– Media publiczne dalej są rządowe. Nasza propaganda zastąpiła ich propagandę. Ręce opadają mi, jak na to patrzę – mówił Szymon Hołownia, gość „Porannych Rozmów Zero”, zapytany o funkcjonowanie TVP. Przyznał przy tym, że wyborcza obietnica poprawy sytuacji mediów publicznych, składana przez Koalicję Obywatelską, nie została spełniona.

- Hołownia w „Porannych Rozmowach Zero” stwierdził, że media publiczne obecnie wyglądają „bardzo źle”. – Pracowałem jako dziennikarz 25 lat i ręce opadają mi, jak na to patrzę – przyznał.
- Wicemarszałek Sejmu zapewniał jednocześnie, że do wyborów w 2027 r. uda się poprawić sytuację w ochronie zdrowia.
- Trzeba dać kilka miesięcy, rok, by efekty jej pracy były widoczne – mówił o pracy minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
– Zajrzałem na pana X, pana opis, wicemarszałek Sejmu, idealista, symetrysta, z równym dystansem od PO i PiS-u – zaczął rozmowę Jacek Prusinowski.
– To bywa obelgą. Uważam, że podwójny układ, który od 20 lat w Polsce zamienia się miejscami, wyewoluował do toksycznej formy. Nie jest mi równie blisko do PiS i Platformy, bo z Platformą moja partia tworzy koalicję, a z PiS-em nie – zapewniał Szymon Hołownia.
Prowadzący rozmowę Jacek Prusinowski odparł: – Może pan wybiega do przodu i przewiduje, co może się wydarzyć.
Hołownia o mediach publicznych: Ręce opadają mi, jak na to patrzę
– Jestem człowiekiem centrum. Nie interesuje mnie to wyzywanie się i grożenie, że wsadzimy się do więzienia. To nie jest moja wojna i wojna większej części Polaków – odpowiedział Hołownia i dodał: – Żartuję sobie z Tuska, że jego spór z Kaczyńskim rozpoczął się w 1991 r., gdy Rosją rządził Gorbaczow. Jeśli nie zajmiemy się realnymi sprawami, to one zajmą się nami – stwierdził.
Wicemarszałek Sejmu został też zapytany o to, które obietnice wyborcze, zapisane w umowie koalicyjnej Polski 2050 z KO oraz Lewicą, uda się zrealizować do końca kadencji. – Wiele rzeczy nie zostało dowiezionych – przyznał Hołownia. Dodał też, że media publiczne w obecnej sytuacji wyglądają bardzo źle.
– Dalej są mediami rządowymi, na telefon rządzących. Ja byłem 25 lat dziennikarzami i ręce opadają mi z cichym szelestem, jak na to patrzę. Nasza propaganda zastąpiła ich propagandę – stwierdził założyciel Polski 2050.
– Co uda się zrobić do wyborów? – zapytał Jacek Prusinowski i dodał jedno z założeń umowy Polski 2050, Lewicy i KO. – Koalicja chce poprawy jakości i dostępności w służbie zdrowia. Coś uda się zrobić? – kontynuował temat Prusinowski.
– Myślę, że tak. Trzeba dać czas Jolancie Sobierańskiej-Grendzie. To fachowiec. Trzeba dać jej kilka miesięcy, rok, by efekty jej pracy były widoczne – zapewniał Hołownia, a Prusinowski odparł: – Liczone w pacjentach, którzy wylądują na cmentarzach, czekając na badania.
– Niekoniecznie. Proszę pamiętać, że nasz problem z ochroną zdrowia jest odłożony od 30 lat. Reformowano, potem znowu i znowu. Nie było myślenia systemowego – mówił Hołownia.
Hołownia: pokażę nieudolność prokuratury
Szymon Hołownia został też zapytany o doniesienia medialne dotyczące decyzji prokuratury w Katowicach. Tamtejszy śledczy mają przygotowywać wnioski o uchylenie immunitetu założyciela Polski 2050, a także europarlamentarzysty tej partii Michała Koboski. Sprawa dotyczy Collegium Humanum.
– Można powiedzieć, że prokuratura jest wykorzystywana przeciwko panu na polityczne zlecenie – zasugerował Jacek Prusinowski, a Szymon Hołownia odpowiedział: - Mam takie podejrzenia i nie chcę mieć takich podejrzeń. Jeżeli chodzi o meritum tego wniosku, to niech prokuratura go przyśle. Zwłaszcza w konfrontacji z tym, co stało się z panem Ziobro. Spodziewam się naprawdę bardzo miłych paru tygodni pokazywania jej nieudolności – stwierdził Hołownia.
Dodał też, że ma nadzieję, iż prokuratura nie skieruje wniosku o uchylenie mu immunitetu.
Według oficjalnych oświadczeń polityków Polski 2050 oraz doniesień medialnych (m.in. tygodnika Newsweek) Michał Kobosko – działając „na zasadzie koleżeńskiej” – dostarczył na uczelnię dokumenty rekrutacyjne: zarówno swoje, jak i Szymona Hołowni. W przypadku Hołowni miało to być przeniesienie indeksu z innej uczelni. Obaj rozważali wówczas podjęcie tam studiów magisterskich. Kobosko i Hołownia twierdzili, że ich związki z Collegium Humanum skończyły się po rekrutacji, ale, jak podały media, w uniwersyteckim systemie informatycznym znaleziono wpisy wskazujące na to, że obaj figurowali jako studenci.