Miała trwać dwa tygodnie i przynieść Irakowi bogate złoża ropy oraz dominację w regionie. Trwała osiem lat, pochłonęła nawet półtora miliona istnień ludzkich i nie przyniosła zwycięstwa żadnej ze stron. Wojna iracko-irańska to jeden z najbardziej „niedocenianych” konfliktów XX wieku – starcie dyktatorskich ambicji z religijnym fanatyzmem, nowoczesnej broni chemicznej z piechotą szturmującą falami i wielkiej polityki z dramatem zwykłych ludzi.

- Irak planował błyskawiczne zwycięstwo w dwie tygodnie – zamiast tego ugrzązł w wojnie na wyniszczenie trwającej osiem lat.
- Irańczycy walczyli ciałem i krwią, Irakijczycy odpowiadali artylerią i bronią chemiczną, na którą świat przymykał oczy.
- Konflikt finansowały jednocześnie USA, ZSRR, Francja i kraje Zatoki Perskiej – każdy z własnych, sprzecznych interesów.
W najnowszym odcinku „Bitwy-Kampanie-Wojny” Wojciech Zalewski (Taktyka i Strategia) rozmawiał z dr. Łukaszem Przybyło (Akademia Sztuki Wojennej).
Trump zapowiada blokadę Cieśniny Ormuz. Podał powód
Bezpośrednim impulsem do wojny było dojście do władzy Saddama Husseina w Iraku oraz rewolucja islamska Chomeiniego w Iranie. Irak przez lata znajdował się w cieniu silniejszego sąsiada – Iran za czasów szacha był bogato uzbrojony przez Amerykanów i dysponował nowoczesnym lotnictwem, czołgami i marynarką. Rewolucja islamska zmieniła tę równowagę: korpus oficerski został zdekompletowany, a armia straciła zdolność bojową. Saddam postanowił to wykorzystać. Liczył na szybkie zajęcie bogatych w ropę terenów przygranicznych, a przy tym żywił nadzieję, że arabscy szyici zamieszkujący zachodni Iran przejdą na jego stronę.
Jak ujął to dr. Łukasz Przybyło: „Saddam Hussein miał nadzieję, że tych Arabów wyciągnie z państwa perskiego”. Równolegle Chomeini zachęcał irackich szyitów do obalenia Husseina, co tworzyło sytuację wzajemnych gier destabilizacyjnych.
Pierwsza faza – złudna błyskawiczność
22 września 1980 r. Irak zaatakował. Plan zakładał podbicie ok. jednej trzeciej terytorium Iranu w ciągu dwóch tygodni. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Armia iracka, choć licząca około 200 tys. żołnierzy i dysponująca 2500 czołgami, była słabo przygotowana do działań ofensywnych. Dowodzenie było silnie scentralizowane i upolitycznione – oficerowie bali się podejmować decyzje, bo, jak zauważył dr Przybyło, „często woleli nic nie zrobić niż zrobić, bo ryzyko nic nierobienia było mniejsze niż ryzyko działania”. Irakijczycy nie osiągnęli zakładanych celów, a Irańczycy – choć osłabieni rewolucją – stawili zaskakująco twardy opór. Na to nałożył się efekt zjednoczenia społeczeństwa irańskiego wokół idei obrony ojczyzny – „do wojska szły całe dzielnice”.
Vance opuszcza Pakistan bez porozumienia. Teheran: piłka po stronie Ameryki
Druga faza – irańskie fale szturmów
W latach 1982-1986 inicjatywa przeszła w ręce Iranu. Irańczycy, pozbawieni nowoczesnego sprzętu i części zamiennych do zachodniego uzbrojenia, postawili na masę ludzką. Milicja Basidż i Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej prowadziły falowe szturmy, w których sfanatyzowana młodzież szła na irackie pozycje w bagnach Shatt al-Arab. Irakijczycy odpowiadali zaporą ogniową, artylerią, a także – bez żadnych zahamowań – bronią chemiczną. Rozmówcy podkreślili, że skala jej użycia była ogromna, a społeczność międzynarodowa patrzyła na to bezczynnie: „mordujcie się chłopaki tam” – ironicznie podsumował Wojciech Zalewski.
Trzecia faza i rozejm
Od 1987 r. Irak, finansowany przez kraje arabskie Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Kuwejt) oraz korzystający z kredytów amerykańskich, przeszedł do krótkich, niszczycielskich kontrofensyw. Stosunek czołgów zmienił się z 1:1 na 4:1 na korzyść Iraku. Iran potajemnie otrzymywał części zamienne od USA (afera Iran-Contras) i Izraela, lecz nie wystarczyło to do odwrócenia losów wojny. W sierpniu 1988 r. podpisano rozejm. Łączne straty szacuje się na od 700 tys. do nawet 1,5 miliona zabitych po obu stronach.
Wnioski i paralele
Rozmówcy zastanawiali się, czy Rosja wyciągnęła wnioski z tej wojny – część rosyjskich akademików wojskowych twierdzi, że był to pierwszy konflikt, w którym przewaga ognia zatrzymała manewr. Eksperci podchodzą do tej tezy sceptycznie, wskazując, że równie istotne były słabość dowodzenia, zła logistyka i upolitycznienie armii. Paralela z rosyjską inwazją na Ukrainę nasuwa się sama.