
Uchylenie wyroku w sprawie zabicia strusia Zenka wywołało poruszenie wśród osób walczących o prawa zwierząt i nie tylko. Powodem decyzji sądu był udział w składzie orzekającym tzw. neosędziego Roberta Grzesia. Pełnomocniczka właściciela strusia podkreśla, że nie miała zastrzeżeń do jego pracy i oceniała wyrok jako sprawiedliwy.
- Wyrok w sprawie zabicia strusia Zenka został uchylony, ponieważ w składzie sądu orzekał tzw. neosędzia Robert Grześ.
- Adwokatka Katarzyna Topczewska podkreśla, że nie miała zastrzeżeń do prowadzenia procesu i uważa wyrok za sprawiedliwy oraz precedensowy.
- Sprawa wywołała emocje w internecie i ponownie otworzyła dyskusję o statusie tzw. neosędziów oraz skutkach uchylania wydanych przez nich wyroków.
Uchylenie wyroku poznańskiego sądu drugiej instancji w Sprawie Strusia Zenusia wzbudziło spore poruszenie. Powodem było orzekanie przez tzw. neosędziego.
Sędzią, który orzekał w tej sprawie był Robert Grześ. W przeszłości wyroki wydawane przez tego sędziego, zostały już uchylone aż 10-krotnie. Adwokat Katarzyna Topczewska, która reprezentowała właściciela zwierzęcia dla Zero.pl komentuję całą sprawę.
– To był wyrok precedensowy, ale przede wszystkim przyzwoity. Miałam nadzieję, że pokaże on, jakie kary powinny zapadać w takich sprawach i że będzie początkiem tego, że sędziowie zaczną orzekać odważniej – wyjaśnia prawnik.
– Nigdy wcześniej sąd nie orzekł wobec sprawcy znęcania się nad zwierzęciem gospodarskim kary aż czterech lat pozbawienia wolności. W Polsce zapadł tylko jeden wyższy wyrok – 4,5 roku pozbawienia wolności – za zabicie psa – dodaje.
Katarzyna Topczewska, zaznaczyła, że nie miała żadnych uwag odnośnie prowadzenia sprawy przez sędziego Roberta Grzesia.
– Wyrok był bardzo sprawiedliwy. Sędzia prowadził proces rzetelnie i z dużą kulturą, uwzględniał stanowiska wszystkich stron. Obrońca także w toku postępowania nie zgłaszał żadnych uwag dotyczących postawy sędziego ani wątpliwości, co do jego niezależności i bezstronności. Nie wystąpił również o poddanie sędziego testowi, jaki przewiduje prawo w takim przypadku.
Czytaj także: Romanowski z listem żelaznym. Obrońca zdradza dalsze plany
Rozżalenie ludzi z powodu uchylenia wyroku widać pod postem adwokat Topczewskiej na Facebooku:
„Sędziowie w Polsce są chyba upośledzeni, jeśli nie widzą w tym czynie nic odrażającego i chcą wypuścić zwyrodnialca na wolność. Jestem w szoku” – brzmi jeden z komentarzy
„Nasze polskie sądy, to jest naprawdę porażka Nie mówię już nawet o tej konkretnej sytuacji, ale ogólnie” napisał inny użytkownik Facebooka.
Spór o neosędziów
Sprawa strusia Zenka nie jest pierwszą, w której wyrok został uchylony z powodu orzekania przez tzw. neosędziego. Jakiś czas temu pisaliśmy o jednej z najgłośniejszych spraw karnych ostatnich lat – czyli zabójstwie na Nowym Świecie.
W maju 2022 r. grupa pijanych młodych mężczyzn brutalnie zaatakowała 29-letniego Macieja. Główny sprawca dostał 25 lat za zabójstwo, a jego koledzy po siedem lat za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Sąd Najwyższy uchylił wyrok w sprawie pobicia. Powodem również był neosędzia.
Spór o neosędziów skomentował dla nas profesor Marcin Matczak.
– Ludzie mogą myśleć: zaraz, przecież wyrok wydaje się sensowny. Dlaczego z powodu jakiejś formalności zostaje uchylony? Niestety, to, czy sąd jest sądem, nie jest żadną błahostką. W sprawie strusia może się to wydawać mało istotne, ale w każdej sprawie ma fundamentalne znaczenie – komentuje profesor.
Czytaj także: Demontaż państwa. Jak Tusk z Kaczyńskim odebrali obywatelom prawo do obrony
– Jeżeli ktoś ma o to pretensje, powinien kierować je nie do sędziego, który uchylił wyrok, ale do tych, którzy doprowadzili do obecnej sytuacji. Prawnicy, kiedy Prawo i Sprawiedliwość ingerowało w cały system, w tym w Krajową Radę Sądownictwa, ostrzegali, że sprawy ludzkie – a, jak widać, także sprawy dotyczące zwierząt – będą rozstrzygane, a następnie, po wielkim wysiłku proceduralnym, uchylane –dodaje.
Profesor Matczak zwrócił uwagę, że obecny spór trzeba rozwiązać.
– Była propozycja, żeby sędziowie powołani w wadliwej procedurze ponownie przeszli weryfikację. Była też ustawa, która niestety nie weszła w życie, ponieważ prezydent się na nią nie zgodził. Z perspektywy prawniczej nie ma innej drogi. Będziemy się z tym problemem zmagać jeszcze przez wiele lat. Niestety, niezależnie od tego, czy neosędzia wyda dobry czy zły wyrok, mądry czy głupi, problem leży gdzie indziej. Chodzi o wadliwość jego powołania – dodaje profesor.
Z kolej adwokat, Krzysztof Wąsowski uważa, że uchylanie wyroków z powodu orzekania przez tzw. neosędziów jest hipokryzją:
– Obecnie, kiedy KRS przedstawia kandydatów do nominacji prezydentowi, możemy uznać, że są to już prawidłowo powoływani sędziowie? O tym, czy ktoś zostaje sędzią, decyduje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której moglibyśmy się spierać, gdyby prezydent powołał sędziego bez jakiejkolwiek uchwały czy wniosku Krajowej Rady Sądownictwa. Wtedy rzeczywiście mielibyśmy podstawę do dyskusji – wyjaśnia prawnik.
– Ale nawet w takiej sytuacji, dopóki akt powołania przez prezydenta nie zostałby uchylony, w prawie publicznym funkcjonuje zasada domniemania ważności aktu administracyjnego. Dla mnie uchylanie wyroków z powodów tzw. neosędziów jest szokujące – dodaje Wąsowski.
Może zainteresuje Cię także: