W PiS znów mocno się zagotowało. Do tego stopnia, że nawet partyjni weterani zaczęli mówić o „wojnie frakcji”. Tym razem poszło o sprawę Zbigniewa Ziobry i jego wyjazdu do USA, który – według ustaleń Onetu – miał być organizowany przy aktywnym wsparciu ludzi związanych z Jarosławem Kaczyńskim. To z kolei miało uruchomić lawinę wzajemnych pretensji w partii.

- W PiS wybuchł kolejny konflikt między partyjnymi frakcjami Powodem awantury stała się sprawa Zbigniewa Ziobry i jego wyjazdu do USA.
- Według Onetu, w organizację mieli być zaangażowani ludzie z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego.
- Duże emocje wywołała rola Adama Bielana.
- Frakcja Mateusza Morawieckiego ma być wściekła na sposób prowadzenia sprawy.
Według rozmówców Onetu szczególnie dużo emocji wywołała właśnie rola Adama Bielana. Problem polega na tym, że Bielan i Ziobro od lat niespecjalnie za sobą przepadają, więc w PiS mało kto wierzy, że europoseł nagle zadziałał z własnej inicjatywy. W partii ma dominować przekonanie, że „bez zgody prezesa nic by się nie wydarzyło”.
Frakcja związana z Mateuszem Morawieckim ma być wściekła, bo sprawa Ziobry kompletnie przykryła inne działania PiS i znowu sprowadziła debatę do wewnętrznych awantur. Z kolei ludzie bliżsi dawnym ziobrystom, mają uważać, że były minister sprawiedliwości został wykorzystany do pokazania siły wobec rządu Donalda Tuska.
Deja vu i człowiek od Amerykanów
Najciekawsze jest jednak to, że cały konflikt wygląda jak polityczne deja vu. W PiS regularnie wybuchają wojny między obozem Morawieckiego, ludźmi Ziobry, ekipą Czarnka i starym aparatem partyjnym skupionym wokół Kaczyńskiego. Wcześniej prezes próbował organizować wspólne spotkania i publikować pojednawcze zdjęcia, żeby zatrzeć wrażenie chaosu w partii. Efekt był średni.
W tle całej awantury przewija się jeszcze jeden bardzo ważny wątek — relacje z Amerykanami i polityczna gra wokół administracji Donalda Trumpa. I właśnie tu pojawia się Adam Bielan, który od lat uchodzi w PiS za człowieka od „amerykańskich kontaktów”. To on miał odegrać kluczową rolę w organizowaniu wyjazdu Ziobry w USA.
Niedola Czarnka
Najbardziej ironiczne jest jednak to, że PiS miał ostatnio próbować pokazywać jedność i mobilizację przed kolejnymi politycznymi starciami. Prym w tym wieść miał Przemysław Czarnek i jego akcja polegająca na kontrolowaniu spółek skarbu państwa. Wcześniej jego ofensywę zakłócał konflikt z Mateuszem Morawieckim. Tymczasem zamiast ofensywy przeciw rządowi doszło do prania brudów, przecieków do mediów i polityków, którzy anonimowo podgryzają się w wywiadach.