Na pierwszy rzut oka słuchawki Noble Fokus Artemis nie wyróżniają się niczym szczególnym. Ani ich opakowanie, ani etui, ani nawet zestaw w nim zamknięty nie sugerują sprzętu „uberpremium”. Wygląda to podobnie jak w modelach za kilkaset złotych.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Etui jest materiałowe i sztywne. Osobiście wolę takie rozwiązanie od pokrowców skórzanych, które może na początku prezentują się bardziej ekskluzywnie, ale z ich trwałością bywa różnie.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
W zestawie znajdziemy komplet okablowania – krótszy i dłuższy przewód USB-C oraz Jack 3,5 mm. Do tego rozgałęziacz Jack 3,5 mm. Jeśli ktoś w tej cenie spodziewał się wymyślnych dodatków to nic takiego tu nie znajdziemy, ale też z drugiej strony zestaw jest bardzo kompletny i niczego w nim nie brakuje.
Seria Oppo Find X10 debiutuje w Polsce. Robiłem już zdjęcia Pro Maxem
Skóra jagnięca, inspiracje stalą damasceńską... Noble Fokus Artemis to na pewno słuchawki?

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Takiej listy materiałów użytych do wykonania nie powstydziłby się samochód z segmentu premium, a przecież dalej mówimy o słuchawkach.
Konstrukcja jest aluminiowa, a wzór na nausznikach jest inspirowany stalą damasceńską. Dyskutowałbym nad tym czy to ładnie wygląda – zdecydowanie jest to kwestia gustu i coś niespotykanego. Wewnętrzna strona pałąka jest pokryta alcantarą, zewnętrzna jest materiałowa i trudno jest go jednoznacznie nazwać. Użyte na stronie producenta ultrasuede można tłumaczyć jako luksusowa tkanina z mikrofibry.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Nauszniki są obracane o 360 stopni i lekko odchylane. Pady są mocowane na magnesach, dzięki temu łatwo można je zdemontować i wyczyścić lub wymienić. Pokryto je skórą jagnięcą.
Po wyjęciu z pudełka słuchawki wydają się dziwnie mocno ściśnięte, ale to okazuje się ich zaletą. Są bardzo sprężyste i można je mocno rozszerzyć, więc nawet jak ktoś ma dużą głowę to nie powinno to stanowić problemu. Szczególnie że sama regulacja wyciągnięcia nauszników jest bardzo duża.
Wspomniane ściśnięcie powoduje, że słuchawki dobrze zaciskają się na głowie, w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie powodują dyskomfortu, nie ma tu zbyt dużego nacisku, a ułatwia to dopasowanie nauszników, do czego za moment wrócimy.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Pomimo wymyślnych materiałów Noble Fokus Artemis nie są ciężkie, ważą 324 gramy i są niewiele cięższe od używanych przeze mnie na co dzień Technicsów EAH-A800, stąd też nie odczuwałem specjalnej różnicy.
Recenzja LEGO PlayStation. Legenda odwzorowana w klockach
Noble Fokus Artemis mają trzy przetworniki i to faktycznie słychać

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Noble Fokus Artemis są wyposażone w dwie pary trzech przetworników. Największy dynamiczny ma średnicę 40 mm, średni planarny 14,5 mm, a najmniejszy jest armaturowy. Dodajmy, że deklarowane pasmo przenoszenia to zakres 10 - 40 000 Hz, słuchawki mają układ Qualcomm QCC3095 i obsługują pełny zakres kodeków, na czele z LDAC, aptX Adaptive i aptX Lossless.
Łączność bezprzewodowa odbywa się przez Bluetooth 6.0 (z obsługą multipoint), a przewodowo mamy połączenie analogowe przez gniazdo Jack 3,5 mm lub cyfrowe przez USB-C (z obsługą ANC, regulacją głośności i ładowaniem).
Trzy przetworniki w słuchawkach nie są niczym nowym. Znajdziemy je choćby w Nothing Headphone (1) Pro, a to wcale nie jest marka kojarząca się z drogim sprzętem audio. Nie mówiąc już o tym, że trzy przetworniki mają też np. Redmi Buds 6 Pro za ok. 300 zł. Główna różnica polega nie na liczbie, a typie przetworników. W Noble Fokus Artemis każdy z nich jest inny, dopasowany do swojego zadania.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Nie trzeba mieć specjalistycznej wiedzy, żeby wiedzieć, że jeden przetwornik nie będzie w stanie w tym samym czasie odtworzyć tylu dobrych dźwięków co trzy osobne. Gdzie jeden odpowiada za tony niskie, drugi za średnie, trzeci za wysokie. W Noble Fokus Artemis słychać to perfekcyjnie.
Bardzo nie lubię tego określenia, ale tu pasuje ono jak nigdy. Te słuchawki pozwalają dosłownie odkrywać muzykę na nowo.
Recenzja Panasonica Lumix L10. Kompaktowy aparat dla miłośników Instagrama
Noble Fokus Artemis pozwalają usłyszeć więcej

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
W Noble Fokus Artemis można usłyszeć w dobrze nam znanych utworach dźwięki, które nie zawsze były możliwe do wychwycenia na sprzęcie o słabszych możliwościach. Szczególnie jeśli chodzi o wysokie tony i małe dźwięki w tle, które mogą ginąć za zbyt dudniącym basem. Zastosowane trzy przetworniki faktycznie robią różnicę, poszczególne tony się nie zagłuszają, a współgrają obok siebie. Mityczna „szeroka scena”, chętnie przywoływana przez audiofilów, jest tu naprawdę szeroka.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
W sieci trafiłem na recenzje sugerujące, że Noble Fokus Artemis mają za mało basu, z czym się nie zgodzę. Mają go dużo, ale to zależy od konkretnego utworu. To nie są słuchawki, które będą pluć niskimi tonami gdzie popadnie. Jeśli włączymy R&B z początku XXI wieku to dostaniemy ogromne ilości basu wprowadzające słuchawki w lekkie, przyjemne wibracje. Ale nie chcemy tego samego w muzyce rockowej i tam już tego nie znajdziemy. Tu usłyszymy ostre gitarowe brzmienia, o ile utwór nie jest nagrany z naciskiem na niskie tony. Noble Fokus Artemis pozwalają usłyszeć muzykę taką, jaka ona jest, a nie taką, w jaką zmienią ją słuchawki.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Noble Fokus Artemis robią różnicę w jakości brzmienia już na słabszym sprzęcie. Sparowanie ich z ubogim w kodeki iPhonem może dla niektórych brzmieć jak profanacja, ale nawet tu nie trzeba audiofila z kosmicznym słuchem, żeby zauważyć, że grają lepiej od większości słuchawek. Brzmienie z wykorzystaniem kodeków aptX jest wyraźnie cieplejsze, niż przy AAC Apple'a.
Dodatkowo charakterystykę brzmienia można mocno zmienić za pomocą equalizera. Aplikacja mobilna oferuje rozbudowany 10-stopniowy korektor lub prostszy w użyciu z suwakiem podbijającym tony niskie lub wysokie. Jest też możliwość stworzenia własnego profilu odsłuchu po zrobieniu krótkiego testu sprawdzającego nasze możliwości słuchowe.
Głośność jest bardzo dobra i dla wielu osób pozostanie tu spory zapas mocy. Nawet w głośnym samolocie nie miałem okazji na nią narzekać. A skoro przy tym jesteśmy...
Noble Fokus Artemis mają dobre, ale nie najlepsze ANC
Kolejna rzecz, przy której nie zgadzam się z recenzjami w sieci to ANC. Niektórzy narzekają na słabe działanie ANC ze względu na problemy z dopasowaniem padów. Zazwyczaj to ja mam dziwny kształt głowy lub uszu i nie mogę dopasować do nich słuchawek, a w przypadku Noble Fokus Artemis nie miałem z tym żadnych problemów.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
ANC ma kilka poziomów: tryb transparentny i trzy poziomy redukcji hałasu. Najwyższy, używany w cichym otoczeniu, może wywoływać dyskomfort. Ciśnienie jest duże i czuć wyraźny nacisk na uszy, ale we wspomnianym samolocie sprawdza się idealnie. Dosłownie dzień przed pisaniem tych zdań leciałem otoczony rodzicami z dziećmi i docierał do mnie tylko lekki szum samolotu.

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Noble Fokus Artemis nie mają najlepszej na rynku redukcji hałasu. Wspomniane wcześniej Technicsy EAH-A800 są pod tym względem lepsze, podobnie jak seria WH-1000X Sony czy główny konkurent, czyli Bowers & Wilkins Px8 S2. Niemniej Noble Fokus Artemis dałbym pod tym względem solidne 8/10.
Chcesz nagrywać filmy do internetu? Wybierz smartfon zamiast kamery sportowej
Czas pracy bez zarzutów i wymienna bateria

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Noble Fokus Artemis teoretycznie powinny grać ok. 55 godzin bez ANC i 35 godzin z aktywną redukcją hałasu. Przyznam, że nie sprawdzałem czasu pracy bez ANC, raczej większość użytkowników sięgnie po tę funkcję i tutaj wyniki w okolicach 35 godzin pracy są w pełni osiągalne. Ładowanie do pełna trwa 1,5 godziny.
Ciekawostką jest wymienna bateria, co nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Wystarczy odkręcić śrubki, żeby dostać się do ogniwa o pojemności 600 mAh. Można je wymienić samodzielnie, bez wizyty w serwisie.
Test Dyson Spot+Scrub Ai. Ktoś nauczył się robić roboty sprzątające
Noble Fokus Artemis kosztują 3 990 zł. Byłbym w stanie tyle wydać

Noble Fokus Artemis (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Noble Fokus Artemis nie trafiły w mój gust pod względem wizualnym i zastanawia mnie, na ile trwałe będą materiały użyte na pałąku. Choć przez okres użytkowania nie znalazłem tu żadnych słabych punktów to jednak mam obawy, czy materiałowe elementy nie zaczną się z czasem przecierać na rogach.
W zasadzie to jedyne, do czego jestem w stanie się przyczepić. Ewentualnie mogę ponarzekać na skromną szatę graficzną aplikacji, ale samo jej działanie nie budzi zastrzeżeń. Same słuchawki oferują bardzo dobrą redukcję hałasu i topową jakość dźwięku. Do tego obsługują wszystkie najważniejsze kodeki, w tym te wysokiej jakości. Wspomnijmy jeszcze, że sprawdzają się też podczas prowadzenia rozmów. Siedem wbudowanych mikrofonów bardzo dobrze zbiera dźwięk i można swobodnie rozmawiać nawet w głośnym otoczeniu.
W tym przypadku już przy pierwszym odsłuchu dosłownie słychać, za co płacimy. Choć 3 990 zł to abstrakcyjna kwota za słuchawki, byłbym w stanie tyle za nie zapłacić. Już dawno tak bardzo nie bolał mnie zwrot testowanego sprzętu.
Sprzęt do testów udostępnił sklep Audiomagic.








