- Ogromny tłok pod cmentarzami to norma o tej porze roku, jednak tym razem 1 listopada wypadał w niedzielę, co sprawiło, że wiele osób pojechało na cmentarze już w sobotę.
- Nie zmienia to faktu, że w końcu widziałem skuteczne interwencje straży miejskiej wobec osób parkujących „wątpliwie” lub wprost niezgodnie z przepisami.
- Sytuacja zdaje się uspokajać – albo mniej jeździmy na cmentarze, albo ludzie sami zaczęli uznawać, że może warto zachowywać się przyzwoicie nawet podczas tak stresującej czynności jak parkowanie.
Kilkanaście lat temu powstał film lub serial, który opowiada o fikcyjnej sytuacji w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez jedną noc w roku każda zbrodnia jest legalna. Przez lata miałem takie wrażenie na temat 1 listopada w Polsce.
W ten dzień każde wykroczenie w ruchu drogowym zdawało się uchodzić kierowcom na sucho. Choć prowadzono liczne akcje „Znicz” wymierzone w kierujących przekraczających prędkość czy jadących „pod wpływem”, podczas parkowania panowała zupełna – nomen-omen – wolna amerykanka.
Widziałem kuriozalne sytuacje, gdzie jeden strumień samochodów próbował wyminąć się z innym strumieniem, a cała sytuacja działa się na chodniku, uniemożliwiając pieszym przejście. Trawniki drżały przed nadejściem Wszystkich Świętych, a straż miejska tego dnia obserwowała chyba głównie przeloty ptactwa wędrownego. Wiem to wszystko, bo od lat objeżdżam okoliczne cmentarze tego dnia za pomocą roweru.
Ile zapłacimy za paliwo na Wszystkich Świętych? Są nowe prognozy
W tym roku było inaczej
Dużo spokojniej, ale też być może dlatego, że wiele osób na cmentarz pojechało wczoraj. Tak jak kilka lat temu przestawałem już liczyć dziwnie zaparkowane samochody, tak w tym roku naliczyłem ich zaledwie kilka. Moim faworytem jest ten geniusz – wjechał przez chodnik na trawnik, tuż przy wjeździe do dużego parkingu przy cmentarzu wilanowskim. Do parkingu, na którym trwała permanentna rotacja miejsc. Patrzcie moi drodzy, tak wygląda zaoszczędzone siedem złotych.

Parkowanie miesiąca. (fot. materiały własne)
Ale tak naprawdę wiele zjawisk zniknęło. Parkowanie na wjazdach do posesji (cudzych, dodajmy) w poprzek chodnika, parkowanie na przystanku autobusowym – tego już nie uświadczyłem. Lekko zmasakrowany trawnik, czy raczej klepisko, to i tak standard w tej okolicy, podobnie jak auta stojące na zakazie zatrzymywania. Ogólnie jednak widać znaczną poprawę w zachowaniu kierowców, zachowania wybitnie naganne znikają powoli, podobnie jak na przykład rzucanie niedopałków przez okno.
Przede wszystkim jednak zauważyłem straż miejską, która naprawdę coś robiła – wypisywała mandat kierującej autem, która zdecydowała się stanąć przed samym przejściem dla pieszych, a co najlepsze – zaparkowany obok na chodniku pojazd miał już za wycieraczką wezwanie do stawiennictwa w sprawie wykroczenia. Trochę jakby era bezkarności miała się zakończyć.

Ojojoj. (fot. materiały własne)
Jednak to spostrzeżenia z Warszawy
Zawsze trzeba brać pod uwagę, że stolica i reszta kraju istotnie się różnią – w Polsce te różnice i tak nie są przepastne. Ale zapewne w innych miastach nie jest jeszcze tak „dobrze” (daję to w cudzysłów, bo tak zupełnie dobrze to jeszcze nie jest). Jednak zmiany gdzieś muszą się zacząć.
W przyszłym roku na 1 listopada mam zamiar odwiedzić groby mojej dalszej rodziny z Małopolski, więc zobaczę, jak sytuacja przedstawia się tam.
Wszystkie zmiany tego rodzaju zachodzą powoli
Aktywiści filmujący parkingowe wykroczenia będą mieli jeszcze długo sporo materiału do pokazywania. Ale to nie zmienia ogólnej tendencji – tak jak z roku na rok spada liczba zabitych na polskich drogach, tak jak coraz mniej pieszych ginie w największych miastach, tak i coraz mniej osób uznaje, że musi za wszelką cenę zaparkować pod wejściem na cmentarz, choćby mieli rozjechać wszystkich pieszych w okolicy.
Są to jednak zmiany pokoleniowe – starszych ludzi już niczego nie nauczymy, młodsi wychowali się już w innej rzeczywistości i coraz więcej z nich rozumie, że istnieją jakieś zasady, których przestrzeganie przynosi korzyść wszystkim. Niemal jak w Skandynawii.
W kontekście tego można zaśmiać się z męża Danuty Holeckiej z TV Republika
Policja zatrzymała go za wykroczenie polegające na zignorowaniu znaku zakazu wjazdu w ulicę pod cmentarzem. Mężczyzna jednak odmówił wylegitymowania się i został ostatecznie zatrzymany, a nawet skuty kajdankami.
Musiał to być wspaniały spektakl, niestety nie zostaliśmy uraczeni całością tego widowiska, a jedynie krótką i bezowocną próbą uzyskania tłumaczeń od policjanta. Jak zwykle poznaliśmy też standardowe tłumaczenie: my tu we Wszystkich Świętych chcieliśmy iść na grób, a wstrętna policja się na nas uwzięła. Słyszałem je dziesiątki razy od osób, które uznają, że w ten wyjątkowy dzień prawo ich nie obowiązuje.
Już pamiętam, ten film nazywał się „Noc oczyszczenia”.
Może też cię zainteresuje:


