusem sygnalisty”, a bieżące problemy zgłaszane przez personel „są na bieżąco rozwiązywane przez kierownika oddziału lub przez dyrekcję szpitala”.
W komunikacie przekazano również, że kontrole Wojewody Kujawsko-Pomorskiego „nie wykazały nieprawidłowości zarówno w zakresie zasobów kadrowych SOR, jak również prowadzonej dokumentacji medycznej”.
Rzecznik dodał, że szpital od „od lat prowadzi działania nakierowane na zwiększenie zasobów kadrowych w zakresie specjalistów z zakresu medycyny ratunkowej”. W jego ocenie brak chętnych lekarzy z tego zakresu to problem ogólnokrajowy.
„Być może wynika to ze specyfiki ww. oddziału tj. niezwykle trudnej pracy wymagającej stałej gotowości, umiejętności podejmowania decyzji i szybkich działań. Pracownicy SOR narażeni są często na agresję i niezadowolenie ze strony chorych i ich rodzin. Z drugiej strony praca w tym oddziale daje możliwość nauki nowoczesnych metod diagnostycznych, zdobywania doświadczenia zabiegowego, umiejętności zarządzania kryzysowego i pracy w interdyscyplinarnym zespole co dla młodych lekarzy jest bezcenne i umożliwia pełen rozwój zawodowy” – podsumował dr n. med. Janusz Mielcarek.