– To może być początek dłuższego politycznego konfliktu pomiędzy Niemcami a Stanami Zjednoczonymi – komentuje dr Łukasz Jasiński z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ekspert analizuje amerykańskie plany wycofania z Niemiec pięciu tysięcy żołnierzy. Jak tłumaczy, należy je osadzić w szerszym kontekście relacji Waszyngtonu i Berlina.

- Pięć tysięcy amerykańskich żołnierzy opuści terytorium Niemiec w ciągu następnych sześciu do 12 miesięcy. Zdaniem dr. Łukasza Jasińskiego z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, może to świadczyć o początku długotrwałego kryzysu w relacjach Waszyngtonu i Berlina.
- Według Jasieńskiego, decyzję należy odczytywać w kontekście innych ruchów Stanów Zjednoczonych – m.in. o zaostrzeniu ceł na import samochodów z Unii Europejskiej.
- – Amerykańska decyzja osłabia rząd, a wzmacnia politycznie siły skrajne w Niemczech – ocenia ekspert PISM.
– To może być początek dłuższego politycznego konfliktu pomiędzy Niemcami a Stanami Zjednoczonymi – tak decyzję Amerykanów o wycofaniu z Niemiec pięciu tysięcy żołnierzy komentuje dr Łukasz Jasiński, analityk ds. Niemiec z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).
Doktor Jasiński przypomina w tym kontekście ogłoszone na początku maja nowe stawki celne na import z Unii Europejskiej. Sprowadzanie europejskich samochodów osobowych i ciężarowych będzie się wiązać nie z 15, a z aż 25 proc. dodatkowej opłaty. – Uderzą między innymi w niemiecki przemysł motoryzacyjny – zauważa.
USA redukują siły w Europie. Jest decyzja o wycofaniu części żołnierzy z Niemiec
Zimna kalkulacja czy lodowata zemsta?
Operacja wycofania części amerykańskiego personelu wojskowego ma potrwać od sześciu do 12 miesięcy. Stany Zjednoczone poinformowały o niej w piątek. Rzecznik Pentagonu Sean Parnell przekonywał, decyzja jest wynikiem „gruntownego przeglądu rozmieszczenia amerykańskich sił w Europie”.
Krytycy prezydenta Trumpa sugerowali zemstę prezydenta za niedawne nieprzychylne komentarze kanclerza Friedricha Merza. Pod koniec kwietnia Merz powiedział, że „nie widzi strategii” wyjścia USA z konfliktu z Iranem.
Niemcy wciąż liczą na Tomahawki
Dr Łukasz Jasiński zwraca uwagę, że w Niemczech stacjonuje teraz ponad 35 tys. amerykańskich wojskowych. Zapowiadana redukcja nie będzie zatem drastyczna, choć prezydent Donald Trump nie wykluczył jej ciągu dalszego. – To, co jest istotne, to kwestia sposobu i kontekstów, w których ta decyzja została zakomunikowana – zauważa ekspert.
Polska podpisze traktat z Wielką Brytanią. Donald Tusk podał datę
Łukasz Jasiński zwraca uwagę, że Niemcy obawiają się porzucenia przez Stany Zjednoczone planów rozmieszczenia w ich kraju Tomahawków. Pociski dalekiego zasięgu planowała zainstalować w Niemczech poprzednia administracja prezydenta Joe Bidena. Obecny prezydent USA do tej pory nie potwierdził, że decyzja zostanie wykonana.
W ocenie Jasińskiego, niemiecka armia nie jest w stanie zapełnić tej luki.
Decyzja USA wzmacnia przeciwników Merza
W rozmowie z Zero.pl dr Łukasz Jasiński mówił dalej o reakcji niemieckich władz na decyzję USA. – Zarówno kanclerz, jak i minister obrony oraz przedstawiciele rządu przede wszystkim starają się tonować nastroje. Podkreślają, zresztą zgodnie z prawdą, że Amerykanie od dłuższego czasu sugerowali i sygnalizowali, że ta obecność wojskowa w Europie będzie zmniejszona – stwierdził.
Jasiński zwrócił uwagę, że część komentatorów w Niemczech winą za wycofanie części amerykańskich wojsk obarcza samego kanclerza Friedricha Merza. Jego komentarze dotyczące wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela na Bliskim Wschodzie wzbudziły krytykę części z nich.
Według eksperta decyzja Amerykanów osłabia rząd, a wzmacnia politycznie skrajne ugrupowania na niemieckiej scenie politycznej. – Wzmacnia Die Linke, wzmacnia AfD, czyli partie, które są przeciwne obecności amerykańskich wojsk w Niemczech i w Europie – ocenia Jasiński. Jak dodaje, dodatkowe argumenty zyskuje przy okazji frakcja SPD, która życzyłaby sobie powrotu do negocjacji z Rosją.